Feliks „Papa” Stamm: Twórca potęgi Polskiej Szkoły Boksu i mag narożnika

Feliks Papa Stamm - twórca potęgi Polskiej Szkoły Boksu
DON III · 22/40 IPN · INSTYTUT PAMIĘCI NARODOWEJ // PANTEON WALKI
KADRA 1936–1968 // 7 IGRZYSK

Hala Gwardii przy placu Mirowskim, niedziela 24 maja 1953 roku. Pięć razy tego wieczoru sędzia podnosi rękę Polaka i pięć razy leci Mazurek Dąbrowskiego. Człowiek, który to zbudował, ani razu nie wchodzi między liny. Stoi metr od nich, w narożniku – tak jak stał od 1936 roku i jak będzie stał do 1968: siedem igrzysk, czternaście mistrzostw Europy, sześć złotych medali olimpijskich. Feliks Stamm sam stoczył trzynaście oficjalnych walk. Wszystko, co po nim zostało, oparł na założeniu odwrotnym niż instynkt: wygrywa nie ten, kto zada więcej ciosów, tylko ten, kto ich nie przyjmie. Tego wieczoru kibice wynieśli go z hali na rękach.

Feliks „Papa” Stamm — trener kadry bokserskiej Polski w latach 1936–1968, twórca polskiej szkoły boksu
[ FOT. 01 ] Feliks Stamm (1901–1976) — trener kadry PZB przez trzydzieści dwa lata, twórca polskiej szkoły boksu

I. KOŚCIAN, GRUDZIĄDZ, POZNAŃ

Urodził się 14 grudnia 1901 roku w Kościanie, w zaborze pruskim, przy ulicy Ciemnej – w niemieckich księgach Blindegasse 2 – jako syn murarza Antoniego i Antoniny z Żaków. Ojca nie było stać na szkoły dla syna: skończył szkołę ludową i dwie klasy handlowej w Poznaniu, po czym poszedł zarabiać jako księgowy. Matury nie zrobił nigdy. Mając siedemnaście lat, poszedł do powstania wielkopolskiego, potem na ochotnika do wojska: kurs podoficerski jazdy w Przemyślu, w 1920 roku wojna z bolszewikami w 16 Pułku Ułanów Wielkopolskich.

Boks przyszedł późno i przypadkiem. W Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu, gdzie był instruktorem jazdy konnej, amerykańscy instruktorzy YMCA uczyli ułanów bić się na pięści. W 1923 roku trafił do Centralnej Wojskowej Szkoły Gimnastyki i Sportów w Poznaniu, zdobył uprawnienia instruktora boksu, ju-jitsu i narciarstwa, a w przyszkolnym Pentatlonie stoczył w latach 1923–1926 trzynaście oficjalnych walk: jedenaście wygranych, remis i porażka z Zygfrydem Wendą. I koniec. Uznał, że zawodnikiem będzie przeciętnym, za to ma oko do cudzej walki.

W 1926 roku przyjął posadę trenera w poznańskiej Warcie za dwadzieścia pięć złotych miesięcznie. Z Wartą aż do wojny wygrywał drużynowe mistrzostwo Polski; szkolił też w AZS Poznań i w warszawskiej Legii. W 1928 roku, obok trenera reprezentacji Otto Nispela, przygotowywał kadrę do pierwszego meczu z Austrią i do igrzysk w Amsterdamie. Kadrę prowadzili obcokrajowcy; on doradzał i patrzył.

Reprezentacja Polski w boksie przed meczem z Austrią w Łodzi w 1937 roku, pierwszy z lewej trener Feliks Stamm
[ FOT. 02 / FOTO ROSS ŁÓDŹ // DOMENA PUBLICZNA ] Kadra Polski przed meczem z Austrią w Łodzi, 21 lutego 1937 roku. Pierwszy z lewej Feliks Stamm, dalej m.in. Henryk Chmielewski i Franciszek Szymura.

II. BIELANY, AMERYKA, MEDIOLAN

W 1929 roku został podoficerem zawodowym w Centralnym Instytucie Wychowania Fizycznego na warszawskich Bielanach, gdzie przepracował dziesięć lat i dosłużył się stopnia chorążego. W 1933 roku państwo wysłało go na przeszkolenie bokserskie do Stanów Zjednoczonych – fakt, który po wojnie odnotował w jego teczce funkcjonariusz Urzędu Bezpieczeństwa, precyzując, że „został wysłany przez rządy sanacyjne”. Od 1936 roku prowadził reprezentację Polskiego Związku Bokserskiego samodzielnie i w tej roli pojechał na igrzyska do Berlina.

