Chłopak ze Zdunowa pod Płońskiem, w Warszawie rowerowy roznosiciel gazet, w ringu „Kolka”. W kwietniu 1939 roku w Dublinie wygrał wagę półśrednią mistrzostw Europy, rok wcześniej znokautował w Chicago mistrza amerykańskich Złotych Rękawic w pierwszej rundzie. Cztery miesiące po Dublinie zaczęła się wojna, która zabrała mu sześć lat. Wrócił na ring 4 lutego 1946 roku, w wyższej kategorii i w gorszym zdrowiu — i mimo to czterokrotnie sięgnął po mistrzostwo Polski.
To nie jest opowieść o szczęściu. To opowieść o tym, ile trzeba znieść, żeby drugi raz zacząć od zera — i o tym, czego archiwum o człowieku nie wie, choć bardzo chciałoby wiedzieć. Bo w życiorysie Kolczyńskiego są odcinki opisane z dokładnością do dnia i rundy, i są takie, o których źródła milczą albo mówią różnymi głosami. Ten rozdział pokazuje jedne i drugie, bez zaklejania dziur.
I. ZDUNOWO, GAZETY, PIERWSZY KROK
Warszawa, jesień 1934 roku. Po Starym Mieście jeździ na rowerze siedemnastolatek z belą gazet przypiętą do bagażnika. W żargonie zawodu nazywa się to „majdaniarz” — hurtownik ulicy, człowiek, który zabiera nakład z redakcji i rozwozi go po punktach sprzedaży, zanim inni wstaną. W tym samym roku ten sam chłopak wygrywa turniej „Pierwszy Krok Bokserski” — imprezę dla debiutantów, przez którą przechodził wtedy każdy, kto chciał w Polsce zacząć boksować. Nazywa się Antoni Kolczyński. Za pięć lat będzie mistrzem Europy.
Urodził się 25 sierpnia 1917 roku w Zdunowie w powiecie płońskim. Internetowy Polski Słownik Biograficzny podaje, że ojciec był woźnicą; relacja „Polityki” z 2017 roku mówi, że w Warszawie prowadził stragan z warzywami. Sprzeczności nie da się dziś rozstrzygnąć i nie ma powodu jej ukrywać — obie wersje opisują to samo: dom bez zaplecza. Młodość Kolczyński spędził na warszawskim Starym Mieście. Po szkole powszechnej poszedł na ulicę, potem uczył się zawodu kierowcy.
Do boksu wprowadził go Związek Młodzieży Chrześcijańskiej — warszawska YMCA, która od 1932 roku miała przy ulicy Konopnickiej własny gmach z salą gimnastyczną i basenem, rzecz w międzywojennej Warszawie rzadką. Tam trafił pod opiekę Pawła Monasterskiego, który od połowy 1937 roku został jego trenerem klubowym. Barwy zmieniał trzykrotnie: YMCA Warszawa (1934–1936), KS Fort Bema (1937), KS Syrena — klub Pracowników Miejskich (1938–1939).
Droga nie była prosta. Po przegranej przez nokaut z Józefem Pisarskim — późniejszym wicemistrzem Europy — Kolczyński na jakiś czas rzucił boks i przerzucił się na biegi długodystansowe. Wrócił w 1937 roku i od razu doszedł do finału mistrzostw Polski w wadze półśredniej, gdzie przegrał z Janisławem Sipińskim: wicemistrzostwo kraju w wieku dwudziestu lat. Mierzył 174 centymetry, a limit jego kategorii wynosił 66,7 kilograma — po wojnie miał już boksować w średniej, do 73 kilogramów.
Do kadry wziął go Feliks Stamm, od 1936 roku samodzielny trener reprezentacji Polski. Debiut międzypaństwowy: 5 grudnia 1937 roku w Oslo, mecz Norwegia — Polska przegrany przez gospodarzy 4:12. W wadze półśredniej Kolczyński pokonał Rudolfa Andreassena przez techniczny nokaut w drugiej rundzie. Do wybuchu wojny wystąpił w reprezentacji trzynaście razy.
