Meksyk, 17 października 1968 roku, hala szermiercza imienia Fernanda Montesa de Oca. Trzydziestopięcioletni Polak i trzy lata od niego młodszy Rosjanin stają do dodatkowej walki o złoto, bo w finałowej grupie mieli identyczny bilans. Jerzy Pawłowski wygrywa z Markiem Rakitą 5:4 – jednym trafieniem – i przerywa serię dziewięciu kolejnych igrzysk wygranych przez Węgrów w szabli indywidualnej. Siedem lat później ten sam człowiek zostaje zatrzymany przez kontrwywiad wojskowy, a 8 kwietnia 1976 roku Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego skazuje go na dwadzieścia pięć lat więzienia za szpiegostwo na rzecz CIA. To rozdział o obu tych dniach i o wszystkim, co da się między nimi udokumentować.

I. OKOP, SZABLA I SIENKIEWICZ
Urodził się 25 października 1932 roku w Warszawie, w rodzinie o tradycjach patriotycznych. Ojciec, Władysław, był w czasie okupacji żołnierzem Armii Krajowej – według relacji Polskiego Radia służył w batalionie „Zośka”. W 1944 roku dwunastoletni Jerzy nosił powstańcom żywność i papierosy. Podczas ewakuacji w okolicach stadionu Legii został ranny w twarz i stracił wzrok w jednym oku – całkowicie albo prawie całkowicie; tak ustalił jego biograf Wiktor Bołba. Szermierz, który przez ćwierć wieku mierzył dystans do przeciwnika, robił to jednym okiem.
Broń trafiła mu się dosłownie. Przy kopaniu okopów znalazł oficerską szablę. W 1948 roku słuchał radiowych relacji z igrzysk w Londynie, a lekturą, po którą sięgał najczęściej, była „Trylogia”. „Zacząłem utożsamiać się z bohaterami Sienkiewicza: Kmicicem, Skrzetuskim i Wołodyjowskim. Wtedy pojawiła się w mojej głowie myśl o zostaniu szermierzem” – mówił w wywiadzie dla Polskiego Radia w 1974 roku.
Trening zaczął 9 maja 1949 roku w warszawskim ZKS Ogniwo. Rok później, po dwunastu miesiącach ćwiczeń, był już wicemistrzem Polski – w finale przegrał z Marianem Suskim, przedwojennym olimpijczykiem. W 1952 roku powołano go do wojska; trafił do CWKS, dzisiejszej Legii, i pod rękę węgierskiego trenera Jánosa Keveya. W tym samym roku zdobył mistrzostwo Polski we florecie i pojechał na igrzyska do Helsinek. Indywidualnie odpadł w grupie ćwierćfinałowej, drużynowo Polacy zajęli miejsca 5.–8. Miał dwadzieścia lat i trzy sezony treningu.
II. KEVEY: WĘGIERSKA METODA NA POLSKIEJ PLANSZY
Polska szkoła szabli nie wzięła się znikąd – wzięła się z Budapesztu. János Kevey, urodzony w 1907 roku, z domu Richter, akademicki mistrz świata w szabli z 1930 roku i absolwent wojskowych szkół szermierczych w Wiener Neustadt, w 1935 roku otrzymał tytuł profesora szermierki w Węgierskiej Królewskiej Szkole Sportu Wojskowego i Szermierki. W 1938 roku pracował już w Polsce, a rok później odznaczono go Orderem Odrodzenia Polski. W październiku 1947 roku został trenerem polskiej kadry szablistów i prowadził ją przez jedenaście lat.
Jego metoda opierała się na dużej ruchliwości i na kilku akcjach zredukowanych do minimum – współcześni zarzucali jej nadmierne uproszczenie taktyczne. W 1952 roku wydał podręcznik „Szermierka na szable. Podstawy nowoczesnej techniki szablowej”. W Polsce mówiono na niego „Jancsi Bácsi”. W 1974 roku, w plebiscycie na dziesięciu najlepszych trenerów trzydziestolecia, zajął czwarte miejsce.
