Dom Mody Bogusław Herse: Paryż Północy, dyplomatyczne fraki i krawiecki absolut

Monumentalny gmach Domu Mody Bogusław Herse przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie
DON III · 12/40 IPN · INSTYTUT PAMIĘCI NARODOWEJ // KRONIKA RZEMIOSŁA
WARSZAWA // 1868–1936

Drzwi otwierał portier w granatowej liberii ze złotym szamerunkiem. Miał własne pomieszczenie, w którym – jak zapamiętała Jadwiga Waydel-Dmochowska – lśniły lustrzane szyby, mosiężne okucia i mosiężne przegródki na parasole; przy tych przegródkach panie przymierzające toalety uwiązywały na smyczy swoje pieski. Tak wyglądało wejście do Domu Mody Bogusław Herse przy Marszałkowskiej 150 – firmy, którą w 1868 roku przy Senatorskiej 10 założyło trzech braci: Bogusław Maciej, Adam Szczepan i Ferdynand Robert, synowie Ernesta Wilhelma Hersego. Sześćdziesiąt osiem lat później firma zamknęła się sama: w 1936 roku, trzy lata przed wojną, która zrównała jej gmach z ziemią. To nie jest historia o bombie. To historia o warsztacie, cenniku i rynku, który się zmienił.

Gmach Domu Mody Bogusław Herse przy Marszałkowskiej 150 w Warszawie – elewacja z witrynami sklepowymi
[ FOT. 01 ] Gmach Domu Mody Bogusław Herse przy Marszałkowskiej 150, na rogu dawnej Erywańskiej

I. HUGENOCI, BURAKI CUKROWE I SKLEP Z KORONKAMI

Hersowie przyszli do Warszawy z Wielkopolski, a do Wielkopolski – z Francji. Byli kalwinistami i to wygnało ich z kraju w epoce prześladowań religijnych; osiedli w jednym z księstw niemieckich, a w XVIII wieku odnajdujemy ich już w Wielkopolsce. Gottfried Lebrecht Herse, dziadek założyciela, prowadził piekarnię w Krotoszynie, a potem piekarnię mechaniczną w Poznaniu. Jego syn Ernest Wilhelm Herse (1802–1881) skończył praktyczne studia rolnicze w Halle i gospodarował na majątkach Gnuszyn pod Pniewami i Radłowo pod Wrześnią, gdzie jako jeden z pierwszych w okolicy zajął się uprawą buraka cukrowego – rośliny, która zastępowała wtedy objętą blokadą trzcinę. Administrował dobrami hrabiego Seweryna Mielżyńskiego, poszedł z nim do powstania listopadowego i dochował się dziewięciorga dzieci.

Za pieniądze ze sprzedaży Radłowa Ernest kupił powóz i parę koni, a resztę rozdzielił między dzieci jako uposażenie. Trzech synów – Bogusław Maciej (urodzony w 1839 roku), Adam Szczepan i Ferdynand Robert – w 1868 roku otworzyło przy Senatorskiej 10 magazyn pod nazwą „Handel Koronek i Towarów Białych oraz Magazyn Mód Bogusław Herse”: niewielki sklep z bielizną, koronkami i materiałami do ich szycia, z pracownią, w której siedziało kilka „panien do szycia” z „niezbyt obfitym zapasem lekkich materyałów, ze specyalnością wieczorowych sukienek i tarlatanowych toalet”. Już wtedy widać jednak decyzję, która przesądzi o wszystkim: Herse od początku zatrudnił krojczego z Wiednia i sprowadzał paryskie modele – Wortha, Felixa, Rouffa, Laferrière’a, Raudnitza. Sprzedawał prawdziwe, ręcznie robione koronki – staroweneckie, brabanckie, point d’Alençon, czarne chantilly – i rękawiczki marki Jouvin, przy których panował przesąd, że mają krój uszlachetniający kształt dłoni.

