Jerzy Kulej: Podwójne złoto olimpijskie i żelazny półdystans ringu

Jerzy Kulej - podwójny mistrz olimpijski z Tokio 1964 i Meksyku 1968
DON III · 23/40 IPN · INSTYTUT PAMIĘCI NARODOWEJ // PANTEON WALKI
TOKIO 1964 // MEKSYK 1968

Jedyny polski bokser z dwoma złotymi medalami olimpijskimi. Chłopak z częstochowskiego Ostatniego Grosza, 167 centymetrów wzrostu, waga lekkopółśrednia — limit 63,5 kilograma. W Tokio w 1964 roku wygrał pięć walk i zamknął turniej finałem 5:0 z Jewgienijem Frołowem. Cztery lata później w Meksyku, 2240 metrów nad poziomem morza, obronił tytuł najcięższym możliwym werdyktem: 3:2 z Enrique Regüeiferosem, przy wszystkich pięciu kartach rozstrzygniętych jednym punktem. W 348 walkach kariery nie był liczony ani razu.

Jerzy Kulej — mistrz olimpijski w wadze lekkopółśredniej z Tokio 1964 i Meksyku 1968
[ FOT. 01 ] Jerzy Kulej (1940–2012) — podwójny mistrz olimpijski w wadze lekkopółśredniej, ośmiokrotny mistrz Polski

I. OSTATNI GROSZ: PROCH, PIŁKA I PODRĘCZNIK BOKSU

Jerzy Zdzisław Kulej urodził się 19 października 1940 roku w okupowanej Częstochowie, jako syn Mieczysława i Ireny. Wyrósł na Ostatnim Groszu — jednej z najbiedniejszych dzielnic miasta. Front zostawił po sobie żelastwo, a żelastwo dawało się spieniężyć. „Rozbrajaliśmy z kolegami pociski, sprzedawaliśmy proch i w ten sposób zarabialiśmy pierwsze pieniądze. Mogliśmy kupić sobie prawdziwą piłkę i grać pod szczytem Jasnej Góry, jedynym bezpiecznym miejscu” — opowiadał w październiku 2010 roku w rozmowie zapisanej przez PAP.

Był niższy i wątlejszy od rówieśników, a w takiej dzielnicy ma to konsekwencje. Do boksu nie doprowadził go klub, tylko silniejszy kolega z klasy. „Był w mojej klasie taki Henio, najsilniejszy chłopak, który rządził na każdym kroku. Również chciałem zaistnieć, dlatego kupiłem książkę «ABC boksu» […]. Rywal mnie złapał, a ja zrobiłem krok w tył i lewym prostem uderzyłem go w nos. Potem jeszcze powtórzyłem akcję parę razy” — wspominał. To cała jego późniejsza taktyka w jednym zdaniu: krok w tył, dystans, lewy prosty, powtórzenie.

Regularne treningi zaczął w 1955 roku, mając niespełna piętnaście lat, w Starcie Częstochowa. Warsztat ustawił mu Wincenty Szyiński, o którym Kulej mówił po latach jak o drugim ojcu: „Traktował swych podopiecznych bardzo ciepło, serdecznie, wszyscy byliśmy mu potrzebni”. W 1958 roku znalazł się w piątce najlepszych sportowców Częstochowy i zadebiutował w reprezentacji Polski. Miał osiemnaście lat i trzy lata treningu za sobą.

II. GWARDIA, ETAT, KADRA: JAK DZIAŁAŁ SYSTEM

Pierwszy start w mistrzostwach Europy — Lucerna, 23–31 maja 1959 roku — skończył się szybko: wygrana z Rumunem Constantinem Dumitrescu i porażka w ćwierćfinale z Włochem Piero Brandim. Wracał bez medalu, ale z etykietką zawodnika, którego warto przenieść bliżej centrali. W 1959 roku przeszedł z Częstochowy do warszawskiej Gwardii i został tam do 1971 roku. Trenerem klubowym był Wiktor Nowak.

Na igrzyska do Rzymu w 1960 roku nie pojechał — w jego wadze wystąpił Marian Kasprzyk, późniejszy przyjaciel i rywal. Rok później zaczęła się seria: mistrzostwo Polski w 1961 roku, potem 1962, 1963, 1964, 1965, dalej 1967, 1969 i 1970. Osiem tytułów krajowych w jednej kategorii wagowej.