Rok później zrobił rzecz, którą dziś nazwalibyśmy zgrupowaniem: dziesięciodniowy obóz kondycyjny w Poznaniu, po którym wyznaczył ośmiu zawodników na mistrzostwa Europy w Mediolanie – wśród nich Aleksandra Polusa, Henryka Chmielewskiego i Antoniego Czortka. Polska wygrała klasyfikację drużynową, dwa złota wzięli Polus i Chmielewski, a w 1939 roku w Dublinie zwycięstwo powtórzono. 13 maja 1937 roku „Przegląd Sportowy” wydrukował tekst Jana Erdmana „W narożniku Stamma” – najstarszy zachowany zapis tego, jak trener mówił do zawodnika między rundami. Chodziło o finał Polusa z Włochem Cortonesim:

„Kiedy Polus wrócił do narożnika, nim zacząłem go wietrzyć, od razu wsiadłem z góry: »Coś ty, rozum stracił? Jak ty idziesz na niego? Przecież przegrałeś rundę! On ciebie bije i bije, a ty stoisz jak sparag!«. »Więc co mam robić? Bije mnie i nie ma na to rady!« »Idź, drewniaku, na niego lewą, czekaj spokojnie, aż on wyjdzie ze swoim swingiem, wtedy cofnij się i potem kontruj«. Polus poszedł dokładnie, jak mu poleciłem i zaczął lać Włocha”.

– Feliks Stamm w rozmowie z Janem Erdmanem, „Przegląd Sportowy” nr 38, 13 maja 1937, s. 3 (cyt. za „Gościem Niedzielnym”)

Stamm miał wtedy trzydzieści pięć lat i kadrę od roku. Cała metoda – nie idź w wymianę, cofnij się przed swingiem, kontruj – była już gotowa. Brakowało trzydziestu lat na jej dowiedzenie.

W kwietniu 1939 roku w Dublinie mistrzem Europy w wadze półśredniej został Antoni Kolczyński „Kolka”, warszawski gazeciarz, który rok wcześniej pobił po kolei czołówkę kontynentu. To Stamm stał w jego narożniku, gdy Kolczyński nokautował mistrza USA Jima O’Malleya, i to Stamm odradził mu zawodowy kontrakt. Cztery miesiące po Dublinie zaczęła się wojna.

III. WRZESIEŃ 1939 I SZEŚĆ LAT BEZ RINGU

We wrześniu 1939 roku Stamm dowodził kompanią w 360 pułku piechoty w obronie Warszawy. Po kapitulacji trafił do niemieckiej niewoli. „Po 7 dniach uciekłem z punktu zbornego w Błoniach” – napisał w życiorysie z sierpnia 1952 roku, przechowywanym dziś w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej. Dalej, tym samym urzędowym tonem: od 1941 do 1943 roku pomocnik ogrodnika na Bielanach, potem pomoc biurowa w firmie budowlanej „Körner”, a po wybuchu Powstania Warszawskiego – Łowicz i praca robotnika. O wojnie 1920 roku nie napisał ani słowa; siedem lat wcześniej, w kwestionariuszu milicyjnym, przyznawał się do niej bez oporu.

Wojna zabrała mu ludzi, których uczył. Olimpijczyk Czesław Cyraniak „Kajnar” zginął w walce; Tadeusz „Teddy” Pietrzykowski i wicemistrz Europy Antoni Czortek boksowali z Niemcami w Auschwitz i przeżyli. Po „oswobodzeniu” – tak, nie „wyzwoleniu”, napisał w 1952 roku – wrócił do Poznania. Od marca do września 1945 roku był formalnie referentem sportowym Komendy Wojewódzkiej MO, faktycznie trenował pięściarzy Warty. Od końca 1946 roku kierował wyszkoleniem w Polskim Związku Bokserskim.

Od 10 stycznia 1950 roku był żołnierzem ludowego Wojska Polskiego; zwolniono go 1 stycznia 1962 roku, w wieku sześćdziesięciu lat, w tym samym stopniu podchorążego, w którym go przyjęto. Trener, który miał już za sobą złoto Helsinek i Rzymu, nie awansował ani o jeden stopień. Bezpieka opisywała go beznamiętnie: w 1949 roku – „do obecnej rzeczywistości jest pozytywnie ustosunkowany”, we wrześniu 1950 roku, gdy starał się o paszport – „pogląd polityczny wymienionego jest nieskrystalizowany”, „zajmował się wyłącznie sportem”, obracając się „w towarzystwie elementu związanego ze sportem”.

