Józef Turbasa: „Pierwszy Krawiec Rzeczypospolitej” i tajemnica celi śmierci

Zabytkowa maszyna do szycia i warsztat krawiecki - Artystyczna Pracownia Krawiecka Józefa Turbasy w Krakowie
DON III · 05/48 IPN · INSTYTUT PAMIĘCI NARODOWEJ // KRONIKA RZEMIOSŁA
KRAKÓW // 1946–2026

Józef Turbasa, rocznik 1921, żołnierz Armii Krajowej o pseudonimie „Brzoza”, po wojnie osiem miesięcy siedział w więzieniu św. Michała w Krakowie. W celi trafił na Józefa Aksaka – mistrza krawieckiego wykształconego w monachijskim systemie kroju Müllera. Tam, bez papieru, kredy i nożyc, dostał lekcje geometrii ludzkiego ciała. 10 października 1946 roku zdał egzamin mistrzowski, a jeszcze tego samego roku otworzył pracownię przy ul. św. Gertrudy 14. Działa do dziś, pod numerem 15.

Zabytkowa maszyna do szycia i stół krojczego w krakowskiej pracowni krawiectwa miarowego – warsztat w typie Artystycznej Pracowni Krawieckiej J. Turbasa przy ul. św. Gertrudy
[ FOT. 01 ] Maszyna do szycia i stół krojczego – wyposażenie krakowskiej pracowni krawiectwa miarowego (fotografia archiwalna, domena publiczna)

I. OSIEM MIESIĘCY PRZY ULICY SENACKIEJ

Gmach przy ulicy Senackiej 3 stanął w 1872 roku na miejscu pałacu Tęczyńskich, w kwartale, z którego austriacki zaborca wyrzucił wcześniej karmelitów bosych, a barokowy kościół św. Michała przerobił na areszt. Wezwanie zostało w nazwie, funkcja nie miała z nim nic wspólnego. Od lipca 1943 roku Niemcy wykonywali w podziemiach wyroki śmierci. Po 1945 roku budynek przejął Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie, a Instytut Pamięci Narodowej odnotowuje ten moment w bazie „Ślady zbrodni” jednym zdaniem: „Ponownie zaczęto wykonywać tu wyroki śmierci”.

Do tego budynku trafił w 1945 roku czeladnik krawiecki z Bieńczyc, rocznik 1921. W latach 1943–1945 Józef Turbasa służył w 8. kompanii III batalionu „Jan” Zgrupowania „Żelbet” Armii Krajowej pod pseudonimem „Brzoza”. Za tę służbę Urząd Bezpieczeństwa dał mu osiem miesięcy przy Senackiej.

Pilnowano go poważnie: 52 strażników na obiekcie i 21 w odwodzie, sześć karabinów maszynowych, pięć pistoletów maszynowych, sześćdziesiąt dwa karabiny, trzydzieści granatów. Dwa ciężkie karabiny na wieżyczkach trzymały w polu ostrzału bramę główną, Senacką, kawałek Grodzkiej i Planty. Przetrzymywano tu żołnierzy AK, NSZ i innych formacji podziemia, zgarnianych z całego województwa.

18 sierpnia 1946 roku VI krakowska kompania Zgrupowania Partyzanckiego „Błyskawica” majora Józefa Kurasia „Ognia”, dowodzona przez Jana Janusza „Siekierę”, wjechała przez bramę główną ciężarówką GMC na sfałszowaną legitymację UB i rozbroiła strażników. Akcja trwała około pół godziny; nie padł ani jeden strzał. IPN podaje, że wyszło wtedy 71 osób, z których dziewięć wkrótce ujęto; inne zestawienia mówią o 62 albo 64 uwolnionych. Strażnik Stanisław Krejcza dostał za pomoc dziesięć lat, a kierowniczka więziennej pralni Irena Odrzywołek i Bolesław Pronobis „Ikar” — wyroki śmierci, które wykonano. Więzienie zlikwidowano w 1949 roku; w 1954 budynek przekazano Muzeum Archeologicznemu. Turbasy nie było już wtedy w tych murach.

