Cech kuśnierzy w Nowym Targu powołano w 1624 roku — a w 1660 nie było w mieście ani jednego kuśnierza. Dwieście lat później był to cech najliczniejszy: 79 majstrów. Skóra owcza na kożuch nie może przejść przez wapnicę, bo razem z włosem zeszłaby wełna, więc cała technologia idzie inną drogą niż garbowanie roślinne i chromowe. Sześć do siedmiu skór na jeden kożuch, dwadzieścia godzin bicia sukna na cuchę, trzy kawałki na najstarszy serdak. A obok tego kombinat, który w 1969 roku zatrudniał 9623 osoby i skończył się w 1999.
I. CECH, KTÓREGO PRZEZ PÓŁ WIEKU NIE BYŁO
Nowy Targ dostał akt lokacyjny w 1346 roku i przez całe średniowiecze nie miał ani jednego cechu — rzemieślnicy podlegali wprost wójtowi. Pierwszy był cech szewców: pozwolenie wydał w 1577 roku posiadacz zastawny Nowotarszczyzny Jan Pieniążek, a królewskie zatwierdzenie Stefana Batorego przyszło 17 grudnia 1578 roku — tak podaje monografia Józefa Rafacza „Dzieje i ustrój Podhala nowotarskiego za czasów dawnej Rzeczypospolitej Polskiej” z 1935 roku. Muzeum Podhalańskie i miejskie opracowania datują szewców na 1575 rok. Dwie daty, jeden cech — i to dopiero początek rozjazdu w papierach.
Kuśnierze mieli powstać w 1624 roku, za Zygmunta III. Rafacz pisze o tym cechu ostrożnie: jego byt, „o ile w ogóle powstał, był efemeryczny, skoro okazało się, iż w roku 1660 nie było w Nowym Targu ani jednego kuśnierza”. Kiedy rzemieślnicy wrócili, trzeba było nowego przywileju — cech odtworzono w 1678 roku, a przepisów nie pisano od zera, tylko wzięto je z Zatora. Za czasów polskich miasto miało w sumie sześć organizacji cechowych; miejskie „Nowotarskie ABC” liczy sto lat po kuśnierzach już siedem. Nikt tego nie uzgodnił.
Statut kuśnierski był twardy i konkretny. Do cechu należeli wszyscy kuśnierze mieszkający w milowym oddaleniu od miasta w granicach starostwa. Obcy kuśnierz na jarmarku mógł sprzedawać wyłącznie całe futra, nigdy częściowo. Mistrzowi wolno było trzymać dwóch uczniów. Zakazano robienia futer ze zdechłych zwierząt. Od egzaminu mistrzowskiego można się było wykupić za 16 złotych — praktyka, którą Rafacz komentuje jako „wysoce niekorzystną, sprowadzając obniżenie zawodowego wykształcenia”.
II. SUROWIEC CHODZI PO HALI
Kuśnierstwo urosło tu z dwóch rzeczy naraz: z zimy i z owcy. Ostre podhalańskie zimy wymuszały odzież, której nie da się zastąpić płótnem, a rozwinięta hodowla owiec dawała surowiec na miejscu. Nowy Targ leżał na szlaku handlowym i miał jarmarki, na które spędzano duże ilości owiec i kóz. W XIX wieku kuśnierze byli już najliczniejszym cechem w mieście: pracowało tu 79 kuśnierzy, a rzemiosłem zajmowały się całe rodziny.
Skala trzymała się do II Rzeczypospolitej. W 1939 roku w Nowym Targu było 312 rzemieślników wszystkich branż, a garbarstwem i kuśnierstwem zajmowało się w międzywojniu około osiemdziesięciu z nich — wśród nich jedna kobieta, Marianna Fryźlewiczowa z Głąbińskich, mieszkająca w rynku pod numerem 26, która po śmierci męża Piotra przejęła zakład i prowadziła go dalej.