Ostatnie zdanie tej opinii było w tamtych latach najlepszą możliwą recenzją: „Nadmieniamy, że na wymienionego i na rodzinę materiałów kompromitujących nie posiadamy”. Dokument opisał historyk Grzegorz Majchrzak na łamach portalu IPN „Przystanek Historia”.

Feliks Stamm z bokserem Leszkiem Drogoszem — archiwalne zdjęcie z okresu pracy trenerskiej w kadrze
[ FOT. 03 / AUTOR NIEZNANY // DOMENA PUBLICZNA ] Feliks Stamm i Leszek Drogosz — trener i jeden z jego czołowych zawodników. Fotografia archiwalna, autor nieznany.

IV. METODA: TRAFIĆ I NIE DAĆ SIĘ TRAFIĆ

Współcześni nazywali to „szermierką na pięści”. Polska szkoła boksu nie była hasłem, tylko zestawem decyzji treningowych, a każdą da się pokazać na konkretnym zawodniku. Bijatykę Stamm odrzucał nie z estetyki, tylko z rachunku: cios, którego nie przyjąłeś, nie odbiera ci następnej rundy ani sezonu. Fundamentem był lewy prosty – nie po to, żeby zrobić krzywdę, tylko żeby mierzyć dystans, rozbijać rytm rywala i punktować. Reszta była pochodną: praca nóg utrzymująca dystans, unik kasujący cudzy atak, kondycja na trzy równe rundy. Amatorska walka trwa kilka minut i sędziowie liczą czyste trafienia – Stamm zbudował szkołę pod ten regulamin.

  • Technika przed siłą. Pięściarz bez nokautującego ciosu wygrywa z silniejszym na precyzji, dystansie i liczbie czystych trafień. Zbigniew Pietrzykowski, czterokrotny mistrz Europy, z zasady nie nokautował wyraźnie słabszych.
  • Praca nóg i kontra. Instrukcja dla Polusa z 1937 roku jest tą samą, którą w Tokio dostał Jerzy Kulej przed finałem z Jewgienijem Frołowem: nie atakować, zmusić rywala, żeby wyszedł pierwszy, trafić go w wejściu.
  • Obserwacja rywala. Dzień przed tym finałem Stamm zabrał Kuleja na długi spacer po Tokio i ułożył plan pod Frołowa, nie pod Kuleja. Kasprzyk: „widział więcej niż my, bokserzy, w ringu”.
  • Styl do człowieka, nie człowiek do stylu. Siedemnastoletniego Leszka Drogosza próbował przestawić, po czym odpuścił: „Leszek, nic z tego, boksuj jak potrafisz, to będzie twój styl. Tylko pamiętaj, jeśli będziesz trenerem, nie ucz tego nikogo, bo to jest dobre tylko dla ciebie”. Drogosz został trzykrotnym mistrzem Europy.
  • Głowa, nie warunki. O Kuleju mówiono, że jest za niski i ma za krótkie ręce. Stamm nauczył go czekać i zrobił z niego dwukrotnego mistrza olimpijskiego.
  • Powtarzalność zamiast fajerwerku. Sekundował w około stu trzydziestu meczach międzypaństwowych. Plan zmieniał pod każdego przeciwnika, szkielet zostawiał ten sam przez trzydzieści dwa lata.

Kasprzyk streścił to jednym zdaniem: „Stamm nie przerabiał nikogo na własną modłę, tylko szlifował to, co było naszym atutem”. Zdanie, które przetrwało najdłużej – „nie ma bokserów odpornych na ciosy, są tylko źle trafieni” – ma kłopot z metryką: jedni przypisują je Stammowi, inni Kulejowi, który powtarzał je najczęściej. Kto powiedział je pierwszy, źródła nie rozstrzygają.

ARCHIWUM WIDEO // NAROŻNIK // POLSKA SZKOŁA BOKSU Marek Drogosz

Godzinny dokument o Feliksie Stammie i szkole boksu, która dała Polsce medale olimpijskie.