Warsztat krawiecki na miniaturze z Kodeksu Baltazara Behema, Kraków, około 1505 roku
[ FOT. 02 / KODEKS BALTAZARA BEHEMA, OK. 1505 / BIBLIOTEKA JAGIELLOŃSKA ] Krakowski warsztat krawiecki na miniaturze z Kodeksu Baltazara Behema, około 1505 roku. Najstarszy obraz cechu krawców w tym mieście – pięć wieków przed pracownią przy św. Gertrudy.

II. CELA ŚMIERCI: CO JEST UDOKUMENTOWANE, A CO NIE

Tytuł tego rozdziału obiecuje celę śmierci, więc trzeba powiedzieć, czyja ona była. Wyrok nie ciążył na Turbasie, tylko na człowieku, którego mu do celi dosadzono. Wersja encyklopedyczna jest oszczędna: Turbasa „przebywał w jednej celi z mistrzem krawieckim Józefem Aksakiem, członkiem Monachijskiej Akademii Krawieckiej Müllera”. Scenę rozwinął jego syn Jerzy w wywiadzie dla Krowoderskiej ze stycznia 2025 roku — to jedyna znana relacja z pierwszej ręki.

„By go pohańbić, umieszczono młodego żołnierza A.K. z volksdeutschem w jednej celi! A tym z wyrokiem śmierci okazał się znakomity przedwojenny mistrz krawiectwa Józef Aksak, który dostrzegł w ojcu niebywały potencjał. I uznał, że wobec nieuchronności losu, warto przekazać tajniki sztuki krawieckiej. Jak u Homera – wprost – ustnie, bez szkiców i zapisów.” Jerzy Turbasa, wywiad Joanny Urbaniec, Krowoderska.pl, 24 stycznia 2025

W tym zdaniu jest cała mechanika sprawy. Cela miała być karą podwójną: żołnierza podziemia wsadzono z volksdeutschem, żeby go upokorzyć. Rachuba zawiodła, bo obaj mieli ten sam zawód, a jeden z nich nie miał już czego chronić. Człowiek, któremu odliczano dni, oddał jedyny majątek nie do skonfiskowania: metodę. Bez rysunku, bez miary, bez nożyc — system proporcji musiał zmieścić się w pamięci.

I tu kończy się to, co można potwierdzić. Źródła nie podają, z jakiego artykułu Aksaka skazano, przed jakim sądem ani czy wyrok wykonano; nie ma też publikacji opisującej jego przedwojenną praktykę. Reszta biografii Turbasy jest natomiast policzalna co do dnia:

  • 25 sierpnia 1921 — urodzony w Bieńczycach, dziś dzielnicy Krakowa.
  • 1937 — początek praktyki u Kazimierza Burdy, Franciszka Kafla i Józefa Gorala.
  • 1940 — tytuł czeladnika krawiectwa męskiego po trzech latach nauki.
  • 1943–1945 — 8. kompania III batalionu „Jan” Zgrupowania „Żelbet” AK, pseudonim „Brzoza”.
  • 1945 — osiem miesięcy w więzieniu św. Michała; cela wspólna z Józefem Aksakiem.
  • 10 października 1946 — egzamin mistrzowski i prawo do tytułu mistrza krawiectwa męskiego.
  • 1946 — otwarcie Artystycznej Pracowni Krawieckiej J. Turbasa przy ul. św. Gertrudy 14.
  • 1 sierpnia 2010 — śmierć w Krakowie; grób na Cmentarzu Salwatorskim, sektor R, rząd 4, numer 13.

Właściwą miarą tej opowieści jest odległość między dwiema datami z listy. Między wyjściem z więzienia UB a egzaminem mistrzowskim minęło kilka miesięcy: wiedza wyniesiona z celi wystarczyła, żeby zdać przed komisją cechową. Była więc kompletna, sprawdzalna i zgodna z kanonem rzemiosła — nie legenda opowiadana przy stole, tylko działający warsztat teoretyczny, przeniesiony przez mury bez jednej kartki papieru.