II. ROK 1880: FUTRO, ZA KTÓRE NIKT NIE ZAPŁACIŁ

Dwanaście lat po otwarciu firma niemal przestała istnieć. Według tradycji rodzinnej, którą przywołuje Agnieszka Dąbrowska w monografii „Herse. Warszawski dom mody” (Muzeum Warszawy, 2019), żona rosyjskiego urzędnika odebrała z magazynu kosztowne futro i nigdy za nie nie zapłaciła. Nie było czym zapłacić producentowi, firmie groziła upadłość, a Bogusław Maciej Herse w 1880 roku odebrał sobie życie, uznając to za wyjście honorowe. Historia domu mody mogła się na tym skończyć. Skończyła się na przeprowadzce: bracia przenieśli interes do innego budynku, pracowali dalej – głównie za sprawą Adama – spłacili długi i wrócili pod stary adres. Adam Szczepan Herse prowadził firmę jako prezes w latach 1880–1914 i to on doprowadził ją do rozkwitu.

Skalę tego rozkwitu widać w ogłoszeniu z „Kuriera Warszawskiego” z grudnia 1892 roku. Jako specjalność wymieniono w nim „lekkie i ciepłe” burki, jedwabne halki i „sortie de bal” – płaszcze z długimi rękawami zakładane na suknie – a dalej suknie, okrycia, szlafroki, kapelusze, pióra, gorsety, boa, mufki, koronki, szale, rękawiczki z fabryki w Grenoble, żaboty, bolerka, biżuterię, pończochy „jedwabne gładkie we wszystkich kolorach”, jedwabie, aksamity i wełny. W tym samym 1892 roku brat Ernest otworzył w Kijowie własny magazyn z pracownią na stu ludzi i bardzo podobnym modelem działania. Warszawski Herse przez lata zastrzegał w ogłoszeniach – między innymi w „Tygodniku Illustrowanym” z 1913 roku – że żadnych filii nie posiada.

Kamienica przy Marszałkowskiej 150 róg Erywańskiej w Warszawie w 1908 roku, siedziba Domu Mody Bogusław Herse
[ FOT. 02 / AUTOR NIEZNANY, 1908 / WIKIMEDIA COMMONS / DOMENA PUBLICZNA ] Marszałkowska 150 na rogu Erywańskiej w 1908 roku – gmach projektu Józefa Hussa, w którym od 10 września 1899 roku działał Dom Mody Bogusław Herse.

III. GMACH HUSSA: KAMIEŃ, ATTYKA I WŁASNA ELEKTROWNIA

W 1897 roku na rogu Marszałkowskiej i Erywańskiej – dzisiejszej Kredytowej – stanął gmach zaprojektowany przez warszawskiego architekta Józefa Hussa. Budowano go w latach 1894–1897, dla Adama Hersego, na miejscu starszego domu z 1845 roku autorstwa Piotra Frydrycha. Był w stylu Ludwika XVI i robił wrażenie „swą czteropiętrową fasadą, murami licowanymi kamieniem, ażurową attyką i hełmami na dachu”. Lokalizacja nie była przypadkowa: Marszałkowska była już ulicą wielkomiejską i burżuazyjną, a lata 1897–1898 to w Warszawie szczyt koniunktury budowlanej. Firma wprowadziła się w 1899 roku; jako dzień otwarcia magazynu w nowym gmachu podaje się 10 września 1899 roku i z tej samej daty pochodzi tekst Bolesława Prusa o firmie. Budynek miał własną elektrownię, telefony, windy i centralne ogrzewanie w czasach, gdy miejska infrastruktura tego jeszcze nie oferowała.