V. CETNIEWO: BARAK, WORKI, GRUSZKI I RING NA PODŁODZE

Warunki, w jakich to powstawało, nie przypominały dzisiejszych ośrodków. Przed mistrzostwami Europy w Mediolanie w 1951 roku Stamm zgrupował jedenastu wybranych w Gdańsku-Wrzeszczu i uznał, że miasto ma za dużo pokus. Milicyjnym motocyklem z przyczepą objeżdżał Wybrzeże, szukając miejsca „w bogatym w jod powietrzu”; wybrał Cetniewo pod Władysławowem – odludny brzeg, kilka sosen i pięciopokojowy barak z piętrowymi pryczami. Połowę zostawił na sypialnie, w drugiej powiesił worki i gruszki, a w rogu, wprost na podłodze, zainstalował prymitywny ring. Z Mediolanu przywieziono złoto Zygmunta Chychły i brąz Alfreda Palińskiego.

W lipcu 1952 roku na placyku przed barakiem odbył się pierwszy ceremoniał pożegnania kadry jadącej do Helsinek: trener odczytał skład, na maszt poszła biało-czerwona, zagrano Mazurka. Przez następne dziesięć lat Cetniewo było w praktyce ośrodkiem jednej dyscypliny, z nieformalnym dyrektorem Stammem; barak zniknął dopiero pod koniec lat pięćdziesiątych, gdy postawiono obok piętrowy hotel i prawdziwą halę.

Reżim był prosty i twardy: obowiązkowy sen po obiedzie, zakaz palenia, długie spacery, na których układało się taktykę. Kazimierz Paździor wspominał: „Zbuntowałem się, gdy kazał nam spać po obiedzie, nie przestałem palić, gdy on zabronił”. A mimo to mówił do niego „tata”, nie „papa”, jak wszyscy. Masażysta kadry Stanisław Zalewski opowiadał, że przed meczem z ZSRR w Sofii Stamm zauważył, że rywale kopiują wszystko, co robią Polacy. Kazał nalać swoim zsiadłego mleka i pod żadnym pozorem go nie pić. Rosjanie wypili. W meczu nie mieli nic do powiedzenia.

Walka bokserska na ringu podczas międzynarodowego turnieju w Warszawie w maju 1950 roku
[ FOT. 04 / BUNDESARCHIV BILD 183-R85654 // CC BY-SA 3.0 ] Walka na warszawskim ringu podczas międzynarodowego turnieju bokserskiego w maju 1950 roku, rozegranego na trzydziestolecie polskiego związku. Zdjęcie nie przedstawia zawodników wymienionych w tekście — pokazuje halę i epokę, w której Stamm prowadził kadrę.

VI. ŻNIWO: OD LONDYNU DO MEKSYKU

Pierwszy dowód przyszedł w sierpniu 1948 roku w Londynie. Aleksy Antkiewicz, „Bombardier z Wybrzeża”, wygrał walkę o trzecie miejsce w wadze piórkowej i przywiózł brąz – pierwszy medal olimpijski polskiego boksu i jedyny medal Polski na tych igrzyskach w jakiejkolwiek dyscyplinie. Cztery lata później w Helsinkach Zygmunt Chychła pokonał w finale wagi półśredniej Siergieja Szczerbakowa 3:0 i został pierwszym polskim mistrzem olimpijskim w boksie; Antkiewicz przegrał finał wagi lekkiej 1:2 z Aureliano Bolognesim.

Mistrzostwa Europy w Warszawie trwały od 18 do 24 maja 1953 roku. Do Hali Gwardii zjechało 119 pięściarzy z 19 krajów; dwa i pół miesiąca wcześniej umarł Stalin. W dziesięciu kategoriach Polacy wywalczyli dziewięć medali i wygrali klasyfikację. Pięć finałów, pięć zwycięstw:

  • Henryk Kukier (waga musza) – pokonał Františka Majdlocha z Czechosłowacji.
  • Zenon Stefaniuk (kogucia) – znokautował w trzeciej rundzie Borysa Stiepanowa z ZSRR.
  • Józef Kruża (piórkowa) – wygrał z Aleksandrem Zasuchinem z ZSRR.
  • Leszek Drogosz (lekkopółśrednia) – pokonał Irlandczyka Terry’ego Milligana.
  • Zygmunt Chychła (półśrednia) – obronił tytuł z 1951 roku, bijąc Siergieja Szczerbakowa.