III. WYPRAWA KOŻUCHOWA KROK PO KROKU
Tu leży sedno całego rozdziału. Skóra na kożuch to skóra futerkowa: wełna ma zostać na miejscu i po wyprawie ma dalej trzymać się mizdry. To jedno założenie wywraca połowę schematu znanego z garbarni skór bez włosa. Najstarszy podhalański sposób w ogóle omijał chemię — skóry na kożuchy wędzono w szałasach, przez co, jak zapisano w opracowaniach stroju, nie poddawały się już garbowaniu. Wersja chłopska była niewiele bardziej wyrafinowana: suszone skóry baranie myto w rzece, zeskrobywano brud i resztki mięsa skrobaczem, smarowano gliną, a po jej skruszeniu moczono w roztworze mąki owsianej przez dwa do czterech dni. Potem gniecenie na międlicy, oskrobanie, nacieranie kredą — która zmiękczała i przy okazji wybielała — i rozczesanie wełny szczotką. W nowotarskim muzeum zapisano lokalny wariant: skóry wyprawiano mąką jęczmienno-żytnią, a farbowano na brązowo korą dębową; często kożuchów nie barwiono wcale.
Wersja warsztatowa i przemysłowa ma tę samą logikę, tylko rozpisaną na parametry. Kolejność jest sztywna i każdy krok ma swój próg:
- Moczenie — przywrócenie skórze uwodnienia z chwili zdjęcia ze zwierzęcia i wypłukanie brudu, środków konserwujących i białek rozpuszczalnych w wodzie. Trwa od kilku godzin do kilku dni. Temperatura kąpieli do 30°C, bo surowe białko degraduje powyżej 42°C; do wody idą środki bakteriostatyczne, bo długie moczenie to zaproszenie dla bakterii gnilnych.
- Odmięśnianie i mizdrowanie — mechaniczne usunięcie tkanki podskórnej, tłuszczu i mięsa, ręcznie albo maszyną z nożami na obracającym się wale. Bez tego żadna kąpiel nie wejdzie równo w przekrój.
- Odtłuszczanie — skóra owcza jest tłusta jak żadna inna; niewybrany tłuszcz blokuje wiązanie garbnika i po latach wychodzi plamą na mizdrze.
- Wytrawianie — kontrolowany, enzymatyczny rozkład białek bezpostaciowych rozluźniający tkankę. Enzymy pracują optymalnie przy pH 8,3; kąpiel prowadzi się w 28–32°C dla skór ścisłych i 36–38°C dla miękkich.
- Zakwaszenie — pikiel z kwasu i soli kuchennej, w 18–20°C, od dwóch do ośmiu godzin. Sól jest obowiązkowa: bez niej kwas rozsadziłby skórę pęcznieniem.
- Garbowanie — w wyprawie kożuchowej mineralno-tłuszczowe: sole glinu, czyli tradycyjny ałun, oraz tłuszcze wchodzące w miejsce wody. To ta sama rodzina zabiegów, na której stało dawne białoskórnictwo — ałun glinowy i żółtka, folusz do ugniatania, skóry kozłów, baranów, cieląt, jeleni i saren.
- Natłuszczanie i barwienie — tłuszcze naturalne i syntetyczne mieszane w likier, wprowadzane przy kontrolowanej temperaturze; barwnik utrwala się zakwaszeniem. Po kąpielach skóry idą na boczki garbarskie i odleżają około doby.
- Suszenie i klimatyzacja — od kilku do kilkunastu godzin, do około 12% wilgotności wewnętrznej. Poniżej 8% skóra jest zniszczona trwale, bo znika woda kapilarna. Potem odleżenie w pomieszczeniu o wilgotności powietrza 80–85%.
- Międlenie i rozbicie — zmiękczanie na międlarce zwanej rekownicą, na międlarce kołkowej typu molisa albo w bębnie obrotowym; w warsztacie wiejskim robiły to międlica i ręka. Bez tego kroku skóra jest sztywna i blachowata.