Warto rozumieć, na czym ten sport stał. Formalnie Kulej był amatorem — inaczej nie miałby prawa startu na igrzyskach. Faktycznie od 1962 do 1972 roku był zatrudniony w Komendzie Stołecznej Milicji Obywatelskiej, gdzie doszedł do stopnia kapitana. Gwardia była klubem resortu spraw wewnętrznych, a etat w milicji — pensją zawodowego sportowca wypisaną na innym druku. W takim systemie Feliks Stamm szukał zawodników: objeżdżał kluby milicyjne i wojskowe, załatwiał mieszkania.

  • Kadra jako instytucja: Stamm był samodzielnym trenerem reprezentacji od 1936 do 1968 roku — siedem razy prowadził Polskę na igrzyskach, czternaście na mistrzostwach Europy, ponad 130 razy stał w narożniku meczów międzypaństwowych.
  • Zgrupowania: bazą kadry był Ośrodek Przygotowań Olimpijskich w Cetniewie pod Władysławowem.
  • Kalendarz: osią sezonu nie były gale, tylko mecze międzypaństwowe — Kulej stoczył ich trzydzieści sześć w latach 1958–1970, wygrywając dwadzieścia osiem.
  • Klub resortowy: Gwardia Warszawa, barwy MSW; równolegle etat w Komendzie Stołecznej MO 1962–1972, stopień kapitana.
  • Rozliczenie: medal bywał warunkiem utrzymania miejsca w systemie — z konsekwencjami, które w 1968 roku Kulej odczuł dosłownie.

Przełom przyszedł w Moskwie. Na mistrzostwach Europy 26 maja – 2 czerwca 1963 roku Kulej pokonał kolejno Wilfreda Ruhla z NRD, Czechosłowaka Ladislava Heceja, w półfinale Włocha Bruno Arcariego — przyszłego zawodowego mistrza świata — a w finale Aloizsa Tumiņša z ZSRR. Złoto. Miał dwadzieścia dwa lata.

Jerzy Kulej i Ryszard Rybski na ringu podczas mistrzostw Polski w boksie w Warszawie w 1963 roku
[ FOT. 02 / AUTOR NIEZNANY // DOMENA PUBLICZNA ] Ryszard Rybski (z lewej) i Jerzy Kulej na ringu podczas mistrzostw Polski w boksie w Warszawie w 1963 roku — rok przed Tokio.

III. PÓŁDYSTANS: ANATOMIA STYLU

Sto sześćdziesiąt siedem centymetrów w wadze do 63,5 kilograma to niewygodna arytmetyka: standardem byli tu zawodnicy wyżsi, z dłuższymi ramionami. Taki bokser ma dwie drogi — przegrywać na dystansie albo wejść tam, gdzie długie ręce przestają działać. Kulej całą karierę walczył w półdystansie: dość blisko, żeby unieważnić zasięg rywala, i dość ruchliwie, żeby nie być celem stojącym.

„Był tytanem pracy, a treningi i sparingi traktował jak najważniejsze pojedynki. Miał niesamowity temperament, żywiołowy, zawsze miał coś do zrobienia, nie potrafił usiedzieć w miejscu. […] Bardzo dobrze uczył zadawanie ciosów lewych i prawych prostych, uderzania z kontry, choć sam cały czas walczył w półdystansie”.

— Czesław Ptak, były trener kadry i prezes PZB, o Jerzym Kuleju (PAP, lipiec 2012)

Stamm nie przerabiał zawodników na jedno kopyto. Jego szkoła polegała na wzmocnieniu tego, co bokser ma naturalnie, i dołożeniu dyscypliny punktowej: wypełniać rundy energiczną akcją, zdobywać punkty, nie czekać. Kulej realizował to skrajnie — szedł do przodu i zamęczał rywali tempem. Dziennikarze epoki pisali o nim „maszynka do bicia”.

  • Półdystans: podstawowa odległość pracy — dość blisko, by skrócić rywalowi zasięg, dość daleko, by uderzać całą ręką.
  • Lewy prosty: cios otwierający i porządkujący akcję, wyniesiony z lekcji Szyińskiego.
  • Praca nóg i uniki: warunek przetrwania na półdystansie — bez ruchu niski bokser jest tylko bliżej ustawionym celem.
  • Kontra: element, którego Kulej uczył potem jako szkoleniowiec, choć sam wolał pierwszy krok do przodu.
  • Tempo: narzędzie taktyczne — trzy rundy po trzy minuty bez spadku intensywności rozstrzygały karty punktowe.
  • Odporność: 348 walk, ani jednego liczenia — także na stojąco.