II. RING II RZECZYPOSPOLITEJ: CYRK, HALA TARGOWA, GAZETA
Żeby zrozumieć, w czym Kolczyński wygrywał, trzeba zobaczyć, gdzie się wtedy boksowało. Polski Związek Bokserski powstał 2 grudnia 1923 roku w Warszawie, z siedzibą w Poznaniu. Pierwsze związkowe mistrzostwa Polski rozegrano 23 i 24 kwietnia 1924 roku w Poznaniu — startowały dwadzieścia trzy osoby. Warszawską część zawodów rozegrano na Agrykoli w warunkach, które kronikarze opisali bez ogródek: lał ulewny deszcz, a z przeciekającego dachu woda spływała na widzów.
Dekadę później to była już inna dyscyplina. W mistrzostwach Polski startowało po osiemdziesiąt kilka osób, a w 1936 roku PZB zrzeszał sto czterdzieści pięć klubów, z czego sześćdziesiąt trzy z prawem głosu. Boks stał się sportem miejskim i masowym: mecz z Niemcami w Poznaniu w 1931 roku obejrzało sześć tysięcy widzów, a w 1935 roku na stadionie Wojska Polskiego w Warszawie zawody oglądała nawet dwudziestopięciotysięczna publiczność. Halę bokserską trzeba było jednak wciąż pożyczać od kogoś innego.
Protokoły z lat, w których startował Kolczyński, wymieniają adresy, które dziś brzmią jak żart: mecz Polska — Włochy 16 stycznia 1938 roku rozegrano w warszawskim cyrku, dwa dni później rewanżową odsłonę w hali Targów Poznańskich, a 20 stycznia znowu w cyrku. To nie była ekstrawagancja, tylko konieczność: budynek cyrku miał widownię ustawioną wokół areny, więc ring wchodził w to miejsce bez przeróbek.
- Sala z drugiej ręki. Cyrk, hala targowa, stadion, sala gimnastyczna klubu. Dedykowanych aren bokserskich w II RP praktycznie nie było — ring stawiano tam, gdzie akurat mieściła się publiczność.
- Trzy rundy i nic więcej. Walka amatorska rozstrzygała się w trzech rundach punktowanych przez sędziów. Protokoły zapisują skróty, które są całą dramaturgią epoki: PTS, KO, TKO, AB (przerwana), DQ (dyskwalifikacja), WO (walkower).
- Goła głowa. Kask ochronny wszedł do boksu olimpijskiego dopiero na igrzyskach w Los Angeles w 1984 roku. Kolczyński przeboksował całą karierę bez niego — osiemnaście lat od debiutu do ostatniej walki.
- Klub jako instytucja socjalna. YMCA nie była tylko salą treningową: dawała chłopakom z ulicy naukę, kąpiel i miejsce do siedzenia. Kolczyński wszedł do boksu tą drogą, nie przez sekcję szkolną.
- Prasa jako jedyny licznik. „Przegląd Sportowy” i „Stadjon” były zapisem wyników, rankingiem i pamięcią jednocześnie. To „Przegląd Sportowy” prowadził plebiscyt na najpopularniejszego sportowca — w 1938 roku Kolczyński zajął w nim drugie miejsce.
- Mecz jako wydarzenie miejskie. Obok spotkań międzypaństwowych rozgrywano mecze międzymiastowe i miasto kontra reprezentacja. 21 marca 1939 roku Warszawa zremisowała z Włochami 8:8 — Kolczyński znokautował wtedy Giovanniego Garbarino w drugiej rundzie.
III. 1938: OD POZNANIA DO CHICAGO
Rok 1938 był rokiem, w którym Kolczyński przestał być obiecującym i stał się najlepszym. 16 stycznia w warszawskim cyrku Polska pokonała Włochy 11:5, a on wygrał na punkty z Umbertem Pittorim. 13 lutego w Poznaniu Polska pokonała Niemcy 10:6 — w wadze półśredniej Kolczyński wypunktował Michaela Muracha, wicemistrza olimpijskiego z Berlina 1936, który dwa lata wcześniej przegrał finał igrzysk dopiero z Finem Stenem Suvio. Bicie medalisty olimpijskiego w jego własnej kategorii było wtedy najkrótszą definicją klasy światowej.