Rachunek jego lat w kadrze jest krótki i konkretny: brązowy medal drużynowy mistrzostw świata w 1953 roku, wicemistrzostwo świata w 1954, wicemistrzostwo olimpijskie w Melbourne w 1956, brązy drużynowe w 1957 i 1958. Do tego dwa wyniki Pawłowskiego, które przesunęły granicę. W 1957 roku w Paryżu został pierwszym polskim indywidualnym mistrzem świata w szermierce. Dwa lata później w Budapeszcie, na parkiecie gospodarzy, jego zwycięstwo nad Rudolfem Kárpátim – trzykrotnym mistrzem olimpijskim – przesądziło o pierwszym w historii drużynowym tytule mistrzów świata dla Polski. Kevey odszedł z kadry po 1958 roku, po konflikcie z zawodnikami niezadowolonymi z braku złota na mistrzostwach świata, i pojechał trenować do Włoch.

III. ANATOMIA SZABLI: OSIEMDZIESIĄT OSIEM CENTYMETRÓW I PIERWSZEŃSTWO
Szabla sportowa jest najkrótszą i najlżejszą z trzech broni olimpijskich. Zgodnie z przepisami Międzynarodowej Federacji Szermierczej klinga może mieć najwyżej 88 centymetrów, cała broń gotowa do walki – nie więcej niż 105 centymetrów i 500 gramów, przy czym szable zawodnicze ważą zwykle bliżej czterystu. Gardę stanowi kabłąk osłaniający dłoń i palce. To jedyna broń sieczno-kolna w tym zestawie: trafienie zadaje się ostrzem, płazem i sztychem, a nie wyłącznie czubkiem.
Pole trafienia jest kawaleryjskie w logice: liczy się wszystko powyżej pasa – tułów, głowa i ręce do nadgarstka. Nogi, dłonie i stopy są wyłączone, bo w wyobrażeniu, z którego szabla wyrosła, poniżej pasa jest koń. Stąd tempo tej broni. Trafia się w to, co najbliżej, a najbliżej jest zbrojne ramię przeciwnika.
Drugi filar to konwencja pierwszeństwa. W szabli i we florecie punkt nie należy do tego, kto trafił szybciej, tylko do tego, kto miał prawo trafiać. Pierwszeństwo daje rozpoczęcie ataku albo zebranie broni przeciwnika; obrońca musi najpierw sparować, żeby odzyskać prawo do riposty. Kontratak w środek cudzego natarcia zwykle nie liczy się wcale. Cała walka sprowadza się więc do dwóch wielkości: dystansu, na którym stoisz, i tempa, w którym wchodzisz. Kto rusza o ćwierć sekundy za wcześnie, oddaje punkt bez trafienia.
- Szabla – cięcie i pchnięcie, pole trafienia powyżej pasa wraz z głową i ramionami, obowiązuje pierwszeństwo. Najszybsza z trzech konkurencji.
- Floret – wyłącznie pchnięcie, pole trafienia ograniczone do tułowia, obowiązuje pierwszeństwo. Broń o długości do 110 centymetrów i masie poniżej 500 gramów.
- Szpada – wyłącznie pchnięcie, polem trafienia jest całe ciało, pierwszeństwa nie ma. Trafienia obopólne są ważne, jeśli dzieli je nie więcej niż 40 milisekund. Najcięższa broń: do 770 gramów.
Najważniejsza różnica między szablą Pawłowskiego a szablą dzisiejszą nie tkwi jednak w wymiarach, tylko w sędziowaniu. Aparaturę elektryczną wprowadzono w szpadzie w 1936 roku, we florecie w 1956, a w szabli dopiero w 1988 – pięćdziesiąt dwa i trzydzieści dwa lata później. Cała kariera Pawłowskiego, wszystkie pięć medali olimpijskich i wszystkie tytuły mistrza świata, została rozstrzygnięta ludzkim okiem: przewodniczącym walki i czterema sędziami bocznymi, którzy podnosili ręce, kiedy widzieli trafienie. Nie było lampek, kamizelki metalizowanej ani zapisu. Był biały strój, maska z siatki i pięć par oczu. To tłumaczy, dlaczego w tamtej epoce reputacja szermierza była elementem wyposażenia, a nie ozdobą – i dlaczego w 1955 roku w Rzymie Pawłowski zgłosił sędziom trafienie przyznane mu niesłusznie, przegrywając walkę i zyskując przydomek dżentelmena planszy.