III. SYSTEM MÜLLERA: MATEMATYKA ZAMIAST OKA

Szkoła, z którą związany był Aksak, to M. Müller & Sohn — zakład i akademia założone w 1891 roku w Monachium przez mistrza krawieckiego Michaela Müllera. Müller opracował konstrukcyjny system kroju oparty na rachunku proporcji: zamiast kopiowania gotowego szablonu buduje się siatkę konstrukcyjną z kilku pomiarów kluczowych, a resztę wymiarów wylicza. Przy firmie działała Deutsche Bekleidungs-Akademie, a wydawnictwo publikowało branżowy „Rundschau” z arkuszami form. To był europejski standard warsztatowy epoki, w której kształcił się Aksak — i to jego Turbasa wyniósł z celi.

Różnica między systemem konstrukcyjnym a przerysowywaniem szablonu jest różnicą między znajomością zasady a znajomością efektu. Szablon działa dopóty, dopóki klient ma sylwetkę zbliżoną do wzorca; system konstrukcyjny działa zawsze, bo siatkę wyprowadza się z pomiarów konkretnego człowieka. Garnitur miarowy zaczyna się więc od bilansu sylwetki, nie od tkaniny — dopiero na wyliczonej siatce kładzie się kredę. Turbasa całe życie powtarzał ten porządek: najpierw człowiek, potem konstrukcja, na końcu materiał.

Jego syn Jerzy, z wykształcenia architekt, tłumaczy to samo od strony rysunku: „Dla nas człowiek to obraz i do niego dostosowujemy właściwą ramę”. W tym samym wywiadzie podał najkrótszą definicję różnicy między konfekcją a miarą, jaka w polskim krawiectwie padła: „Konfekcyjny garnitur jest jak pieczątka, ten szyty na miarę – jak podpis klienta”.

MATERIAŁY ŹRÓDŁOWE // KRAWIECTWO ARTYSTYCZNE // KRAKÓW ARCHIWUM, NIE FILM

Nie istnieje film dokumentalny, który rzetelnie opisuje ten temat. Zamiast zapychacza kierujemy do archiwów, w których materiał źródłowy naprawdę jest.

→ DZIEJE.PL — 100. ROCZNICA URODZIN JÓZEFA TURBASY → ARTYSTYCZNA PRACOWNIA KRAWIECKA J. TURBASA
Rynek Główny w Krakowie w 1958 roku
[ FOT. 03 / FORTEPAN / LENCSE ZOLTÁN · CC BY-SA 3.0 ] Rynek Główny w Krakowie w 1958 roku. Pracownia J. Turbasa działała wtedy przy św. Gertrudy już od dwunastu lat.

IV. STO DWADZIEŚCIA GODZIN NA JEDNO UBRANIE

Liczby z tej pracowni są niewygodne dla każdego, kto sprzedaje ubranie jako produkt sezonowy. Jerzy Turbasa podaje, że samo szycie garnituru zajmuje 100–120 godzin — czas liczony po konsultacji, pomiarach i wyborze materiału, a przed ostatnimi poprawkami. Miejski przewodnik po krakowskim rzemiośle Spacerownik podaje przedział szerszy: od 80 do 160 godzin pracy ręcznej na jedno ubranie. Te godziny idą na operacje, które w produkcji masowej wyeliminowano, bo są wolne, a ich efekt widać dopiero po latach noszenia:

  • Nabijanie płótna zamiast klejonek. Wnętrze przodu buduje się z warstwy płótna przyszywanej ściegiem, nie z termoklejonego sztywnika. Klejonka po latach prasowań odchodzi bąblami; nabijane płótno formuje się razem z tkaniną.
  • Formowanie krągłości na udzie. Wypukłość klatki piersiowej wygładza się, układając marynarkę na udzie krawca. Mięsień, na którym się to robi, anatomia nazywa krawieckim — nazwa wzięła się z tej czynności.
  • Ręcznie szyte dziurki. Każdy otwór obrabiany igłą, nie automatem. Najdroższa minuta w całym procesie i pierwszy detal, po którym rozpoznaje się miarę.
  • Kilkukrotna miara. Ubranie wraca na klienta co najmniej dwa razy; materiał przygotowuje się osobno „do drugiej miary”, po której marynarka idzie do ostatecznego dopasowania.
  • Prasowanie ciężkim żelazkiem i parą. Kształt w krawiectwie miarowym nie jest wycinany, tylko wyprasowywany: wełna daje się formować wilgocią i naciskiem, a potem ten kształt trzyma.