Wnętrze rozpisano jak fabrykę handlu – każda kondygnacja miała własną funkcję:

  • Parter – dział towarów łokciowych, okryć i futer, koronki oraz „konfekcya damska”: wachlarze, rękawiczki, parasolki, paski, szale, torebki. Tu też kasa i paczkarnia. Tkaniny mierzono na łokcie (56 cm) i arszyny (75 cm), angielskie – na jardy, bo system metryczny w zaborze rosyjskim nie był powszechny.
  • Pierwsze piętro – serce firmy. Reprezentacyjne schody albo winda, francuskie modele, wełny, jedwabie i aksamity, a obok przymierzalnie: nie kabiny, tylko obszerne pokoje z wielkimi lustrami, oświetlone elektrycznie i zimą ogrzewane. Działem modniarskim kierowała Madame Jeanne Hardink z Paryża, gorsetami na miarę – Mademoiselle Rousseau.
  • Piętra mieszkalne – apartamenty właścicieli i lokale na wynajem. Rodzina mieszkała nad własnym sklepem, co w handlu tej epoki było normą, a nie ekstrawagancją.
  • Najwyższa kondygnacja – pracownie krawieckie. Na początku XX wieku pracowało w nich ponad trzysta osób.
  • Rozbudowa około 1910 roku – sklep sięgnął aż do placu Zielonego (dziś plac Dąbrowskiego). W podziemiach otwarto dział dywanów wschodnich, kupowanych bezpośrednio w Persji, na Kaukazie i w Azji Środkowej, a dział futer dostał przechowalnię „w lokalu specyalnie na ten cel urządzonym, elektrycznie wentylowanym i ochładzanym”.

IV. „SUKNIĘ ROBI SIĘ JAK ZEGAREK GENEWSKI”

W folderze wydanym z okazji przeprowadzki firma sama opisała swoją metodę produkcji, i jest to jeden z najbardziej rzeczowych opisów warsztatu, jakie zostawił po sobie polski handel przełomu wieków: „Zaprowadzono tu najpraktyczniejszy sposób podziału pracy, skutkiem którego suknię robi się, jak… zegarek genewski; każdą część składową wykonywują osobne specyalistki, niby pojedyńcze kółka i tryby, które następnie dopasowuje się dopiero w skończoną całość”. To nie przechwałka o natchnieniu, tylko opis linii technologicznej – z tą różnicą, że na jej końcu stała przymiarka, a nie rozmiar z tabelki.

Liczby z tego samego 1899 roku: w pracowniach 260 kobiet i 60 mężczyzn, razem z obsługą parteru i pierwszego piętra około 350 osób. Koszty działalności właściciel szacował na 120 000 rubli rocznie, z czego dwie trzecie pochłaniały pensje. W dwudziestoleciu firma zatrudniała już około pięciuset osób: krojczych i krojczyń, szwaczek, sprzedawczyń i sprzedawców. Modele kupowano kilka razy w roku w Paryżu – „Bluszcz” pisał w 1911 roku, że Adam Herse jeździł tam dwa razy w miesiącu. Sprowadzano suknie Wortha, Jeanne Paquin, Jacques’a Doucet, Callot Sœurs, Madeleine Chéruit i Georges’a Doeuilleta; około 1909 roku do oferty weszły projekty Paula Poiret. Kapelusze brano od Virot, Reboux i Camille’a Rogera, futra od Revillona. Kluczowe jest to, co się z tymi sukniami dalej działo: sprowadzony egzemplarz był wzorem, a nie towarem. Na jego podstawie szyto na miarę w Warszawie – taniej niż sprowadzając gotowe – a Herse podkreślał, że nie idzie o kopię, tylko o nową rzecz „według inwencji”.