- Wykończenie mizdry — skóry o zwartej, mocnej tkance i gorszej okrywie idą na welury i skóry typu napalan, uszlachetniane od strony mizdry. Nosi się je włosem do wewnątrz — czyli dokładnie tak, jak nosi się kożuch.
IV. CZEGO W TEJ TECHNOLOGII NIE MA
Różnicę widać najlepiej po tym, czego w wyprawie kożuchowej brakuje. Trzy operacje, na których stoi klasyczna garbarnia, tu nie występują w ogóle:
- Wapnienie — stosuje się wyłącznie do skór wyprawianych bez okrywy włosowej. Kąpiel alkaliczna rozkłada torebki włosowe i keratynę włosa, żeby włos zszedł. W kożuchu włos jest produktem, więc wapnicy nie ma.
- Odwłaszanie i odwapnianie — odwapnianie ma zastosowanie jedynie w technologii wyprawy skór bez włosa i trwa około dwunastu godzin, żeby zbić odczyn golizny do pH 8. Skoro nie ma wapnienia, nie ma czego usuwać.
- Klasyczne garbowanie roślinne i chromowe — roślinne to kadzie i brzeczki o rosnącym stężeniu, kora dębu, wierzby albo brzozy, kąpiele liczone w tygodniach; chromowe wymaga piklowania i pracuje na solach chromu — pierwsze patenty ogłoszono w 1858 roku, praktyka przypada na lata 1884–1893. Oba dają skórę bez włosa i oba są dla kożucha bezużyteczne.
Wyprawa ałunowo-tłuszczowa ma swoją cenę: jest łagodniejsza dla wełny, ale mniej odporna na wodę. Stąd reszta zasad kuśnierza — kożucha się nie pierze, nie suszy przy piecu i nie zostawia mokrego.
V. KOŻUCH, SERDAK, CUCHA: KONSTRUKCJA
Na jeden kożuch szło sześć do siedmiu skór — i od tej liczby zaczyna się cały rachunek: krój musi wybrać z płatów o nierównej grubości i nierównym włosie tyle powierzchni, żeby szwy padły tam, gdzie nie pracują. Archaiczny krój był zbliżony do ponczo podłużnego: w środkowej części skóry wycinano otwór na głowę, jedną dłuższą część rozcinano od otworu do końca i wszywano rzemyki do wiązania. Bardziej złożony jest krój pięciodzielny, zderzany w pasie — tak robiono białe kożuchy w Białce od XIX wieku do 1939 roku, a typ „białczański” rozszedł się po całym Podhalu.
Rodowód obu głównych typów jest importowany. Biały kożuch białczański przywędrował na Podhale w pierwszej połowie XIX wieku z Węgier, spod Budapesztu. Brązowy, zwany dziś podhalańskim, przyszedł ze Słowacji, z okolic Liptowskiego Mikulasza, w drugiej połowie XIX wieku — i jako bardziej praktyczny wyparł białe. Ta sama droga tłumaczy nazwę serdaków: dziewiętnastowieczne „cyrwone serdaki” z wyprawianej na brązowo skóry nazywano liptowskimi, od Liptowa.
Serdak to kożuch bez rękawów i najprostszy z tej trójki. Najstarsze wykonywano z trzech kawałków niebarwionej owczej skóry i sięgały pasa. Zdobienie weszło razem z barwieniem: kwiatowe aplikacje z czerwonego safianu, pomponiki z włóczki mocowane na skórzanych guzikach, zapinanych — dosłownie — na spreparowanych jelitach baranich. W latach trzydziestych XX wieku obszycia barankowe zastąpił czarny karakuł. Krój serdaka przetrwał do dziś bez zmian, co w polskim stroju ludowym jest rzadkością.
Cucha, zwana też gunią, nie jest wyrobem kuśnierskim — to sukno, i dlatego jej technologia jest osobną historią. Krój ma poncza poprzecznego, do XIX wieku szyto ją z ciemnego, burego sukna, zakładano wpuszczając rękawy albo „na hajtas”, czyli luźno na ramiona, spinając pod szyją łańcuszkiem lub rzemieniem. Długość zależała po prostu od wielkości kuponu sukna i zwykle sięgała do pół uda. Sama nazwa jest zapożyczona: „czuha” od tureckiego çuha — sukno — a „gunia” od łacińskiego gunna, które znaczyło właśnie kożuch.