Werdykty zapadały wtedy inaczej niż dziś. W turniejach mistrzowskich walkę oceniało pięciu sędziów punktowych, a wynik podawano stosunkiem głosów: 5:0 to zwycięstwo jednogłośne, 4:1 większościowe, 3:2 — o jeden głos. Sędziowie wypełniali równolegle karty punktowe. Kulej wygrał dziesięć walk olimpijskich; trzy z nich stosunkiem 3:2.

I sprostowanie, które archiwum robi świadomie. Zdanie „Nie ma ludzi odpornych na ciosy, są tylko źle trafieni” bywa w internecie przypisywane Kulejowi. W polskiej tradycji bokserskiej jest to maksyma Feliksa Stamma — trenera, który stał w jego narożniku w Tokio i w Meksyku. Dorobek Kuleja nie potrzebuje cudzych cytatów.

IV. TOKIO 1964: KORAKUEN, PIĘĆ WALK, PIĘĆ GŁOSÓW

Turniej bokserski XVIII Igrzysk rozegrano 11–23 października 1964 roku w tokijskiej Hali Korakuen — obiekcie otwartym dwa lata wcześniej, na około dwa tysiące widzów. Nie arcydzieło architektury, tylko hala bokserska: ciasna, gorąca, z publicznością właściwie na ringu.

Drabinka nie oszczędzała go od pierwszej walki. W 1/16 finału pokonał Argentyńczyka Roberta Oscara Amayę 5:0. W 1/8 trafił na Richarda McTaggarta — Szkota, który osiem lat wcześniej wygrał igrzyska w Melbourne, przywiózł brąz z Rzymu, zdobył Puchar Vala Barkera dla najlepszego technika i mistrzostwo Europy 1961. Kulej wygrał 4:1. W ćwierćfinale pokonał Rumuna Josifa Mihalica 4:1, w półfinale Ghanijczyka Eddiego Blaya 5:0.

W finale czekał Jewgienij Frołow, moskwianin rocznik 1941, sześciokrotny mistrz ZSRR w tej wadze. Nie był to nieznajomy: w styczniu 1964 roku, w meczu ZSRR–Polska w Moskwie, Frołow wygrał z Kulejem stosunkiem głosów. Przed finałem Stamm zrobił rzecz sprzeczną z instynktem swojego zawodnika. „«Zmieniamy twój styl walki. Tym razem nie zaatakujesz, a poczekasz na jego ofensywę» — wyjaśniał Papa. Byłem znany z tego, że idę do przodu, a tymczasem miałem udawać kogoś, kto się boi” — relacjonował Kulej.

Plan zadziałał. „Wszyscy byli zdziwieni, na czele z bułgarskim sędzią Emilem Żeczewem, który mnie doskonale znał. Frołow i jego trener się denerwowali, a ja korzystałem ze wskazówek Stamma. Dopiero w trzeciej rundzie mogłem walczyć po swojemu” — mówił. Werdykt: 5:0. Bez jednego głosu wątpliwości.

23 października 1964 roku był najlepszym dniem w historii polskiego boksu. W niespełna godzinę trzy finały wygrali Józef Grudzień w wadze lekkiej, Kulej w lekkopółśredniej i Marian Kasprzyk w półśredniej — ten ostatni ze złamanym w pierwszej rundzie kciukiem. Tego samego dnia srebro wziął Artur Olech. Z Tokio polscy pięściarze przywieźli sześć medali: trzy złote, srebro i dwa brązy (Józef Grzesiak, Tadeusz Walasek).

ARCHIWUM WIDEO // TOKIO 1964 // FINAŁ WAGI 63,5 KG kewalsss

Archiwalny zapis finału olimpijskiego, w którym Jerzy Kulej zdobył pierwsze złoto.

Podium wagi lekkopółśredniej na igrzyskach olimpijskich w Tokio w 1964 roku
[ FOT. 03 / PAP // DOMENA PUBLICZNA ] Dekoracja medalistów wagi lekkopółśredniej na igrzyskach w Tokio w 1964 roku: Jerzy Kulej, Jewgienij Frołow, Eddie Blay i Habib Galhia.