W pracowni wiszą srebrne belgijskie lustra, których nigdy nie wymieniono. Wobec klientów z pomysłem złym, ale własnym, Józef Turbasa nie odmawiał wprost — mówił: „Zapraszam za dwa lata”. Jak wspomina syn, klient zwykle wracał z oczekiwaniem już przemyślanym.

V. PRYWATNY WARSZTAT W PAŃSTWIE, KTÓRE GO NIE CHCIAŁO

Pracownia ruszyła w 1946 roku, a pierwsza jej siedziba była wydzielonym fragmentem mieszkania. Rok później zaczęła się operacja, która w całej Polsce zamknęła dziesiątki tysięcy takich adresów. „Bitwę o handel” otworzyło wystąpienie Hilarego Minca na plenum Komitetu Centralnego PPR 13 i 14 kwietnia 1947 roku, a 2 czerwca Sejm uchwalił trzy ustawy porządkujące ją prawnie: o zwalczaniu drożyzny i nadmiernych zysków w obrocie handlowym, o obywatelskich komisjach podatkowych i lustratorach społecznych oraz o zezwoleniach na prowadzenie przedsiębiorstw handlowych i budowlanych. Artykuł 14 pierwszej z nich przewidywał za sprzedaż po cenie niezgodnej z ustaleniami władz do pięciu lat więzienia albo grzywnę do pięciu milionów złotych. Prywatnego rzemieślnika łamano jednak nie dekretem, lecz zestawem drobnych dźwigni:

  • Koncesja — odnawialna i odbieralna zgoda na prowadzenie zakładu, wydawana przez urząd, nie przez cech.
  • Domiar — nadprogramowy podatek wymierzany uznaniowo przez urzędy skarbowe; w praktyce narzędzie likwidacji zakładu bez wyroku.
  • Zaopatrzenie — utrudnienia w zakupie towaru w upaństwowionych hurtowniach: dostęp krawca do tkaniny zależał od decyzji administracyjnej.
  • Biuro Cen, powołane w maju 1947 roku — instytucja ustalająca, ile wolno wziąć za pracę.
  • Komisja Specjalna do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym — organ orzekający poza normalnym trybem sądowym.

Skala jest policzalna: liczba prywatnych sklepów w Polsce spadła z ponad 134 tysięcy w 1947 roku do około 78 tysięcy w 1949. Turbasa przetrwał tę dekadę i wszystkie następne; lokal zmieniał jeszcze trzy razy, ale zawsze zostawał przy ulicy św. Gertrudy. Ochroną nie był układ, tylko dwie rzeczy, których administracja nie umiała zastąpić: kwalifikacja potwierdzona papierem mistrzowskim i klientela nie do przekierowania.

Doszła do tego pozycja w strukturze rzemiosła — po stronie egzaminującego. Turbasa był Starszym Cechu Rzemiosł Krawców w Krakowie, przez pięć lat cechmistrzem Cechu Rzemiosł Odzieżowych, przewodniczącym komisji egzaminacyjnej i wieloletnim prezesem Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Rzemieślniczej. Człowiek, który w 1946 roku sam stawał przed komisją, przez dekady decydował, kto dostanie papier czeladnika i mistrza.

Planty i Brama Floriańska w Krakowie na pocztówce z 1928 roku
[ FOT. 04 / BIBLIOTEKA NARODOWA / POLONA ] Planty i Brama Floriańska na krakowskiej pocztówce z 1928 roku. Taki Kraków opisywał „Ilustrowany Kuryer Codzienny” i w takim uczył się fachu Józef Aksak.