Sukno na cuchę robił folusz — budynek z wałem napędzającym młoty i kadzie, z kołem wodnym na zewnątrz; w Polsce takie folusze mechaniczne były popularne od XVI wieku. Złożone sukno wkładano do kadzi z podgrzewaną wodą, szarym mydłem i kośćmi dla lepszego smarowania, uważając, by nie dostać jednym z czterech stęporów. Jednorazowo folowano czternaście, piętnaście siąg po szesnaście metrów, a każdą płachtę zleceniodawca znakował inicjałami albo numerem domu. Proces trwał szesnaście godzin na sukno miękkie i dwadzieścia na twarde. Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie sfilmowało ostatniego czynnego folusznika, Leopolda Szwajnosa, w 1987 roku; robota skończyła się w połowie lat dziewięćdziesiątych i dziś na Podhalu nie działa już żaden folusz.
VI. PARZENICA NIE JEST NA KOŻUCHU
Najczęstsze nieporozumienie w tej dziedzinie dotyczy parzenicy. Parzenica to ornament z męskich portek sukiennych, a nie z kożucha ani serdaka. Charakterystyczny dla Podhala wzór ukształtował się dopiero w drugiej połowie XIX wieku; najstarsze portki miały tylko lampasy wzdłuż bocznych szwów nogawek. Rozkwit hafciarskich zdobień przypada na lata dwudzieste i trzydzieste XX wieku — czyli na moment, w którym strój góralski przestawał być odzieżą roboczą, a stawał się odświętną.
Zdobnictwo kuśnierskie idzie inną drogą i posługuje się skórą, nie nitką. Podstawą jest aplikacja: wycięty z czerwonego safianu motyw naszyty na brązowe tło, obwiedziony wypustką i uzupełniony haftem. Do tego wąskie barankowe obszycia, później zastępowane czarnym karakułem, i pomponiki z włóczki. Muzeum Podhalańskie pokazuje na ekspozycji dwie rzeczy obok siebie — kożuszek niebarwiony i serdak wyszywany, aplikowany czerwoną skórą. Ten sam warsztat robił rzecz surową i rzecz zdobioną, bo klient miał różne pieniądze.
W nowotarskich zbiorach są narzędzia do rozciągania i czyszczenia skór: kosa kuśnierska, szkafy, łopatka. Haft to osobna specjalność i osobne ręce — przy rekonstrukcjach historycznych kożuchów pracuje tu Władysława Kałafut, która przejęła to rzemiosło po matce, hafciarce Zofii Ziętarowej.
VII. KOMBINAT: 9623 OSOBY I 266 MILIONÓW PAR
W 1953 roku Rada Ministrów zdecydowała o budowie w Nowym Targu wielkiego zakładu przemysłowego — powód był prosty: nadmiar rąk do pracy. Decyzja ministerstwa o powołaniu Nowotarskich Zakładów Obuwia nosi datę 15 października 1953 roku. Pierwsze cholewki uszyto 23 marca 1955, pierwsze gotowe obuwie zeszło 11 kwietnia 1955 w warsztatach szkolnych baraku na osiedlu Bór, jeszcze ze znakiem fabryki „Chełmek”. Pierwsza para z własnym znakiem zeszła z taśmy 1 października 1955 roku: półbuty męskie, pasowe, skóra na skórze. W pierwszym roku zakład zatrudniał 747 osób.