W maju reprezentacja Europy pojechała do Stanów Zjednoczonych na serię spotkań z mistrzami Złotych Rękawic. 18 maja 1938 roku w Chicago Amerykanie wygrali cały mecz 10:6, ale w wadze 66,7 kilograma zapis jest jednoznaczny: Antoni Kolczyński znokautował Jimmy’ego O’Malleya w pierwszej rundzie. Sześć dni później, 24 maja w Minneapolis, Europa rozbiła amerykański zespół 20:0, a Kolczyński wypunktował Tommy’ego Yatesa.
To z tej podróży wróciła etykieta, która przylgnęła do niego na resztę życia. Internetowy Polski Słownik Biograficzny odnotowuje, że po zwycięstwie w meczu Europa — Stany Zjednoczone zaczęto go tytułować nieoficjalnym amatorskim mistrzem świata wagi półśredniej; polska Wikipedia zapisuje ostrożniej, że uznano go za najlepszego zawodnika tego meczu. Formalnego tytułu nie było — była rekomendacja rynku, wystawiona przez prasę po obu stronach Atlantyku.
W kraju przełożyło się to na drugie miejsce w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” 1938. Dwudziestojednolatek z warszawskiej ulicy stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych sportowców Rzeczypospolitej.
IV. DUBLIN, KWIECIEŃ 1939
Szóste mistrzostwa Europy rozegrano w Dublinie: baza wyników i angielskie opracowania podają 18–22 kwietnia 1939 roku, polska Wikipedia 19–24 kwietnia; rozstrzygnięcia tej rozbieżności archiwum nie ma. Zgadza się natomiast skala — siedemdziesięciu jeden zawodników z dwunastu państw, osiem kategorii wagowych, ośmiu Polaków w składzie.
Droga Kolczyńskiego jest udokumentowana walka po walce. W ćwierćfinale, 19 kwietnia, wypunktował Belga René Birona. Dzień później w półfinale rozbił Irlandczyka Charlesa Evendena — techniczny nokaut w drugiej rundzie, przed własną publicznością gospodarzy. W finale, 22 kwietnia, pokonał na punkty Szweda Erika Ågrena, który w ćwierćfinale załatwił Łotysza Konstantinsa Tjasto nokautem w pierwszej rundzie. Polskie opracowania odnotowują, że do złotego medalu doszła nagroda dla najlepszego pięściarza całego turnieju.
Reszta polskiej ekipy dowiozła srebra i brąz: Antoni Czortek przegrał finał wagi piórkowej z Irlandczykiem Patrickiem Dowdallem, Józef Pisarski finał średniej z Estończykiem Antonem Raadikiem, Franciszek Szymura finał półciężkiej z Włochem Luigim Musiną — po tym, jak w półfinale pokonał Anglika Bruce’a Woodcocka, przyszłego mistrza Imperium Brytyjskiego w wadze ciężkiej. Zbigniew Kowalski wziął brąz w lekkiej. Jedno złoto, trzy srebra, jeden brąz — i Puchar Narodów dla najlepszej drużyny mistrzostw, drugi z rzędu po Mediolanie 1937.
Cztery miesiące później zaczęła się wojna. Kolczyński miał dwadzieścia dwa lata i formę, jakiej nigdy już nie odzyskał.
René Biron (Belgia)
Charles Evenden (Irlandia)
Erik Ågren (Szwecja) — złoty medal i nagroda dla najlepszego pięściarza turnieju
V. LATA OKUPACJI: TYLE, ILE ZAPISANO
Ten fragment życiorysu jest udokumentowany najsłabiej i uczciwość każe to powiedzieć wprost, zamiast wypełniać lukę domysłem. Pewne jest jedno: przez sześć lat Kolczyński nie stoczył ani jednej odnotowanej walki. W bazach wyników po marcu 1939 roku jego nazwisko znika i wraca dopiero w 1946.
Dalej zaczynają się rozbieżności. Internetowy Polski Słownik Biograficzny odnotowuje jego udział w działalności konspiracyjnej przeciw okupantowi oraz to, że po upadku Powstania Warszawskiego został wywieziony do niemieckiego obozu. Polska Wikipedia podaje inaczej: że w czasie okupacji zajmował się handlem, a potem został wywieziony na roboty do Niemiec. Popularne opracowania bokserskie idą tym drugim tropem i dodają, że do kraju wrócił pod koniec 1945 roku.