Droga jednej sukni albo jednego męskiego ubrania przez gmach przy Marszałkowskiej wyglądała mniej więcej tak:

  • Miara i wybór modelu – na pierwszym piętrze, w pokoju z lustrami. Klientka oglądała paryski wzór i dobierała tkaninę z beli, a nie z próbnika na ekranie.
  • Krój – krojczy rozkładał formę na materiale i decydował o kierunku nitki. Ta jedna decyzja przesądza, czy rzecz będzie po latach leżeć, czy skręcać się na boku.
  • Fastryga i przymiarki – pierwszy montaż na nici, przymiarka na żywym człowieku, poprawki, druga przymiarka. Dopiero potem szew ostateczny.
  • Formowanie – w krawiectwie miarowym epoki formę budowało się od środka i parą: plastron z włosianki (tkaniny z włosia końskiego i wełny) pikowany do przodu marynarki, klapa wyprasowana we własny zwrot, ramię i klatka osadzone żelazkiem, a nie kolejną warstwą kleju.
  • Wykończenie i paczkarnia – guziki, obrzucanie, prasowanie końcowe, a na parterze pakowanie. Torby, pudła na suknie i kapelusze, nawet papier do zawijania tkanin zdobił ten sam motyw i faksymile podpisu założyciela.
Personel Domu Mody Bogusława Hersego w Warszawie we wnętrzu salonu z belami tkanin na regałach
[ FOT. 03 / NARODOWE ARCHIWUM CYFROWE / DOMENA PUBLICZNA (PD-POLISH) ] Personel Domu Mody Bogusława Hersego w salonie firmy, lata 30. XX wieku. Na regałach bele tkanin – w gmachu pracowało około 500 osób: krojczych, krawcowych, bieliźniarek i sprzedawców.

V. PRUS IDZIE DO HERSEGO

Najlepiej udokumentowany fragment tej historii nie dotyczy ani sukni, ani fraka, tylko warunków pracy. 10 września 1899 roku Bolesław Prus opisał magazyn Hersego jako wzorowego pracodawcę – i zrobił to konkretami, nie komplementem:

„Przede wszystkim pracownie są obszerne, czyste, jasne, wentylowane, a wieczorem oświetlone elektrycznością […]. Między piętrami gmachu są windy, które oszczędzają ludziom pracy chodzenia. Futra i dywany trzepią się na platformie urządzonej na dachu. Przy pracowniach jest szpitalik z łóżkiem, na wypadek, gdyby kto z pracujących nagle zasłabł. Dalej – w porze obiadowej wydaje się herbatę i znajduje się woda do picia zaprawiona jakąś higieniczną substancją […]. Każda pracownica ma wakacje od dwu do czterech tygodni co roku i za czas ten bierze pensją. Gdy pracuje po siódmej wieczorem, otrzymuje osobne wynagrodzenie w stosunku pensji. Na Boże Narodzenie każda osoba pracująca w sklepie dostaje kolędę w gotowiźnie, a każda pracownica ze szwalni jakiś prezent w naturze: bluzkę, sukienkę i tym podobne. A nareszcie – każda pracownica, z wyjątkiem chyba leniuchów, co roku otrzymuje podwyżkę pensji i żadna nie traci miejsca, choćby fabryka nie miała roboty”.

BOLESŁAW PRUS, 10 WRZEŚNIA 1899 — CYT. ZA: „W WARSZAWIE. WYBÓR Z KRONIK”, T. 1, WARSZAWA 2015

Literatura przedmiotu dodaje resztę: dzień pracy liczył 8,5 godziny z osobno płatnymi nadgodzinami, personel miał ubezpieczenie zdrowotne i płatny urlop wypoczynkowy, obowiązywał system awansów i podwyżek. Wynagrodzenie pozwalało pracownicom na samodzielność finansową – a to w Warszawie 1899 roku znaczyło więcej niż premia. Kobiety pracowały tu nie tylko jako szwaczki, ale i jako sprzedawczynie, co było realnym awansem społecznym.