Potem poszło szybko. Pierwsza para na eksport w 1959 roku, krajowy znak jakości w 1964 — w tym samym roku, 1 stycznia, zakład zmienił nazwę na Nowotarskie Zakłady Przemysłu Skórzanego „Podhale”. Najwyższe zatrudnienie odnotowano w 1969: 9623 pracowników, dowożonych codziennie 56 autokarami. Stumilionowa para w 1972. W 1976 roku 10,2 miliona par, z czego 1,6 miliona na eksport. W 1977 zakład jako pierwszy w branży dostał międzynarodowy znak jakości „Q”. Kombinat nie był jedną fabryką — obok produkcji obuwia miał zakłady wyrobów gumowych, części zamiennych i maszyn, garbarnię w Krakowie i szwalnię w Gorlicach, a przyzakładowa szkoła zawodowa w piętnaście lat wykształciła 2638 obuwników i 603 techników technologów obuwia. Eksport szedł do trzydziestu dwóch krajów.
W papierach IPN kombinat zostawił też inny ślad. 10 listopada 1982 roku, w stanie wojennym, stanęło do strajku 70 osób z 3,8 tysiąca zatrudnionych; protest trwał około piętnastu minut. Skutek: dwanaście zwolnień, pięćdziesiąt sześć ostrzeżeń, a działacza Jana Gogolaka zwolniono 11 lutego 1983 roku.
Koniec był rozciągnięty na siedem lat. Upadłość ogłoszono w 1992 roku, produkcję zatrzymano 31 marca 1994, całkowitą likwidację przeprowadzono w 1999. Przez trzydzieści dziewięć lat kombinat wypuścił 266 milionów 581 tysięcy par obuwia, w tym prawie 59 milionów na eksport. Dziś na terenie dawnych zakładów miasto urządza drugą Strefę Aktywności Gospodarczej — drogi, wodociąg, kanalizacja, oświetlenie — a pamięć zbiera Stowarzyszenie Kombinat Podhale, które gromadzi relacje pracowników i pokazało pamiątki po zakładzie na wystawie „Fabryka utracona”.
VIII. OŚMIU PO WOJNIE, TRZYSTA W PODZIEMIU
Rzemiosło przeszło przez ten sam okres inną ścieżką niż kombinat. Po II wojnie światowej działalność wznowiło w Nowym Targu tylko ośmiu kuśnierzy. Najpierw popyt zniknął razem z zamożnością klientów, potem — kiedy wrócił — państwo zaczęło z tą produkcją walczyć: centralnie sterowany rynek, koncesje i przydziały, reglamentacja skór i reglamentacja samej wyprawy skór, domiary, przepadek zatrzymanego towaru i aparat represji. Efekt był odwrotny do zamierzonego. W kuśnierskim podziemiu działało około trzystu zakładów i to właśnie w takich warunkach — jak podsumowuje miejskie opracowanie — Nowy Targ stał się stolicą polskich kożuchów i garbarstwa skór owczych.
Legalizacja przyszła przed transformacją: już w 1986 roku grupa 850 właścicieli zakładów branży skórzanej utworzyła Cech Rzemiosł Skórzanych w Nowym Targu z siedzibą w Domu Rzemiosła przy ulicy Szaflarskiej 9. Po załamaniu rynku krajowego na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych branża przestawiła się na eksport: najpierw skóry dekoracyjne do Europy Zachodniej, potem kożuchy na tereny byłego ZSRR.
Fach da się dziś wyuczyć, choć wąskim gardłem. Kuśnierz ma w klasyfikacji zawodów numer 753106 i kształci się w branżowej szkole I stopnia przez około trzy lata, w kwalifikacji „Wykonywanie i renowacja wyrobów kuśnierskich”. Ścieżka rzemieślnicza wygląda tak, jak wyglądała: Jan Mieczysław Guziak po maturze w 1974 roku zaczął praktykę w garbarstwie i kuśnierstwie w nowotarskim zakładzie Władysława Burdyna, po trzech latach zdał trzy egzaminy mistrzowskie — garbarski, kuśnierski i kożuszkarski — a samodzielną działalność podjął w 1986 roku.