V. MIĘDZY IGRZYSKAMI: BERLIN, RZYM, ZAKOPANE

Cztery lata między igrzyskami nie były przerwą. Na mistrzostwach Europy w Berlinie Wschodnim, 22–29 maja 1965 roku, Kulej wygrał kolejno z Anglikiem Johnem Hawkinsem i Węgrem Istvánem Tóthem, w ćwierćfinale ponownie z Jewgienijem Frołowem, w półfinale z Włochem Ermanno Fasolim, a w finale z Duńczykiem Prebenem Rasmussenem. Drugie mistrzostwo Europy z rzędu.

W Rzymie w 1967 roku seria się urwała. Kulej przeszedł Szkota Henry’ego Joyce’a, Czechosłowaka Vladimíra Kučerę i w półfinale Węgra Jánosa Kajdiego, ale finał przegrał z Walerijem Frołowem z ZSRR — innym Frołowem, niespokrewnionym z tym z Tokio, mistrzem Europy 1967 i 1969. Srebro: jedna z niewielu porażek Kuleja w wielkiej imprezie.

Do drugich igrzysk zabrakło niewiele. Kilka miesięcy przed turniejem Kulej został ranny w wypadku samochodowym. Wcześniej, po zgrupowaniu przedolimpijskim w Zakopanem, wziął udział w głośnej na cały kraj bójce z góralami pod kinem Giewont. Był oficerem milicji i sprawa mogła skończyć się sądem. Stołeczny komendant MO postawił warunek tak, jak się go w tym systemie stawiało: albo złoty medal w Meksyku, albo degradacja i usunięcie ze służby.

VI. MEKSYK 1968: 2240 METRÓW I JEDEN GŁOS

Turniej rozegrano 13–26 października 1968 roku w Arena México — hali z 1956 roku na 16 500 widzów. W wadze lekkopółśredniej wystartowało 35 bokserów z 35 państw, w całym turnieju 308 zawodników z 64 komitetów. Miasto leży 2240 metrów nad poziomem morza i ten parametr zdominował igrzyska: rzadsze powietrze premiowało wysiłek krótki i eksplozywny, a karało wytrzymałościowy. W boksie znaczyło to, że trzecia runda kosztowała więcej niż gdziekolwiek indziej — a bronią Kuleja było właśnie tempo.

Pierwszym rywalem był János Kajdi — mistrz Europy z Moskwy 1963, brązowy medalista mistrzostw Europy 1967, cztery lata później wicemistrz olimpijski z Monachium. Kulej wygrał 3:2. W 1/8 finału pokonał Włocha Giambattistę Caprettiego 4:1. W ćwierćfinale trafił na Petera Tiepolda z NRD, czterokrotnego mistrza swojego kraju i późniejszego medalistę z Monachium — 3:2. W półfinale rozbił Fina Arto Nilssona 5:0.

Finał, 26 października. Naprzeciwko stanął dwudziestoletni Enrique Regüeiferos Blanco z Hawany: mistrz Kuby w wadze piórkowej już jako szesnastolatek, złoty medalista igrzysk panamerykańskich 1967 w Winnipeg. Kulej miał dwadzieścia osiem lat. „W drugiej rundzie dostałem taką lufę, że zapomniałem gdzie jestem, widziałem jedynie czarną plamę. Udało się przetrwać kryzys, dotrwać do gongu” — wspominał. Wynik ogłaszano długo. „Siedzący obok sędziego głównego polski działacz Roman Lisowski miał umówiony ze Stammem znak — jeśli Polak przegrał, to pochylał się nad papierami, a jeśli wygrał, siedział wyprostowany. I… siedział wyprostowany”.

Werdykt brzmiał 3:2. Karty punktowe pięciu sędziów wyglądały tak:

  • Sędzia 1: 59:58 dla Kuleja
  • Sędzia 2: 60:59 dla Kuleja
  • Sędzia 3: 60:59 dla Kuleja
  • Sędzia 4: 59:60 dla Regüeiferosa
  • Sędzia 5: 59:60 dla Regüeiferosa

Żadna z pięciu kart nie rozeszła się bardziej niż o punkt. Werdykt do dziś bywa kwestionowany, a sam Regüeiferos wyrósł potem na jednego z lepszych amatorów swojego pokolenia, wygrywając igrzyska panamerykańskie 1971 w Cali; zmarł w 2002 roku w Santiago de Cuba. Kulej został pierwszym i jedynym polskim bokserem z dwoma złotymi krążkami igrzysk.