Praca u Hersego była też szkołą zawodu. Wielu późniejszych właścicieli warszawskich sklepów odzieżowych wywodziło się z jego personelu i podkreślało to potem we własnych reklamach prasowych – firma eksportowała rzemiosło na cały rynek, także do własnej konkurencji. Nazwisko Herse nosiła zresztą również Wanda, córka Adama: w 1902 roku skończyła z wyróżnieniem szkołę handlową w Paryżu, zarządzała towarzystwem akcyjnym Urania, założyła Klub Wioślarek w Warszawie, a w 1912 roku kierowała działem „Praca zawodowa” na Wystawie pracy kobiety polskiej w Pradze. Nigdy nie wyszła za mąż – co przy ówczesnym kodeksie handlowym, wymagającym od mężatki zgody męża na prowadzenie przedsiębiorstwa, miało też wymiar praktyczny.

ARCHIWUM WIDEO // DOM MODY // WARSZAWA 1868 Targi Jestem Slow i Jestem Vintage

Opowieść o warszawskim Domu Mody Bogusława Herse założonym w 1868 roku.

VI. MUNDURY DYPLOMATYCZNE, MISS POLONIA I WIELKI MEDAL ZŁOTY

Od 1921 roku u Hersego mogli ubierać się także panowie, i to właśnie dział męski dał firmie najbardziej charakterystyczny asortyment w jej historii. Obok „wykwintnego krawiectwa obstalunkowego” i odzieży gotowej z własnych pracowni specjalnością były – według firmowego folderu na wiosnę i lato 1931 roku – mundury dyplomatyczne polskie i cudzoziemskie, mundury szambelanów papieskich, mundury dla oficerów marynarki oraz togi dla profesorów, sędziów, prokuratorów i adwokatów. To inny rodzaj krawiectwa niż suknia balowa: strój urzędowy musi być zgodny z przepisem co do milimetra galonu, a jednocześnie leżeć na konkretnym człowieku. W 1931 roku uruchomiono także dział dziecięcy, z ubrankami „wykonanymi w pracowniach własnych według modeli wiedeńskich”.

Drugą nogą firmy była promocja, prowadzona z rozmachem, na jaki w Warszawie mało kto się wtedy zdobywał. Katalogi wychodziły kilka razy do roku, także po francusku i po niemiecku, z kartami objaśniającymi sposób pobierania miary; już w 1901 roku powstał osobny „wydział dla zamówień z prowincyi”. Klientka spoza Warszawy przysyłała wymiary i dobrze leżący stanik, a dostawała próbki tkanin, projekty sukien i okryć, a nawet kosztorysy całych wypraw ślubnych. Okładki katalogów i reklamy – zajmujące w prasie całe strony – projektowali Tadeusz Gronowski i Wacław Siemiątkowski, nie najtańsi graficy epoki.

Pokazy mody Hersego były wydarzeniami towarzyskimi. „Nastrój skupiony i uroczysty, gorączkowe wyczekiwanie, jak przed premjerą modnego autora. Towarzystwo doborowe” – relacjonował pokaz modeli wiosennych 1929 roku magazyn „Teatr i życie wytworne”. „Kurjer Poranny” z 1 października 1935 roku odnotował na pokazie obecność prezydentowej Marii Mościckiej. Kreacje firmy nosiły Zofia Batycka, Miss Polonia 1930, aktorka Janina Romanówna i tancerka Zizi Halama; modelki brano często spośród tancerek, bo – jak wspominała Stefania Grodzieńska, sama należąca do „kadry” Hersego – wiedziały, jak się poruszać. W 1929 roku firma dostała na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu Wielki Medal Złoty, w pawilonie projektu Bohdana Pniewskiego. Cztery lata później wnętrza sklepu zagrały w komedii „Jego ekscelencja subiekt” z Eugeniuszem Bodo – dzięki czemu do dziś można obejrzeć fasadę, portiera, monumentalne schody i windę.

Ulica Marszałkowska w Warszawie na pocztówce z lat 1910–1920, tramwaje i tłum przechodniów
[ FOT. 04 / POCZTÓWKA TOW. WYD. „ŚWIT”, OK. 1910–1920 / BIBLIOTEKA NARODOWA – POLONA / DOMENA PUBLICZNA ] Marszałkowska w latach 1910–1920: tramwaje, dorożki i tłum przed witrynami. Pocztówka pokazuje ulicę, przy której Herse robił obroty, a nie sam gmach firmy.