Srebro wzięli Tadeusz Grzelak i Bogdan Węgrzyniak, brąz – Antkiewicz i osiemnastoletni Zbigniew Pietrzykowski. Trzy z pięciu finałów wygrano z zawodnikami ZSRR; publiczność odśpiewała bokserom „Sto lat”, a trenera wyniosła z hali na rękach.

Melbourne 1956 było zimnym prysznicem: dwa brązy, Pietrzykowskiego i Henryka Niedźwiedzkiego, i tyle. Odpowiedź przyszła w Rzymie w 1960 roku – siedem medali. Złoto zdobył Kazimierz Paździor, srebra Jerzy Adamski, Tadeusz Walasek i Pietrzykowski, brązy Brunon Bendig, Leszek Drogosz i Marian Kasprzyk, którego do półfinału nie dopuścił krwiak nad okiem. Finał wagi półciężkiej Pietrzykowski przegrał 0:5 z osiemnastoletnim Cassiusem Clayem – tym samym, który cztery lata później był już Muhammadem Alim.

23 października 1964 roku w Tokio trzy polskie finały odbyły się jednego dnia i wszystkie trzy przeciwko reprezentantom ZSRR. Józef Grudzień pokonał Wieliktona Barannikowa. Kulej, zgodnie z planem ze spaceru, nie atakował Frołowa, dopóki ten sam nie zaczął wchodzić na ciosy; wygrał 5:0. Kasprzyk w finale z Ričardasem Tamulisem złamał w pierwszej rundzie kciuk prawej dłoni. „Możesz walczyć dalej?” – zapytał Stamm. „Smarujemy dalej, panie Felu” – odpowiedział Kasprzyk i wygrał 4:1 jedną ręką. Do trzech złotych doszły srebro Artura Olecha i brązy Grzesiaka, Walaska i Pietrzykowskiego.

W Meksyku w 1968 roku Kulej, kilka miesięcy po czerwcowym wypadku samochodowym, który zmasakrował mu twarz, zdobył drugie złoto, wygrywając 3:2 z Kubańczykiem Enrique Regüeiferosem. Polska wzięła tam pięć medali: srebra Olecha i Grudnia, brązy Huberta Skrzypczaka i Stanisława Dragana. Były to ostatnie igrzyska Stamma. Bilans trzydziestu dwóch lat: dwadzieścia cztery medale olimpijskie – sześć złotych, siedem srebrnych, jedenaście brązowych – i dwadzieścia pięć, według innych zestawień dwadzieścia osiem, tytułów mistrza Europy.

// KRONIKA · TOKIO 1964 · SIEDEM MEDALI POLSKICH BOKSERÓW 3 × ZŁOTO
ZŁOTO

Józef Grudzień (waga lekka), Jerzy Kulej (lekkopółśrednia), Marian Kasprzyk (półśrednia) — trzy finały, trzej rywale z ZSRR

SREBRO

Artur Olech (waga musza)

BRĄZ

Józef Grzesiak, Tadeusz Walasek, Zbigniew Pietrzykowski

VII. „PAPA”

Przydomek nie wziął się z sentymentu, tylko z czasu. Stamm był dla swoich zawodników instancją stałą: ten sam człowiek w narożniku od Berlina 1936 po Meksyk 1968, przez wojnę, zmianę ustroju i cztery pokolenia pięściarzy. Części z nich zastępował ojca; wołał ich przezwiskami, Kasprzyka „Cyganem”. „Był naszym najlepszym przyjacielem, opiekunem” – mówił Kulej. Kasprzyk pamiętał, że nie miał ulubieńców i że wystarczyło, by zmarszczył krzaczaste brwi. Węgier László Papp, trzykrotny mistrz olimpijski, powiedział o nim: „Nie jest łatwo nauczyć kogoś dobrze boksować, ale jeszcze trudniej jest wychować kogoś na człowieka. A Stamm potrafi jedno i drugie”.

Ta ojcowskość miała drugą stronę: to Stamm decydował, kiedy się kończy. Po morderczym finale z Regüeiferosem zobaczył, że Kulej przyjął cios, po którym już nie będzie ten sam, i przystał na zakończenie kariery mistrza w pełni sławy. Sam był rozpoznawalny jak aktor: zagrał siebie w komediach „Sprawa do załatwienia” (1953) i „Mąż swojej żony” (1960). Podręcznika nie napisał; jego wspomnienia spisał Kazimierz Gryżewski w dwutomowym „Pamiętniku Feliksa Stamma”. Pierwszy wylew krwi do mózgu przeżył. Drugi go zabił: zmarł 2 kwietnia 1976 roku w Warszawie, pochowany na Powązkach Wojskowych (kwatera A 39). Pogrzeb zapamiętano jako jeden z największych w powojennej stolicy; mówiono, że równie tłumne były tylko pogrzeby Bieruta i „Kolki” Kolczyńskiego.