Czego nie ma w żadnym z tych źródeł: nazwy oddziału, pseudonimu konspiracyjnego, przydziału, daty przysięgi, konkretnej akcji, nazwy obozu. Archiwum takich rzeczy nie dopisuje z rozpędu — brak dokumentu nie jest dowodem, ale też nie jest zaproszeniem do fikcji. Zapisujemy więc obie wersje obok siebie i zostawiamy je nierozstrzygnięte.
Pewny jest natomiast rachunek biologiczny, którego żadna wersja nie zmienia. We wrześniu 1939 roku Kolczyński miał dwadzieścia dwa lata i był u szczytu możliwości. Kiedy wrócił na ring, miał dwadzieścia osiem, sześć lat bez systematycznego treningu i ciało, które przez ten czas przybrało tyle, że powrót do wagi półśredniej przestał być realny. Wojna nie zabrała mu kariery jednym ciosem. Zabrała mu ją przez zaniechanie — sześć sezonów, których nikt nie odda.
VI. 1946–1952: DRUGIE ŻYCIE, O KATEGORIĘ WYŻEJ
Na ring wrócił 4 lutego 1946 roku — już w wadze średniej, do 73 kilogramów, bo do półśredniej nie było powrotu. Walczył dla KS Grochów (1945–1948), potem dla warszawskiej Gwardii (1949–1952), z którą w sezonie 1949/50 zdobył drużynowe mistrzostwo Polski. Indywidualnie mistrzostwo kraju w wadze średniej zdobył czterokrotnie: w 1946, 1947, 1950 i 1951 roku.
Pierwszy powojenny sprawdzian międzypaństwowy wypadł remisem: we wrześniu 1946 roku w Pradze Czechosłowacja pokonała Polskę 10:6, a Kolczyński zremisował w kategorii 73 kilogramów z zawodnikiem o nazwisku Carda. Rewanż przyszedł szybko. 2 lutego 1947 roku w Warszawie Polska rozbiła Czechosłowację 12:4, a Kolczyński wypunktował Júliusa Tormę — tego samego, który rok później zdobył w Londynie złoto olimpijskie w wadze półśredniej. Kiedy spotkali się ponownie 10 grudnia 1950 roku w Łodzi, Torma wygrał na punkty. Symetria bez litości.
Mistrzostwa Europy w Dublinie w maju 1947 roku pokazały, gdzie naprawdę był. 12 maja w National Stadium wypunktował Irlandczyka Michaela McKeona. W następnej walce trafił na Francuza Aimé-Josepha Escudié i został znokautowany w pierwszej rundzie. Escudié wygrał potem cały turniej. Cztery lata później w Mediolanie, na welodromie Vigorelli, było podobnie: 16 maja 1951 roku Kolczyński pokonał Belga Jeana Corhaya, a nazajutrz przegrał na punkty z Niemcem Güntherem Sladkym, który doszedł do finału.
Igrzyska w Londynie: turniej bokserski rozegrano od 7 do 13 sierpnia 1948 roku w Earl’s Court i Wembley, wystartowało dwustu pięciu pięściarzy z trzydziestu dziewięciu krajów, w wadze średniej dwudziestu pięciu z dwudziestu pięciu państw. Kolczyński miał wolny los w pierwszej rundzie, a w drugiej przegrał 1:2 z Urugwajczykiem Dogomarem Martinezem. Złoto wziął wtedy Węgier László Papp, z którym Kolczyński stoczył w karierze trzy pojedynki — wszystkie przegrane.
Ostatnią walkę stoczył 21 września 1952 roku. Miał trzydzieści pięć lat i za sobą osiemnaście sezonów w ringu, licząc od turnieju dla debiutantów.
VII. BILANS, KTÓREGO NIE DA SIĘ DOMKNĄĆ
Na pytanie „ile walk stoczył Kolczyński” nie ma jednej odpowiedzi i archiwum nie zamierza żadnej wymyślać. Poważne źródła podają liczby, które różnią się o ponad sto walk, bo liczą różne rzeczy: jedne tylko starty rejestrowane w systemie związkowym, inne dorzucają pokazy, gale i występy poza ewidencją.