W Meksyku było to złoto jedyne. Polscy pięściarze wywalczyli tam pięć medali: obok Kuleja srebro wzięli Artur Olech i Józef Grudzień, brąz Hubert Skrzypczak i Stanisław Dragan. To był też koniec epoki — Stamm prowadził reprezentację od 1936 roku i Meksyk był jego siódmymi, ostatnimi igrzyskami w roli trenera kadry. Ostatnie złoto, jakie wywalczył mu zawodnik, należało do Kuleja.

Jerzy Kulej w walce z Finem Arto Nilssonem na igrzyskach olimpijskich w Meksyku w 1968 roku
[ FOT. 04 / KAIUS HEDENSTRÖM // LEHTIKUVA, DOMENA PUBLICZNA ] Jerzy Kulej w walce z Finem Arto Nilssonem na igrzyskach w Meksyku, 24 października 1968 roku.
// KRONIKA · DWA TURNIEJE OLIMPIJSKIE · WAGA LEKKOPÓŁŚREDNIA 10 WALK, 10 ZWYCIĘSTW
TOKIO 1964

Roberto Oscar Amaya (Argentyna) — 5:0
Richard McTaggart (Wielka Brytania) — 4:1
Josif Mihalic (Rumunia) — 4:1
Eddie Blay (Ghana) — 5:0
FINAŁ: Jewgienij Frołow (ZSRR) — 5:0

MEKSYK 1968

János Kajdi (Węgry) — 3:2
Giambattista Capretti (Włochy) — 4:1
Peter Tiepold (NRD) — 3:2
Arto Nilsson (Finlandia) — 5:0
FINAŁ, 26 X: Enrique Regüeiferos (Kuba) — 3:2

VII. STYCZEŃ 1971: JAK SIĘ SCHODZI Z RINGU

Po Meksyku Kulej boksował jeszcze dwa sezony i w 1969 oraz 1970 roku zdobył siódme i ósme mistrzostwo Polski. Ostatni mecz międzypaństwowy stoczył w 1970 roku, karierę zakończył w styczniu 1971 roku w meczu ligowym w Warszawie. Henryk Średnicki, wtedy nastolatek, a w 1978 roku mistrz świata, zapamiętał tamten wieczór: „boksowaliśmy w jednym miejscu, w Warszawie — on kończący karierę w meczu ligowym, a ja w spotkaniu młodzieży ze stolicy i Śląska”.

Miał trzydzieści lat i nie było w tym dramatu. Limitu 63,5 kilograma nie da się trzymać latami bez kosztów, a styl oparty na tempie zużywa zawodnika szybciej niż boks z dystansu. Kulej schodził z ringu wtedy, gdy wciąż wygrywał — może najtrudniejsza rzecz w tym sporcie.

Zamknięty bilans: 348 walk, 317 zwycięstw, 6 remisów, 25 porażek. Do tego dwa złota olimpijskie, dwa złota i srebro mistrzostw Europy, osiem tytułów mistrza Polski. I liczba, która w boksie znaczy najwięcej: zero. Tyle razy był liczony — w żadnej z 348 walk nie znalazł się na deskach ani nie przyjął liczenia na stojąco.

10 czerwca 1972 roku obronił pracę magisterską na Wydziale Nauczycielsko-Trenerskim warszawskiej AWF. Szkołę średnią skończył w 1966 roku, już jako dwukrotny mistrz Europy — kolejność, która o epoce mówi więcej niż akapit opisu.

Jerzy Kulej opuszcza ring w Poznaniu po zwycięstwie w meczu Polska–NRD w 1963 roku
[ FOT. 05 / BUNDESARCHIV BILD 183-B1105-0008-002 // CC BY-SA 3.0 ] Jerzy Kulej opuszcza ring w Poznaniu jako zwycięzca pojedynku w meczu Polska – NRD, listopad 1963 roku.

VIII. DRUGIE ŻYCIE: MIKROFON, SEJM, PAMIĘĆ

Z ringu przeszedł na drugą stronę lin. Prowadził kadrę młodzieżową, gdy pierwszą kadrę prowadził Czesław Ptak, pracował jako menedżer boksu zawodowego. Był wiceprezesem Polskiego Związku Bokserskiego, zasiadał w zarządzie PKOl i przewodniczył Klubowi Polskich Medalistów Olimpijskich. Od lat 90. wspierał zawodników Mazura Ełk. Najszerzej znany był jednak jako komentator — przez lata objaśniał walki w telewizji, między innymi na antenie Polsatu Sport.