IV. PIĘĆ MEDALI I JEDNO TRAFIENIE W MEKSYKU
W Melbourne w 1956 roku wziął dwa srebra: indywidualnie i w drużynie, obok Mariana Kuszewskiego, Zygmunta Pawlasa, Andrzeja Piątkowskiego, Wojciecha Zabłockiego i Ryszarda Zuba. W Rzymie w 1960 roku Polacy powtórzyli drużynowe srebro w składzie Pawłowski, Kuszewski, Piątkowski, Zub, Zabłocki i Emil Ochyra. W Tokio w 1964 roku drużyna zdobyła brąz. Cztery lata później przyszło to, na co czekał szesnaście lat.
Turniej szabli indywidualnej w Meksyku rozegrano 16 i 17 października 1968 roku; wystartowało czterdziestu szermierzy z szesnastu krajów. W finałowej grupie Pawłowski przegrał tylko z Węgrem Tiborem Pézsą, ale Pézsa przegrał dwie inne walki. Rakita, ówczesny mistrz świata, przegrał wyłącznie z Polakiem – i to zrównało obu na szczycie. Dodatkowa walka o złoto skończyła się wynikiem 5:4. Było to pierwsze polskie złoto w tej konkurencji i koniec passy dziewięciu kolejnych igrzysk wygranych przez Węgry. Pawłowski miał wtedy trzydzieści sześć lat i trzy miesiące wcześniej odebrał dyplom magistra prawa Uniwersytetu Warszawskiego.
W Monachium w 1972 roku wystartował po raz szósty. Medalu nie było – drużynowo złoto wzięli Włosi, srebro ZSRR, brąz Węgry. Karierę zamknął w 1974 roku. Bilans: pięć medali olimpijskich, dziewiętnaście medali mistrzostw świata, w tym siedem złotych, oraz czternaście tytułów mistrza Polski w szabli i florecie. W plebiscycie „Przeglądu Sportowego” wygrywał dwukrotnie, w 1957 i 1968 roku. W 1967 roku Międzynarodowa Federacja Szermiercza przyznała mu wyróżnienie Chevalier Feyerick Challenge i uznała go za szablistę wszech czasów. W latach 1970–1974 był prezesem Polskiego Związku Szermierczego.
- Melbourne 1956 – srebro, szabla indywidualnie.
- Melbourne 1956 – srebro, szabla drużynowo.
- Rzym 1960 – srebro, szabla drużynowo.
- Tokio 1964 – brąz, szabla drużynowo.
- Meksyk 1968 – złoto, szabla indywidualnie.

„Jurek miał wspaniałą koordynację ruchową i był znakomity technicznie. Miał także charakter wojownika”.
– Wojciech Zabłocki, kolega z drużyny, cyt. za depeszą PAP w serwisie dzieje.pl (2012)
V. TRZY PSEUDONIMY
Równolegle do kariery na planszy biegła druga ewidencja. W 1950 roku, jeszcze przed wojskiem, Pawłowski został agentem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego pod pseudonimem „Papuga”; miał rozpracowywać środowisko sportowe. Po latach tłumaczył to przymusem: „Podpisałem zobowiązanie tajnego współpracownika Wojskowej Służby Wywiadowczej, ponieważ nie chciałem, żeby dobrali się do mojego ojca, żołnierza Armii Krajowej. W 1950 roku zaczynał się terror. Poinformowałem natychmiast moją rodzinę, że mnie złamali”. To jego wersja, znana z wywiadów; dokumentacja archiwalna potwierdza sam fakt rejestracji, nie motywy.
Wraz z wejściem do wojska przeszedł pod kuratelę służb wojskowych: był tajnym współpracownikiem o pseudonimie „Szczery”, później przeniesiono go do kontrwywiadu ofensywnego, z zadaniem rozpoznawania ośrodków wywiadowczych po drugiej stronie żelaznej kurtyny. W 1962 roku kontakty zawieszono w obawie o dekonspirację. Pseudonim trzeci pojawił się po Tokio: od wiosny 1964 roku Pawłowski był agentem Centralnej Agencji Wywiadowczej, zwerbowanym podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych i występującym jako „Paweł”. Przekazywał – jak zgodnie opisują to opracowania – informacje personalne i towarzyskie o osobach z kręgów polityczno-wojskowych PRL, w tym o generalicji i oficerach.