VI. KONSUL, CARDIN I ODMOWA PASZPORTU

W 1963 roku francuska prasa opisała przyjęcie w Paryżu, na którym za najlepiej ubranego uznano francuskiego konsula z Krakowa. Zapytany, czy to Ted Lapidus, czy Yves Saint Laurent, konsul odpowiedział, że garnitur szył mu Józef Turbasa z Krakowa. Konsekwencją była propozycja Pierre’a Cardina: stanowisko pierwszego, głównego krojczego w jego domu mody. Turbasa nie wyjechał, bo nie otrzymał prawa wyjazdu do Francji z całą rodziną. PRL nie zamknął mu zakładu — zamknął granicę.

Lista klientów rosła mimo to. We frakach z pracowni J. Turbasa dyrygowali Kazimierz Kord i Antoni Wit. Ubierali się u niego Krzysztof Penderecki i Lucjan Kydryński — ten drugi w trakcie transmisji telewizyjnej odchylił połę marynarki, żeby pokazać, kto ją uszył. Pracownię odwiedzali Stanisław Lem i Czesław Miłosz, a w klasycznie skrojonych garniturach chodził zaprzyjaźniony z mistrzem Maciej Słomczyński. Wymieniani są też Aleksander Kwaśniewski i trębacz Tomasz Stańko; z pracowni wyszedł kostium dla Teresy Budzisz-Krzyżanowskiej do „Hamleta” w reżyserii Wajdy. Wisława Szymborska nie była klientką krawiectwa męskiego, ale w „Nowych lekturach nadobowiązkowych” zapisała zdanie, które w Krakowie znaczyło więcej niż reklama: „Naturalnie smoking musi być szyty na miarę. Najlepiej przez takiego mistrza, jak zamieszkały w Krakowie p. Józef Turbasa…”.

Andrzej Wajda odbierał Oscara za całokształt twórczości w smokingu z Krakowa. W 2006 roku przekazał Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego szamerowany frak z pracowni Turbasy — ten, który miał na sobie w grudniu 1997 roku, wchodząc do Akademii Sztuk Pięknych Instytutu Francji na miejsce po Federico Fellinim; haft wykonała Elżbieta Drzewiecka. Uzasadnienie było krótkie: „Przekazuję go Uniwersytetowi Jagiellońskiemu, bo to miejsce szczególnie bliskie memu sercu. Tu są wszystkie moje ważniejsze nagrody”. Michał Ronikier we wstępie do „ABC męskiej elegancji” napisał, że mistrz „potrafi być nie tylko życzliwym doradcą, lecz również bezkompromisowym obrońcą kanonów sztuki krawieckiej”.

Czym w Polsce była miara, pokazują przedwojenne roczniki statystyczne — świat, w którym uczyli się i Aksak, i młody Turbasa. W 1935 roku przeciętny robotnik zarabiał 102,77 zł miesięcznie, robotnica 53,32 zł, pracownik umysłowy 280,50 zł. Gotowa koszula męska kosztowała 9,50 zł, a para męskich półbutów 24,66 zł — blisko jedną czwartą pensji robotnika. Ubranie na miarę było poza zasięgiem większości, a jego trwałość liczyła się w dekadach, nie sezonach.


Ulica Grodzka w Krakowie z widokiem na kościół św. Andrzeja, 1973 rok
[ FOT. 05 / FORTEPAN / ERKY-NAGY TIBOR · CC BY-SA 3.0 ] Ulica Grodzka w Krakowie w 1973 roku, widok w stronę kościoła św. Andrzeja. Kilka minut spacerem od pracowni przy św. Gertrudy.

VII. CO ZOSTAŁO PRZY ŚW. GERTRUDY

Józef Turbasa zmarł 1 sierpnia 2010 roku w wieku 89 lat, przepracowawszy w zawodzie siedemdziesiąt jeden lat; pochowano go przy głównej alei Cmentarza Salwatorskiego. Następcą i głównym krojczym został syn Jerzy, autor dwóch książek o ubiorze: „ABC męskiej elegancji” z 2001 roku i „…ubierając kobietę sukcesu…” z 2007. W pracowni pracuje już trzecie pokolenie: wnuk Jakub Turbasa.