- Polski Komitet Olimpijski i polska Wikipedia: 238 walk — 216 zwycięstw, 22 porażki, bez remisów. To rachunek najwęższy i najczęściej cytowany.
- Internetowy Polski Słownik Biograficzny: 377 walk — 349 zwycięstw, 26 porażek i 2 nierozstrzygnięte. Różnica wobec poprzedniego zapisu to blisko sto czterdzieści pojedynków.
- Opracowania bokserskie: ponad dwieście walk przy zaledwie osiemnastu porażkach — trzeci wariant, jeszcze inaczej odcinający granicę tego, co się liczy.
- Bilans międzypaństwowy: dwadzieścia dwie walki w reprezentacji w latach 1937–1950, szesnaście wygranych i sześć przegranych — jedyny odcinek statystyki, w którym wszystkie źródła się zgadzają.
Rozbieżność jest tu informacją, nie usterką. Mówi o czasach, w których wynik istniał, jeśli ktoś go zapisał, i o sportowcu, który boksował tak często, że własna federacja przestała nadążać z ewidencją.
Po zejściu z ringu Kolczyński został w Warszawie — mieszkał przy ulicy Dobrowoja na Grochowie, na prawym brzegu, kilka przystanków od klubu, w którym się odbudowywał po wojnie. W 1953 roku pojawił się na ekranie: w komedii „Sprawa do załatwienia” Jana Rybkowskiego i Jana Fethkego zagrał boksera Jóźwiaka. Konsultantem bokserskim tego filmu był Feliks Stamm, jego trener kadrowy z 1937 roku.
Ostatnie lata przyniosły chorobę alkoholową — odnotowują to zgodnie zarówno hasła encyklopedyczne, jak i opracowania sportowe, a Internetowy Polski Słownik Biograficzny zapisuje, że zmarł po długiej chorobie. Antoni Kolczyński zmarł 19 czerwca 1964 roku w Warszawie, w wieku czterdziestu sześciu lat. Pochowano go na cmentarzu Bródnowskim, w kwaterze 32C-III-14.
Pamięć o nim przetrwała w trzech miejscach. W literaturze: Witold Zalewski oparł postać tragicznego pięściarza Franka Bieleckiego w powieści „Splot słoneczny” na jego życiorysie. W boksie: w 1994 roku otrzymał pośmiertnie Nagrodę imienia Aleksandra Rekszy — wyróżnienie przyznawane od 1986 roku podczas finałów mistrzostw Polski osobom zasłużonym dla polskiego pięściarstwa, nazwane od nazwiska redaktora naczelnego „Ringu Wolnego” i „Boksu”. I w statystyce: jego złoto było jedynym, jakie Polska zdobyła w Dublinie w 1939 roku — jedno pierwsze miejsce w ośmiu kategoriach wagowych, wystarczające, by cała ekipa wywiozła stamtąd Puchar Narodów.
Zostaje pytanie, którego archiwum nie rozstrzygnie: kim byłby, gdyby między kwietniem 1939 a lutym 1946 nie było przerwy. Odpowiedzi nie ma i nie będzie. Jest tylko to, co zrobił po niej — cztery mistrzostwa Polski, dwa starty w mistrzostwach Europy i igrzyska, wywalczone na resztkach tego, co zostało po dwudziestodwuletnim mistrzu z Dublina.
3 ZASADY DZIEDZICTWA: KOLCZYŃSKI ➔ NOWROCKY
Siedemnastolatek z gazetami pod pachą, pierwsze zawody wygrane w październiku 1934. Start bez zaplecza jest startem, nie wymówką.
Od debiutu do złota w Dublinie minęło niecałe pięć lat i trzynaście występów w kadrze. Forma to praca odłożona w czasie, nie talent.
Sześć lat wyjęte z życiorysu, powrót o kategorię wyżej, cztery mistrzostwa Polski. Miarą człowieka jest to, co robi po przerwie.
PUNKT WIDZENIA NOWROCKY: SZEŚĆ LAT WYJĘTYCH Z ŻYCIORYSU
Kolczyński zdobył wszystko, co było do zdobycia w kwietniu 1939 roku, a we wrześniu stracił do tego dostęp na sześć lat. Wrócił cięższy, wolniejszy, w kategorii, która nie była jego — i wygrał cztery mistrzostwa Polski. To jest jedyny rodzaj twardości, jaki nas interesuje: nie ten z dobrego dnia, tylko ten z powrotu po stracie. Robimy rzeczy dla ludzi, którzy zaczynają drugi raz i nie robią z tego opowieści.