VI. KWIECIEŃ 1975, KWIECIEŃ 1976
Kontrwywiad wojskowy prowadził sprawę pod kryptonimem „Gracz”. Zatrzymanie nastąpiło w kwietniu 1975 roku w podwarszawskich Pyrach – źródła podają 23 albo 24 kwietnia. Pawłowski do końca życia utrzymywał, że zgłosił się sam, przekonany, że jest obserwowany, i licząc na łagodniejszy wymiar kary; tej wersji nie potwierdza żaden dokument śledczy, na który powołują się opracowania. W śledztwie nie stawiał oporu: według relacji prasowych wystarczyły trzy dwugodzinne spotkania, by przyznał się do współpracy z Amerykanami. Przez dwa miesiące media milczały. Potem nazwisko zniknęło z obiegu.
Proces przed Sądem Warszawskiego Okręgu Wojskowego toczył się bez udziału publiczności. Wyrok zapadł 8 kwietnia 1976 roku. Zarzuty sformułowano jako zdradę Ojczyzny i zbrodnię szpiegostwa, czyli działanie przeciw podstawowym interesom obrony kraju.
- 25 lat więzienia – kara zasadnicza.
- Pozbawienie praw publicznych na 10 lat.
- Konfiskata mienia w całości oraz grzywna w wysokości 20 000 złotych.
- Degradacja z majora do stopnia szeregowego – orzeczona wcześniej.
- Pozbawienie wszystkich odznaczeń państwowych, w tym Krzyża Kawalerskiego i Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski.
Ton, jakim sprawę opisano czytelnikom, zachował się w „Żołnierzu Wolności”: „Zdrada Ojczyzny, zbrodnia szpiegostwa, działania przeciw podstawowym interesom obrony kraju, musi wywoływać tym surowsze potępienie, gdy czynu tego dopuszcza się człowiek, któremu Polska Ludowa umożliwiła wykształcenie, rozwijanie zamiłowań i wykorzystanie talentu sportowego, awans społeczny i dostatni byt, sukcesy i sławę w ulubionej dyscyplinie sportu”. Po wyroku ruszyło wymazywanie: nazwisko usunięto z encyklopedii, jego trofea zniknęły z gablot muzeów sportu, a w wydawnictwach olimpijskich zostawały puste miejsca.
VII. BARCZEWO, FARBY, MOST GLIENICKE
Karę odbywał w Barczewie, w celi ze zwykłymi kryminalistami. Tam zaczął malować – bez wykształcenia plastycznego, od akwareli. Pomagał też współwięźniom pisać pisma procesowe; prawo skończył przecież siedem lat wcześniej. Malarstwo, które przez resztę życia miało być jego głównym zajęciem, jest jedyną rzeczą w tym życiorysie, która zaczęła się w więzieniu i nie skończyła razem z nim.
11 czerwca 1985 roku na moście Glienicke, łączącym Poczdam z Berlinem Zachodnim, przeprowadzono największą wymianę szpiegów tamtej dekady. Jak opisał ją historyk Instytutu Pamięci Narodowej Paweł Skubisz, Stany Zjednoczone przekazały czterech agentów bloku wschodniego – wśród nich Mariana Zacharskiego – w zamian za dwudziestu pięciu ludzi więzionych na Wschodzie. W polskiej grupie byli Norbert Adamaschek, Leszek Chróst, Jacek Jurzak, Bogdan Walewski i Jerzy Pawłowski. Pawłowski, ułaskawiony wcześniej przez Radę Państwa, odmówił przejścia na stronę amerykańską mimo nacisków funkcjonariuszy USA. Według Polskiego Komitetu Olimpijskiego wyszedł na wolność po dziesięciu latach i czterdziestu czterech dniach odsiadki.