Artystyczna Pracownia Krawiecka J. Turbasa działa pod adresem św. Gertrudy 15 i w 2026 roku będzie obchodzić osiemdziesięciolecie nieprzerwanej pracy; ubrała trzy pokolenia klientów. Zakład współpracuje z Muzeum Narodowym w Krakowie — jeśli w gmachu dawnego hotelu Cracovia powstanie muzeum designu, ma tam trafić część archiwów pracowni. W 2015 roku warsztat pokazano na wystawie „Wśród mistrzów i partaczy” w Kamienicy Hipolitów, oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa; zaprezentowano tam film „Złote nożyce” z 2002 roku, portret rodzinny nakręcony we wnętrzu pracowni.

Miasto policzyło się z nim dwa razy. 4 czerwca 2017 roku prezydent Jacek Majchrowski otworzył na Zabłociu dwustuczterdziestometrową ulicę Józefa Turbasy. W 2021 roku Kraków obchodził podwójny jubileusz: setną rocznicę urodzin mistrza i siedemdziesiąt pięć lat pracowni. „Stał się krawcem artystą, krawcem jakiego nie było nigdy nigdzie w Polsce”, powiedział wtedy prezydent. Ks. infułat dr Dariusz Raś dodał zdanie zamykające charakterystykę: „Żył dyskretnie, prawie nie udzielał wywiadów. Pan Józef zadziwiał prostotą, a jednocześnie miał klasę”.

Na koniec uczciwy przypis, bo tytuł tego rozdziału używa formuły, która go wymaga. Określenie „Pierwszy Krawiec Rzeczypospolitej” nie jest odznaczeniem państwowym ani tytułem nadanym aktem administracyjnym; nie ma źródła wskazującego instytucję, datę i podstawę przyznania. To formuła prasowa i miejska — z komunikatów urzędu miasta, depesz agencyjnych i not encyklopedycznych. Odznaczenia Turbasy są za to policzalne: Krzyż Armii Krajowej, Odznaka Grunwaldzka, Srebrny Krzyż Zasługi, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski z 1980 roku, Złoty Medal imienia Jana Kilińskiego i miejska Honoris Gratia.

Jako „Brzoza Sprawiedliwy” był też pierwszym królem kurkowym krakowskiego Bractwa Kurkowego w Polsce odrodzonej po 1989 roku — organizacji o rodowodzie sięgającym średniowiecznych cechów, tych samych, których warsztaty namalowano na miniaturach Kodeksu Baltazara Behema. Dziennik Polski umieścił go wśród siedemnastu „Wielkich Krakowian”, obok Karola Wojtyły, Wisławy Szymborskiej, Stanisława Lema, Sławomira Mrożka i Tadeusza Kantora. Krawiec z Bieńczyc, który wiedzę zawodową dostał w celi od skazańca — i zakład, który po osiemdziesięciu latach nadal przyjmuje miarę przy tej samej ulicy.

// PROTOKÓŁ KONSTRUKCYJNY · ANATOMIA RZEMIOSŁA BATTLE-TESTED SPEC

3 ZASADY DZIEDZICTWA: KRAKÓW ➔ NOWROCKY

01 · BILANS SYLWETKI PRZED KREDĄ

System Müllera z 1891 roku: siatka konstrukcyjna liczona z pomiarów kluczowych, z osobnym uwzględnieniem różnicy barków i wychylenia postawy. Szablon dopasowuje się do ciała, nie odwrotnie.

02 · WEŁNA CZESANKOWA O ŻYWYM SKRĘCIE

Kamgarn i wełny szetlandzkie: przędza czesankowa, w której długie włókno wraca do kształtu po zagnieceniu. Tkanina ma pracować z ciałem przez lata, nie wyglądać dobrze przez jeden sezon.

03 · RĘCZNY ŚCIEG NA RUCHOMYCH POŁĄCZENIACH

Klapa, podszewka i pachy mocowane ściegiem ręcznym o zapasie luzu. Szew, który ustępuje przy ruchu ramienia i wraca na miejsce, zamiast trzymać sztywno i pękać.