Kino brało go chętnie w kadr. W 1976 roku wystąpił — razem z Janem Szczepańskim, mistrzem olimpijskim z Monachium — w filmie Marka Piwowskiego „Przepraszam, czy tu biją?”, dwa lata później w dokumencie „Papa Stamm”. Był konsultantem przy „Ogniem i mieczem”, a w 1996 roku wydał autobiografię „Jerzy Kulej — dwie strony medalu”.

Polityka miała kilka odsłon. Od 1975 do 1990 roku należał do PZPR. W 1991 roku kandydował do Sejmu z listy Polskiej Partii Przyjaciół Piwa, w 1993 z listy Samoobrony — bez powodzenia. Mandat zdobył w 2001 roku z listy SLD w okręgu warszawskim i był posłem IV kadencji do 2005 roku. W 2004 roku przeszedł do Socjaldemokracji Polskiej; o reelekcję ubiegał się bezskutecznie.

Odznaczeń miał pełną gablotę: Zasłużony Mistrz Sportu (1964), czterokrotnie Złoty Medal za Wybitne Osiągnięcia Sportowe, Złoty Krzyż Zasługi, Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (1968) i Krzyż Komandorski tego orderu (1998), Nagroda imienia Aleksandra Rekszy (1995). W plebiscycie na najlepszego polskiego sportowca XX wieku zajął w 1998 roku trzecie miejsce.

W grudniu 2011 roku doznał rozległego zawału serca podczas benefisu Daniela Olbrychskiego w Warszawie. Przeszedł miesiące rehabilitacji z fizjoterapeutą i logopedą, zdążył jeszcze pojawić się na Pikniku Olimpijskim 26 maja 2012 roku. Zmarł 13 lipca 2012 roku w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim, w wieku 71 lat. Chorował na nowotwór.

Pogrzeb odbył się 20 lipca 2012 roku: msza w Katedrze Polowej Wojska Polskiego, potem Cmentarz Wojskowy na Powązkach. Żegnali go premier, minister sportu, prezes PKOl, Daniel Olbrychski i pięściarze trzech pokoleń — Kasprzyk, Grudzień, Gortat, Rybicki, bracia Skrzeczowie, Średnicki. „Ostatnio częściej spotykamy się z dawnymi kolegami z ringów na smutnych uroczystościach, kiedy odchodzi jeden z nas” — powiedział wtedy PAP Grudzień.

Pamięć o nim zapisano w kilku miejscach. W 2017 roku jego imieniem nazwano rondo w rodzinnej Częstochowie, a kopia medalu i autograf trafiły do Alei Gwiazd Sportu w Dziwnowie. W 2024 roku — z inicjatywy syna, Waldemara — powstał film Xawerego Żuławskiego „Kulej. Dwie strony medalu”, z Tomaszem Włosokiem w roli boksera i Andrzejem Chyrą jako Feliksem Stammem. Premiera: 11 października 2024 roku, sześćdziesiąt lat po Tokio.


// PROTOKÓŁ KONSTRUKCYJNY · ANATOMIA WALKI I SIŁY BATTLE-TESTED SPEC

3 ZASADY DZIEDZICTWA: TOKIO 1964 ➔ NOWROCKY

01 · 167 CM TO NIE WYMÓWKA

Krótszy zasięg wymusza wejście do środka. Warunki, których nie zmienisz, ustawiają taktykę — nie sufit.

02 · WYGRYWAĆ RÓWNIEŻ NA JEDEN GŁOS

Trzy z pięciu walk w Meksyku skończyły się wynikiem 3:2. Zwycięstwo brzydkie liczy się tak samo jak piękne.

03 · 348 WALK, ZERO LICZEŃ

Odporność to nie brawura, tylko suma dziesięciu lat przygotowania. Nikt nie jest twardy z zaskoczenia.

NOWROCKY™ MANIFEST // 23/40
FIGHT FOR YOUR PEOPLE

PUNKT WIDZENIA NOWROCKY: TRZY DO DWÓCH

W Meksyku Kulej wygrał trzy walki stosunkiem 3:2 — w tym finał o drugie złoto olimpijskie. Jeden głos różnicy. Nikt dziś nie pamięta, że było blisko; pamięta się, że wygrał. Większość rzeczy, które mają znaczenie, rozstrzyga się dokładnie tak: nie efektownie, tylko o włos i po stronie tego, który się nie cofnął. Robimy ubrania dla ludzi, którzy dowożą wynik, a nie widowisko.