„Zaprosił mnie konsul generalny USA i zapytał, czy nie chcę wyjechać do jego kraju, odpowiedziałem, że zostaję. I jeszcze mu powiedziałem, że zostaję dlatego, że to jest mój kraj i że to komuniści powinni wyjechać do Rosji, jeśli im pobyt w Polsce nie odpowiada. Ja mam pewne zasady”.
– Jerzy Pawłowski o decyzji z czerwca 1985 roku, wypowiedź dla „Rzeczpospolitej”, cyt. za Polskim Radiem 24

VIII. CO USTALONO, CO POZOSTAJE SPORNE
Rozdzielmy to bez emocji. Udokumentowane są: rejestracja jako agenta MBP w 1950 roku, współpraca ze służbami wojskowymi PRL, werbunek przez CIA w 1964 roku, przyznanie się w śledztwie, treść i data wyroku z 8 kwietnia 1976 roku, odbycie dziesięciu lat kary, ułaskawienie przez Radę Państwa i odmowa przejścia na Zachód w czerwcu 1985 roku. To są fakty z akt i z orzeczenia sądu.
Sporne pozostaje wszystko, co dotyczy motywów i wagi przekazanych informacji. Wersja, według której zgłosił się sam, pochodzi od niego. Ocena, ile jego doniesienia były warte dla Amerykanów i ile szkody wyrządziły w Polsce, różni się w zależności od publikacji, a spór o nią prowadzili publicznie jego syn Michał i autor książki o sprawie, Ireneusz Pawlik. Trzeba też powiedzieć rzecz, którą łatwo przeoczyć: wyrok z 1976 roku zapadł przed sądem wojskowym PRL, na tajnej rozprawie, w państwie, w którym te same służby najpierw go zwerbowały, a potem osądziły. Żadne z dostępnych źródeł nie odnotowuje uchylenia tego wyroku ani przywrócenia mu odznaczeń. Pawłowski wyszedł z więzienia z ułaskawienia, a nie z uniewinnienia – to nie jest to samo i nie należy tego mylić.
Po 1985 roku wrócił do szermierki amatorsko; oficjalnych startów władze sportowe mu zabroniły. Malował – głównie pejzaże – i zajmował się bioenergoterapią. Zostawił dwie książki: „Trud olimpijskiego złota” z 1973 roku i „Najdłuższy pojedynek. Spowiedź szablisty wszech czasów – agenta CIA” z 1994, będącą jego własną, stronniczą relacją. Zmarł 11 stycznia 2005 roku w Warszawie – część źródeł, w tym Polski Komitet Olimpijski, podaje 12 stycznia. Spoczywa na cmentarzu w Aleksandrowie w warszawskiej Falenicy, gdzie mieszkał w ostatnich latach.
Pamięć wróciła powoli i nierówno. W 2007 roku powstał spektakl Teatru Telewizji „Kryptonim Gracz” w reżyserii Agnieszki Lipiec-Wróblewskiej, z Zbigniewem Zamachowskim w roli głównej. 2 lipca 2017 roku Pawłowski dostał gwiazdę w Alei Gwiazd Sportu we Władysławowie – tej samej, w której dziesięć lat wcześniej odsłonięto gwiazdę Jánosa Keveya. Wyników olimpijskich nikt nigdy nie unieważnił: w tabelach Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego przy Meksyku 1968 wciąż stoi jego nazwisko. Historia sportu i historia wyroku biegną obok siebie i żadna z nich nie kasuje drugiej.

3 PARAMETRY, KTÓRE DECYDOWAŁY O WSZYSTKIM
Klinga do 88 centymetrów, cała broń do 105 centymetrów i 500 gramów. Broń sieczno-kolna: liczy się ostrze, płaz i sztych.
Pole trafienia to tułów, głowa i ręce do nadgarstka. Reszta jest wyłączona, bo w kawaleryjskim pierwowzorze poniżej pasa jest koń.
Szablę zelektryfikowano dopiero w 1988 roku. Wcześniej trafienia widział przewodniczący walki i czterech sędziów bocznych. Cała kariera Pawłowskiego zmieściła się przed tą datą.