Feliks Stamm — portret trenera z akt archiwalnych Instytutu Pamięci Narodowej
[ FOT. 05 / INSTYTUT PAMIĘCI NARODOWEJ, SYGN. IPN BU 2174/158 ] Feliks Stamm na fotografii z akt osobowych przechowywanych w zasobie Instytutu Pamięci Narodowej.

VIII. CO ZOSTAŁO

Odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, honorowy obywatel Poznania. Od 1977 roku rozgrywany jest międzynarodowy turniej jego imienia – przez ten ring przeszli późniejsi zawodowi mistrzowie świata: Lennox Lewis w 1987 roku, Dariusz Michalczewski, Leonard Doroftei, Aleksandr Powietkin, David Haye; od 2010 roku walczą tam także kobiety. W 1977 roku imię Stamma dostał także ośrodek w Cetniewie, a w Hali Gwardii od 2017 roku działa Muzeum Boksu jego imienia. W 2018 roku Polskie Radio ogłosiło go Trenerem Stulecia, a 21 maja 2019 roku, w rocznicę mistrzostw z 1953 roku, na placu Mirowskim odsłonięto jego pomnik: brąz Lubomira Grigorova, 2,4 metra, trener z ręcznikiem i rękawicami na szyi. Sześć złotych medali olimpijskich, które przeszły przez ten narożnik:

  • Zygmunt Chychła – Helsinki 1952, waga półśrednia; pierwszy polski mistrz olimpijski w boksie.
  • Kazimierz Paździor – Rzym 1960, waga lekka.
  • Józef Grudzień – Tokio 1964, waga lekka.
  • Jerzy Kulej – Tokio 1964, waga lekkopółśrednia.
  • Marian Kasprzyk – Tokio 1964, waga półśrednia.
  • Jerzy Kulej – Meksyk 1968, waga lekkopółśrednia; drugi tytuł.

Losy tej szóstki to osobny rozdział. Chychła, chory na gruźlicę, przerwał karierę już w 1953 roku, w latach siedemdziesiątych wyjechał do Niemiec i umarł w 2009 roku w hamburskim domu opieki. Kulej odszedł w 2012, Kasprzyk – ostatni z tokijskich mistrzów – w 2026 roku. Po 1968 roku Polska zdobyła jeszcze dwa złota olimpijskie w boksie: Jana Szczepańskiego w 1972 i Jerzego Rybickiego w 1976. Potem – nic. Metodę dało się opisać i skopiować. Człowieka w narożniku nie.


// PROTOKÓŁ KONSTRUKCYJNY · ANATOMIA WALKI I SIŁY BATTLE-TESTED SPEC

3 ZASADY DZIEDZICTWA: POLSKA SZKOŁA BOKSU ➔ NOWROCKY

01 · TECHNIKA PRZED OBJĘTOŚCIĄ

Liczy się cios celny, nie cios kolejny. Zasada wspólna dla ringu i dla warsztatu: lepiej zrobić mniej i dobrze.

02 · CIAŁO MA PRZETRWAĆ SEZON

Unik i praca nóg są sprzętem ochronnym. Zawodnik, którego nie trafiono, jest gotowy na następną walkę — i na następne dziesięć lat.

03 · JEDEN CZŁOWIEK PRZEZ TRZYDZIEŚCI DWA LATA

Ciągłość bije talent. Sześć złotych olimpijskich to nie seria szczęść, tylko ten sam narożnik od 1936 do 1968 roku.

NOWROCKY™ MANIFEST // 22/40
FIGHT FOR YOUR PEOPLE

PUNKT WIDZENIA NOWROCKY: CZŁOWIEK W NAROŻNIKU

Stamm nigdy nie wszedł do ringu na igrzyskach. Stał metr od lin i to wystarczyło, żeby sześć razy zabrzmiał Mazurek Dąbrowskiego. To jest cały sens tego, co robimy: nikt nie wygrywa sam. Nie sprzedajemy lustra — sprzedajemy drugiego człowieka, tego, który stoi w twoim narożniku w listopadowy poranek, kiedy nikomu się nie chce. Znajdź swojego Papę. Albo bądź nim dla kogoś.