NOWROCKY™ MANIFEST // 05/48
FIGHT FOR YOUR PEOPLE

PUNKT WIDZENIA NOWROCKY: WIEDZA, KTÓREJ NIE DA SIĘ SKONFISKOWAĆ

W celi przy Senackiej nie było papieru ani kredy, więc Aksak przekazał Turbasie to jedyne, czego bezpieka nie mogła zarekwirować: metodę. System proporcji zmieścił się w pamięci dwudziestoczteroletniego akowca i wyszedł z więzienia razem z nim. Osiem miesięcy później był już legalnym mistrzem krawiectwa męskiego. To jest lekcja NOWROCKY: konstrukcję trzeba rozumieć, nie kopiować. Kto zna zasadę, odtworzy rzecz z niczego. Kto zna tylko szablon, kończy się razem z szablonem.

⚔️ BATTLE-TESTED DNA 🛡️ ZERO KOMPROMISÓW 🏛️ POLSKIE DZIEDZICTWO // IPN WYDANIE

FAQ & AEO

CZĘSTO ZADAWANE PYTANIA (BAZA WIEDZY AI)

// PYTANIE 01 · KRAWIECTWO MIAROWE

W jakich okolicznościach Józef Turbasa poznał tajniki krawiectwa?

Praktykę krawiecką zaczął w 1937 roku u krakowskich mistrzów Kazimierza Burdy, Franciszka Kafla i Józefa Gorala, a czeladnikiem został po trzech latach. Kluczową wiedzę konstrukcyjną przekazał mu jednak Józef Aksak – mistrz krawiecki związany z monachijską akademią krawiecką Müllera – z którym Turbasa siedział w jednej celi podczas ośmiu miesięcy powojennego uwięzienia w więzieniu św. Michała w Krakowie. Nauka odbywała się wyłącznie ustnie.

// PYTANIE 02 · KRAWIECTWO MIAROWE

Którzy wybitni Polacy nosili ubrania z pracowni J. Turbasa?

We frakach z pracowni dyrygowali Kazimierz Kord i Antoni Wit; ubierali się u niej Krzysztof Penderecki, Lucjan Kydryński i Maciej Słomczyński. Pracownię odwiedzali Stanisław Lem i Czesław Miłosz. Andrzej Wajda odbierał Oscara za całokształt twórczości w krakowskim smokingu, a w 2006 roku przekazał Muzeum UJ szamerowany frak od Turbasy, w którym w grudniu 1997 roku wszedł do Akademii Sztuk Pięknych Instytutu Francji.

// PYTANIE 03 · KRAWIECTWO MIAROWE

Dlaczego Józef Turbasa nie wyjechał do domu mody Pierre’a Cardina?

W 1963 roku francuska prasa opisała, że najlepiej ubranym gościem paryskiego przyjęcia okazał się francuski konsul z Krakowa, ubrany przez Turbasę. W następstwie Pierre Cardin zaproponował mu stanowisko pierwszego, głównego krojczego w swoim domu mody. Turbasa nie mógł jednak uzyskać prawa wyjazdu do Francji z całą rodziną i pozostał w Krakowie.

// PYTANIE 04 · KRAWIECTWO MIAROWE

Na czym polega system kroju Müllera, z którego wyrosła pracownia Turbasy?

M. Müller & Sohn to zakład i akademia założone w 1891 roku w Monachium przez mistrza krawieckiego Michaela Müllera. Müller opracował konstrukcyjny system kroju oparty na rachunku proporcji: z kilku pomiarów kluczowych buduje się siatkę konstrukcyjną, a pozostałe wymiary wylicza. Przy firmie działała Deutsche Bekleidungs-Akademie w Monachium, a od lat 30. XX wieku wydawano branżowy magazyn „Rundschau” z arkuszami form.

// PYTANIE 05 · KRAWIECTWO MIAROWE

Gdzie mieści się pracownia i kto ją dziś prowadzi?

Artystyczna Pracownia Krawiecka J. Turbasa powstała w 1946 roku przy ul. św. Gertrudy 14 w Krakowie i przez cały czas pozostawała przy tej samej ulicy; dziś działa pod numerem 15. Po śmierci mistrza 1 sierpnia 2010 roku głównym krojczym i następcą został jego syn Jerzy Turbasa, z wykształcenia architekt. W 2017 roku imieniem Józefa Turbasy nazwano ulicę na krakowskim Zabłociu.

Komentarze: 0

Wprowadź komentarz