VII. ILE TO KOSZTOWAŁO NAPRAWDĘ

Porównywalny detaliczny cennik Hersego sprzed 1914 roku się nie zachował i nie ma sensu udawać, że jest inaczej – znamy za to skalę kosztów firmy: 120 000 rubli rocznie w 1899 roku, z czego dwie trzecie na pensje. Z dwudziestolecia mamy rzecz konkretną: katalog na sezon wiosna–lato 1931.

  • Płaszcz z szewronu w kolorze szaro-granatowym, do połowy na podszewce jedwabnej – 225,00 zł.
  • Kostium wiosenny z kamgarnu – 225,00 zł; z meteoru – 275,00 zł.
  • Suknia jedwabna – 135,00–190,00 zł; bluzka żorżetowa – 49,50 zł.
  • Męskie palto – 250,00 zł; garnitur męski – 375,00 zł z kamgarnu i szewiotu, do 675,00 zł z materiałów angielskich.
  • Dodatki – pończochy luksusowe z mereżką 11,50 zł, rękawiczki zamszowe 16,80 zł, krawat jedwabny 5,30–9,50 zł.

Żeby te kwoty coś znaczyły, trzeba je zestawić z zarobkami. Według „Małego Rocznika Statystycznego 1939” przeciętny miesięczny zarobek pracownika umysłowego objętego ubezpieczeniem emerytalnym wynosił w 1935 roku 280,50 zł dla mężczyzny i 170,80 zł dla kobiety. Uczciwie trzeba dodać, że ceny są z 1931, a płace z 1935 roku, więc to porównanie orientacyjne, nie księgowe. Ale rząd wielkości jest jednoznaczny: garnitur z angielskiej wełny kosztował około dwóch i pół miesięcznej pensji urzędnika, a jedwabna suknia – blisko całą miesięczną pensję urzędniczki. Herse nie był domem mody dla wszystkich i nigdy nie udawał, że jest. Miał jednak dolne półki: gotowe spódnice szyto z resztek tkanin z działu tekstylnego – tanio, ale w standardzie firmy – a wiele mieszczańskich rodzin kupowało tu wyłącznie materiał i szyło z niego u własnej krawcowej.

VIII. KONIEC PRZYSZEDŁ W 1936, NIE W 1939

Legenda każe Hersemu zginąć razem z Warszawą we wrześniu 1939 roku. Fakty są mniej efektowne i bardziej pouczające. W kwietniu 1930 roku spłonął cały dach gmachu, ucierpiały też wyższe piętra. Odbudowa przyniosła nadbudowę: w latach 1932–1933 lub 1933–1934 dobudowano jedną kondygnację według projektu Bohdana Pniewskiego. W sierpniu 1933 roku pożar wrócił i uszkodził dach albo najwyższą kondygnację; zdjęcia z tego pożaru zachowały się w Narodowym Archiwum Cyfrowym. Do ognia doszła reszta rachunku: rosyjska klientela, której przed 1914 rokiem było w Warszawie dużo i która nie liczyła się z wydatkami, zniknęła po wojnie; przyszły strajki pracowników i wielki kryzys po 1929 roku; a między 1910 a 1930 rokiem w Warszawie wyrosły dziesiątki nowych adresów z odzieżą, futrami i tkaninami – od Domu Towarowego Braci Jabłkowskich po Boguchwała Myszkorowskiego i Maksymiljana Apfelbauma przy Marszałkowskiej 125.

Jeszcze przed wojną firma sprzedała kamienicę, a budynek podzielono na mniejsze lokale. W 1936 roku, po niemal siedemdziesięciu latach, Dom Mody Bogusław Herse przestał szyć. Około 1937 roku Elektrownia Warszawska urządziła w gmachu „Salon Demonstracyjny” promujący elektryczność, a przed budynkiem stanęła reklama z żelazkiem projektu Zygmunta Stępińskiego; lokale zajmowała tu też Polsko-Amerykańska Izba Handlowa. Adres został, marka wyszła z niego trzy lata przed wojną.