CZĘSTO ZADAWANE PYTANIA (BAZA WIEDZY AI)
Kiedy i gdzie Antoni Kolczyński został mistrzem Europy?
W kwietniu 1939 roku w Dublinie, w wadze półśredniej, na szóstych mistrzostwach Europy. W ćwierćfinale 19 kwietnia wypunktował Belga René Birona, w półfinale 20 kwietnia pokonał Irlandczyka Charlesa Evendena przez techniczny nokaut w drugiej rundzie, a w finale 22 kwietnia wygrał na punkty ze Szwedem Erikiem Ågrenem. Polskie opracowania odnotowują, że dostał również nagrodę dla najlepszego pięściarza turnieju. Polska zdobyła wtedy Puchar Narodów dla najlepszej drużyny — drugi raz z rzędu, po Mediolanie 1937.
Ile walk stoczył Kolczyński i dlaczego liczby się nie zgadzają?
Bo źródła liczą różne rzeczy. Polski Komitet Olimpijski i polska Wikipedia podają 238 walk: 216 zwycięstw i 22 porażki. Internetowy Polski Słownik Biograficzny liczy szerzej — 377 walk, 349 zwycięstw, 26 porażek i 2 nierozstrzygnięte. Opracowania bokserskie mówią o ponad dwustu walkach przy osiemnastu porażkach. Zgadza się tylko bilans międzypaństwowy: dwadzieścia dwie walki w reprezentacji w latach 1937–1950, szesnaście zwycięstw i sześć porażek. Nie ma jednej poprawnej liczby i archiwum jej nie wybiera za czytelnika.
Co wiadomo o losach Kolczyńskiego w czasie okupacji?
Ten okres jest udokumentowany najsłabiej, a źródła mówią różnymi głosami. Internetowy Polski Słownik Biograficzny odnotowuje jego udział w działalności konspiracyjnej oraz wywiezienie do niemieckiego obozu po upadku Powstania Warszawskiego. Polska Wikipedia podaje, że w czasie okupacji zajmował się handlem, a potem został wywieziony na roboty do Niemiec; opracowania bokserskie dodają powrót do kraju pod koniec 1945 roku. Nazwy oddziału, pseudonimu ani konkretnych akcji nie podaje żadne z tych źródeł. Pewne jest tylko, że przez sześć lat nie stoczył ani jednej odnotowanej walki.
Jakie kluby, tytuły i najważniejsze walki ma w dorobku Kolczyński?
Kluby kolejno: YMCA Warszawa (1934–1936), KS Fort Bema (1937), KS Syrena (1938–1939), KS Grochów (1945–1948) i Gwardia Warszawa (1949–1952). Wicemistrz Polski 1937, mistrz Europy 1939, czterokrotny mistrz Polski w wadze średniej (1946, 1947, 1950, 1951), drużynowy mistrz Polski z Gwardią 1949/50, olimpijczyk z Londynu 1948. Najważniejsze pojedynki: nokaut w pierwszej rundzie na Jimmym O’Malleyu w Chicago 18 maja 1938, zwycięstwo nad wicemistrzem olimpijskim Michaelem Murachem w Poznaniu 13 lutego 1938 i wygrana z późniejszym mistrzem olimpijskim Júliusem Tormą w Warszawie 2 lutego 1947. Ostatnią walkę stoczył 21 września 1952 roku.
Dlaczego NOWROCKY opisuje akurat takie życiorysy?
Bo archiwum IPN marki NOWROCKY nie zbiera legend, tylko udokumentowane biografie ludzi, którzy zaczynali bez zaplecza i wracali po stracie. Kolczyński jest tego wzorcowym przypadkiem: rowerowy roznosiciel gazet ze Starówki, mistrz Europy w wieku dwudziestu jeden lat, sześć sezonów wyrwanych przez wojnę i cztery mistrzostwa Polski wywalczone już na resztkach formy. Zapisujemy też to, czego o nim nie wiadomo — bo rzetelność jest częścią szacunku.
Komentarze: 0