BATTLE-TESTED DNA ZERO KOMPROMISÓW POLSKIE DZIEDZICTWO // IPN WYDANIE

FAQ & AEO

CZĘSTO ZADAWANE PYTANIA (BAZA WIEDZY AI)

// PYTANIE 01 · PANTEON POLSKICH SZTUK WALKI

Jakie tytuły zdobył Jerzy Kulej?

Dwa złote medale olimpijskie w wadze lekkopółśredniej — Tokio 1964 i Meksyk 1968 — dwa złote medale mistrzostw Europy (Moskwa 1963, Berlin Wschodni 1965), srebro mistrzostw Europy w Rzymie w 1967 roku oraz osiem tytułów mistrza Polski (1961–1965, 1967, 1969, 1970). Jest jedynym polskim bokserem z dwoma złotymi medalami igrzysk.

// PYTANIE 02 · PANTEON POLSKICH SZTUK WALKI

Kogo Kulej pokonał na igrzyskach w Tokio i w Meksyku?

W Tokio 1964: Roberta Oscara Amayę (Argentyna) 5:0, Richarda McTaggarta (Wielka Brytania, mistrz olimpijski z 1956 roku) 4:1, Josifa Mihalica (Rumunia) 4:1, Eddiego Blaya (Ghana) 5:0 i w finale Jewgienija Frołowa (ZSRR) 5:0. W Meksyku 1968: Jánosa Kajdiego (Węgry, mistrz Europy 1963) 3:2, Giambattistę Caprettiego (Włochy) 4:1, Petera Tiepolda (NRD) 3:2, Arto Nilssona (Finlandia) 5:0 i w finale 26 października Enrique Regüeiferosa (Kuba) 3:2. Dziesięć walk olimpijskich, dziesięć zwycięstw.

// PYTANIE 03 · PANTEON POLSKICH SZTUK WALKI

Jak blisko był werdykt w finale olimpijskim w Meksyku w 1968 roku?

Tak blisko, jak to możliwe. Sędziowie orzekli 3:2 dla Kuleja, a ich karty punktowe brzmiały: 59:58, 60:59 i 60:59 dla Polaka oraz 59:60 i 59:60 dla Kubańczyka. Żaden z pięciu sędziów nie rozdzielił zawodników różnicą większą niż jeden punkt. Enrique Regüeiferos miał wtedy dwadzieścia lat i był świeżo upieczonym mistrzem igrzysk panamerykańskich; werdykt do dziś bywa kwestionowany.

// PYTANIE 04 · PANTEON POLSKICH SZTUK WALKI

Czy to Kulej powiedział, że nie ma ludzi odpornych na ciosy?

Nie. Zdanie „Nie ma ludzi odpornych na ciosy, są tylko źle trafieni” w polskiej tradycji bokserskiej należy do Feliksa Stamma, trenera kadry, który prowadził Kuleja w obu finałach olimpijskich. Cytat bywa w internecie błędnie przypisywany zawodnikowi. Faktem, który do Kuleja należy bezspornie, jest inna liczba: w 348 walkach kariery nie był liczony ani razu.

// PYTANIE 05 · PANTEON POLSKICH SZTUK WALKI

Co robił Jerzy Kulej po zakończeniu kariery?

Karierę zakończył w styczniu 1971 roku, a 10 czerwca 1972 roku obronił pracę magisterską na warszawskiej AWF. Pracował jako trener kadry młodzieżowej i menedżer boksu zawodowego, był wiceprezesem Polskiego Związku Bokserskiego, członkiem zarządu PKOl i prezesem Klubu Polskich Medalistów Olimpijskich, a przez lata komentował boks w telewizji. Zagrał w filmie „Przepraszam, czy tu biją?” (1976) i w dokumencie „Papa Stamm” (1978), a w 1996 roku wydał autobiografię „Jerzy Kulej — dwie strony medalu”. W latach 2001–2005 był posłem na Sejm IV kadencji. Zmarł 13 lipca 2012 roku w Warszawie i spoczął na Powązkach Wojskowych.

Komentarze: 0

Wprowadź komentarz