PUNKT WIDZENIA NOWROCKY: DWIE KARTOTEKI
Ten rozdział nie jest o bohaterze i nie jest o zdrajcy. Jest o człowieku, po którym zostały dwie kartoteki: jedna z medalami, druga z sygnaturą wyroku. Nie mamy tu nic do ogłoszenia poza tym, co da się sprawdzić. Nie usprawiedliwiamy i nie oskarżamy ponad dokument — nie nasza rzecz. Zostaje jedno, co jest w tej historii pewne: żeby przez ćwierć wieku stawać na planszy przeciw najlepszym na świecie, trzeba było robić swoją robotę bez wymówek. Resztę zostawiamy aktom i czytelnikowi.
CZĘSTO ZADAWANE PYTANIA (BAZA WIEDZY AI)
Ile medali olimpijskich zdobył Jerzy Pawłowski?
Pięć. Srebro w szabli indywidualnej i srebro drużynowe w Melbourne 1956, srebro drużynowe w Rzymie 1960, brąz drużynowy w Tokio 1964 oraz złoto w szabli indywidualnej w Meksyku 1968. Startował na sześciu igrzyskach – od Helsinek 1952 do Monachium 1972, gdzie medalu nie zdobył. Do tego dziewiętnaście medali mistrzostw świata, w tym siedem złotych: indywidualnie w Paryżu 1957, Paryżu 1965 i Moskwie 1966 oraz drużynowo w Budapeszcie 1959, Turynie 1961, Buenos Aires 1962 i Gdańsku 1963.
Za co skazano Jerzego Pawłowskiego i jaki był wyrok?
Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego wyrokiem z 8 kwietnia 1976 roku uznał go za winnego zdrady Ojczyzny i zbrodni szpiegostwa na rzecz CIA. Orzeczono 25 lat więzienia, pozbawienie praw publicznych na 10 lat, konfiskatę całego mienia i grzywnę 20 000 złotych. Wcześniej zdegradowano go z majora do stopnia szeregowego i pozbawiono wszystkich odznaczeń państwowych, w tym Krzyży Kawalerskiego i Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski. Rozprawa odbyła się bez udziału publiczności. Karę odbywał w więzieniu w Barczewie.
Czy Jerzy Pawłowski został zrehabilitowany?
Nie. Wyszedł z więzienia 11 czerwca 1985 roku w drodze ułaskawienia przez Radę Państwa, przy okazji wymiany szpiegów na moście Glienicke – a ułaskawienie nie jest uniewinnieniem ani rehabilitacją. Dostępne źródła nie odnotowują uchylenia wyroku z 1976 roku ani przywrócenia mu odznaczeń państwowych. Jego wyniki sportowe nigdy nie zostały unieważnione i figurują w oficjalnych zestawieniach olimpijskich. W 2017 roku otrzymał gwiazdę w Alei Gwiazd Sportu we Władysławowie.
Czym szabla sportowa różni się od floretu i szpady?
Szabla jest bronią sieczno-kolną – trafia się ostrzem, płazem i sztychem – o klindze do 88 centymetrów, całkowitej długości do 105 centymetrów i masie do 500 gramów. Pole trafienia obejmuje wszystko powyżej pasa: tułów, głowę i ręce do nadgarstka. Obowiązuje konwencja pierwszeństwa: punkt należy do tego, kto miał prawo atakować. Floret jest bronią wyłącznie kolną z polem trafienia ograniczonym do tułowia, również z pierwszeństwem. Szpada jest kolna, polem trafienia jest całe ciało, pierwszeństwa nie ma, a trafienia obopólne są ważne w oknie 40 milisekund.
Kto stworzył polską szkołę szabli?
Węgier János Kevey (1907–1991), trener kadry polskich szablistów w latach 1947–1958, autor podręcznika „Szermierka na szable. Podstawy nowoczesnej techniki szablowej” z 1952 roku. Jego metoda opierała się na dużej ruchliwości i na kilku akcjach zredukowanych do minimum. Pod jego okiem Polska zdobyła wicemistrzostwo olimpijskie drużynowo w 1956 roku, a Jerzy Pawłowski – srebro olimpijskie w 1956 i pierwszy dla Polski indywidualny tytuł mistrza świata w szermierce w 1957 roku. W 1959 roku w Budapeszcie polska drużyna po raz pierwszy sięgnęła po złoto mistrzostw świata.
Komentarze: 0