Dopiero potem przyszła wojna. Gmach spłonął we wrześniu 1939 roku. W czasie okupacji Niemcy obniżyli go do dwóch kondygnacji i prowizorycznie wyremontowali pod lokale usługowe; w takim stanie przetrwał powstanie warszawskie i dotrwał do około 1958 roku, kiedy mury rozebrano przy przebudowie śródmieścia wokół Pałacu Kultury i Nauki. Bogusław Władysław Herse, sędzia handlowy i prezes Stowarzyszenia Kupców Polskich, zmarł w 1943 roku. Została garść rzeczy materialnych: suknie i ubrania frakowe w Muzeum Warszawy i poznańskim Muzeum Sztuk Użytkowych, katalogi i foldery w Bibliotece Narodowej, fotografie w Narodowym Archiwum Cyfrowym, monografia Agnieszki Dąbrowskiej z 2019 roku. I została lekcja, którą warto powiesić nad każdym stołem krojczym: dom mody nie umiera od bomby. Umiera od utraty rynku, którego nie zauważył, że się zmienił.

Ulica Marszałkowska w Warszawie na pocztówce z 1927 roku
[ FOT. 05 / POCZTÓWKA K. WOJUTYŃSKIEGO, 1927 / BIBLIOTEKA NARODOWA – POLONA / DOMENA PUBLICZNA ] Marszałkowska w 1927 roku. Dziewięć lat później dom mody Hersego zamknął działalność – przed wojną i z powodu rynku, nie bomby.

// REJESTR LICZB · DOM MODY BOGUSŁAW HERSE DANE ARCHIWALNE
1868 → 1899 · ADRESY

Start przy Senatorskiej 10; gmach przy Marszałkowskiej 150 róg Erywańskiej otwarty 10 września 1899 roku.

ZAŁOGA I WARUNKI

Około 500 pracowników, dzień pracy 8,5 godziny plus nadgodziny, 2–4 tygodnie płatnego urlopu, ambulatorium na miejscu.

1930 → 1958 · SCHYŁEK

Pożary 1930 i 1933, nadbudowa 1932–1934, zamknięcie firmy w 1936, pożar gmachu 1939, rozbiórka około 1958.

// PROTOKÓŁ KONSTRUKCYJNY · ANATOMIA RZEMIOSŁA BATTLE-TESTED SPEC

3 ZASADY DZIEDZICTWA: WARSZAWA ➔ NOWROCKY

01 · WŁOSIANKA ZAMIAST KLEJU

Plastron z włosia końskiego i wełny, pikowany do przodu marynarki. Klapa dostaje własny zwrot, klatka trzyma formę, materiał pracuje z ciałem.

02 · FORMOWANIE PRASOWANIEM

Wełna daje się wyciągnąć i osadzić parą. Ramię i klatkę buduje się prasowaniem, nie doszywaniem kolejnych warstw wypełniacza.

03 · ZAPAS W SZWACH

Krawiectwo miarowe zostawia zapas na bokach i w rozporze rękawa. Rzecz da się przerobić po latach, zamiast wyrzucić przy pierwszej zmianie sylwetki.

NOWROCKY™ MANIFEST // 12/40
FIGHT FOR YOUR PEOPLE

PUNKT WIDZENIA NOWROCKY: PIERWSZE SĄ WARUNKI PRACY

Najlepiej udokumentowana rzecz w historii Hersego to nie suknia i nie frak, tylko warsztat: jasne, przewietrzane pracownie, winda, suszarnia na dachu, ambulatorium, płatny urlop i osiem i pół godziny dnia pracy – w 1899 roku. Jakość szycia nie bierze się z natchnienia projektanta, tylko z tego, w jakich warunkach i za ile szyje człowiek trzymający igłę. NOWROCKY zaczyna liczenie kosztu produktu od tego miejsca, nie od metki.