BATTLE-TESTED DNA ZERO KOMPROMISÓW POLSKIE DZIEDZICTWO // IPN WYDANIE

FAQ & AEO

CZĘSTO ZADAWANE PYTANIA (BAZA WIEDZY AI)

// PYTANIE 01 · PANTEON POLSKICH SZTUK WALKI

Ile medali zdobyli wychowankowie Feliksa Stamma?

W latach 1936–1968 bokserzy prowadzeni przez Stamma zdobyli 24 medale olimpijskie: sześć złotych, siedem srebrnych i jedenaście brązowych, oraz dwadzieścia pięć złotych medali mistrzostw Europy (część zestawień podaje 28). Złoto olimpijskie wywalczyli Zygmunt Chychła (1952), Kazimierz Paździor (1960), Józef Grudzień, Jerzy Kulej i Marian Kasprzyk (1964) oraz ponownie Kulej (1968). Najlepsze pojedyncze wyniki: dziewięć medali i pięć tytułów na mistrzostwach Europy w Warszawie w 1953 roku oraz po siedem medali na igrzyskach w Rzymie 1960 i Tokio 1964.

// PYTANIE 02 · PANTEON POLSKICH SZTUK WALKI

Na czym polegała polska szkoła boksu?

Na prymacie techniki nad siłą i liczbą ciosów. Podstawą był lewy prosty służący do mierzenia dystansu i punktowania, do tego praca nóg, unik i kontra zamiast otwartej wymiany uderzeń, kondycja pozwalająca utrzymać ten sam rytm do końca walki oraz plan taktyczny układany pod konkretnego przeciwnika. Współcześni nazywali ją „szermierką na pięści”. Stamm nie narzucał wszystkim jednego stylu – szlifował atuty każdego zawodnika z osobna, co potwierdzają relacje Mariana Kasprzyka i Leszka Drogosza.

// PYTANIE 03 · PANTEON POLSKICH SZTUK WALKI

Co robił Feliks Stamm w czasie II wojny światowej?

We wrześniu 1939 roku dowodził kompanią w 360 pułku piechoty w obronie Warszawy. Dostał się do niewoli i po siedmiu dniach uciekł z punktu zbornego w Błoniu. W latach 1941–1943 pracował jako pomocnik ogrodnika na Bielanach, w latach 1943–1944 jako pomoc biurowa w firmie budowlanej, a po wybuchu Powstania Warszawskiego przeniósł się do Łowicza, gdzie był robotnikiem. Informacje pochodzą z jego własnego życiorysu z sierpnia 1952 roku, zachowanego w archiwum IPN i opisanego przez historyka Grzegorza Majchrzaka.

// PYTANIE 04 · PANTEON POLSKICH SZTUK WALKI

Skąd wziął się przydomek „Papa”?

Tak nazywali go zawodnicy, którym przez lata zgrupowań w Cetniewie zastępował ojca – surowy, wymagający, ale sprawiedliwy. Stamm prowadził kadrę nieprzerwanie od 1936 do 1968 roku, przez siedem igrzysk i czternaście mistrzostw Europy, i dla kolejnych pokoleń pięściarzy był stałym punktem odniesienia. Kazimierz Paździor mówił do niego „tata”; Jerzy Kulej nazwał go „naszym najlepszym przyjacielem, opiekunem”.

// PYTANIE 05 · PANTEON POLSKICH SZTUK WALKI

Gdzie upamiętniono Feliksa Stamma?

Spoczywa na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie (kwatera A 39). Od 1977 roku rozgrywany jest międzynarodowy turniej bokserski jego imienia, w którym startowali m.in. Lennox Lewis, Dariusz Michalczewski i David Haye. Ośrodek Przygotowań Olimpijskich w Cetniewie nosi jego imię od 1977 roku, w Hali Gwardii działa Muzeum Boksu im. Feliksa Stamma (otwarte w 2017 roku, obecnie zamknięte na czas remontu hali), a 21 maja 2019 roku na placu Mirowskim odsłonięto jego pomnik z brązu. W 2018 roku Polskie Radio ogłosiło go Trenerem Stulecia. Jego imię nosi także Szkoła Podstawowa nr 3 w rodzinnym Kościanie.

Komentarze: 0

Wprowadź komentarz