⚔️ BATTLE-TESTED DNA 🛡️ ZERO KOMPROMISÓW 🏛️ POLSKIE DZIEDZICTWO // IPN WYDANIE

FAQ & AEO

CZĘSTO ZADAWANE PYTANIA (BAZA WIEDZY AI)

// PYTANIE 01 · KRAWIECTWO MIAROWE

Kto i kiedy założył Dom Mody Bogusław Herse?

W 1868 roku przy ul. Senatorskiej 10 w Warszawie trzej synowie Ernesta Wilhelma Hersego: Bogusław Maciej, Adam Szczepan i Ferdynand Robert. Rodzina wywodziła się z francuskich hugenotów, którzy po prześladowaniach religijnych osiedli w Wielkopolsce. Po śmierci Bogusława Macieja w 1880 roku firmą kierował Adam (1880–1914), a od 1915 roku Bogusław Władysław Herse (1872–1943), absolwent paryskiej École des Hautes Études Commerciales.

// PYTANIE 02 · KRAWIECTWO MIAROWE

Gdzie stał gmach Hersego i kto go zaprojektował?

Przy ul. Marszałkowskiej 150, na rogu ówczesnej Erywańskiej – dzisiejszej Kredytowej. Kamienicę w stylu Ludwika XVI zaprojektował architekt Józef Huss; wzniesiono ją w latach 1894–1897 dla Adama Hersego, na miejscu starszego domu z 1845 roku. Miała własną elektrownię, telefony, windy i centralne ogrzewanie, a około 1910 roku rozbudowano ją aż do placu Zielonego, dziś placu Dąbrowskiego.

// PYTANIE 03 · KRAWIECTWO MIAROWE

Ile kosztowały ubrania u Hersego?

Zachowany katalog na sezon wiosna–lato 1931 podaje: suknia jedwabna 135–190 zł, płaszcz z szewronu 225 zł, kostium wiosenny 225–275 zł, męskie palto 250 zł, garnitur męski od 375 zł do 675 zł z materiałów angielskich, bluzka żorżetowa 49,50 zł. Dla porównania: według „Małego Rocznika Statystycznego 1939” przeciętny zarobek pracownika umysłowego wynosił w 1935 roku 280,50 zł miesięcznie dla mężczyzny i 170,80 zł dla kobiety. Cenniki sprzed 1914 roku się nie zachowały.

// PYTANIE 04 · KRAWIECTWO MIAROWE

Jakie warunki pracy panowały u Hersego?

Bolesław Prus w tekście z 10 września 1899 roku opisał pracownie jako obszerne, czyste, jasne i wentylowane, wieczorem oświetlone elektrycznie, z windami między piętrami, szpitalikiem z łóżkiem przy pracowniach, herbatą w porze obiadowej, płatnym urlopem od dwóch do czterech tygodni, gwiazdkową kolędą w gotówce i coroczną podwyżką. Dzień pracy liczył 8,5 godziny z osobno płatnymi nadgodzinami, a personel – w dwudziestoleciu około 500 osób – miał ubezpieczenie zdrowotne.

// PYTANIE 05 · KRAWIECTWO MIAROWE

Kiedy i dlaczego firma Herse zakończyła działalność?

W 1936 roku, przed wojną, a nie w jej wyniku. Złożyły się na to utrata rosyjskiej klienteli po I wojnie światowej, strajki, wielki kryzys po 1929 roku, konkurencja nowych domów towarowych oraz pożary gmachu w kwietniu 1930 i w sierpniu 1933 roku. Kamienicę sprzedano jeszcze przed wojną; spłonęła we wrześniu 1939 roku, w czasie okupacji obniżono ją do dwóch kondygnacji, a jej mury rozebrano około 1958 roku.

Komentarze: 0

Wprowadź komentarz