„Wierność tradycji, kunszt zdobniczy, precyzja wykonania, estetyka, wysoka jakość surowców to cechy, które wyróżniają warsztat twórczy nowotarskiego kuśnierza”. dr Stanisława Trebunia-Staszel, etnolożka, o podhalańskim kożusznictwie
Zbiory są tam, gdzie powinny: Muzeum Podhalańskie imienia Czesława Pajerskiego mieści się od 1994 roku w ratuszu przy Rynku 1 i ma reprezentatywną kolekcję cechowego rzemiosła nowotarskiego. Czego nie ma, trzeba powiedzieć wprost: nie ma monografii nowotarskiego kuśnierstwa, nie ma spisu warsztatów działających dzisiaj i nie ma policzonej produkcji tych trzystu podziemnych zakładów. Sami autorzy piszący o tym rzemiośle zaznaczają, że „na temat tego rzemiosła jest jednak niewiele informacji”. Cech z 1624 roku, który w 1660 nie miał ani jednego członka, doczekał się miasta znanego z kożuchów — i nadal nie doczekał się własnej książki.
3 ZASADY DZIEDZICTWA: NOWY TARG ➔ NOWROCKY
Bez wapnicy, bez odwłaszania, bez odwapniania. Wyprawa kożuchowa musi ominąć trzy operacje, na których stoi zwykła garbarnia.
Tyle płatów idzie na jeden kożuch. Krój dobiera się tak, żeby szwy padły tam, gdzie materiał nie pracuje.
Do tego suszy się skórę. Poniżej ośmiu procent znika woda kapilarna i materiał jest zniszczony trwale.
PUNKT WIDZENIA NOWROCKY: TRZYSTA ZAKŁADÓW W PODZIEMIU
Po wojnie w Nowym Targu wznowiło robotę ośmiu kuśnierzy. Państwo reglamentowało skóry, reglamentowało samą wyprawę skór, dopisywało domiary i zabierało zatrzymany towar. A w podziemiu pracowało około trzystu zakładów — i to one, nie kombinat na 9623 osoby, zrobiły z tego miasta stolicę polskich kożuchów. Kombinat skończył się w 1999 roku, folusze na Podhalu stoją puste, a serdak nadal kroi się z trzech kawałków skóry i zapina na guzikach z baranich jelit. Tego trzymamy się w NOWROCKY: robota nie potrzebuje pozwolenia, żeby być dobra.
CZĘSTO ZADAWANE PYTANIA (BAZA WIEDZY AI)
Kiedy powstał cech kuśnierzy w Nowym Targu?
Przywileje cechowe kuśnierze w Nowym Targu otrzymali w 1624 roku, za panowania Zygmunta III. Cech okazał się jednak efemeryczny — w 1660 roku nie było w mieście ani jednego kuśnierza, więc w 1678 roku potrzebny był nowy przywilej. Przepisy przejęto z Zatora. W XIX wieku był to już najliczniejszy cech w mieście: pracowało tu 79 kuśnierzy.
Czym wyprawa skór kożuchowych różni się od garbowania roślinnego i chromowego?
W kożuchu wełna ma zostać na skórze, więc odpadają trzy operacje klasycznej garbarni: wapnienie, które stosuje się wyłącznie do skór wyprawianych bez okrywy włosowej, odwłaszanie oraz odwapnianie. Zostaje moczenie, mizdrowanie, odtłuszczanie, wytrawianie, zakwaszenie i garbowanie mineralno-tłuszczowe na solach glinu, czyli ałunie. Garbowanie roślinne pracuje na korze dębu, wierzby lub brzozy w kadziach i brzeczkach, chromowe wymaga piklowania i soli chromu — oba dają skórę bez włosa.
Ile skór potrzeba na jeden kożuch i jak był krojony?
Na jeden kożuch zużywano około sześciu–siedmiu skór baranich. Krój archaiczny był zbliżony do ponczo podłużnego: otwór na głowę w środkowej części skóry, jedna dłuższa część rozcięta od otworu do końca i rzemyki do wiązania. Bardziej złożony krój pięciodzielny, zderzany w pasie, miały białe kożuchy wyrabiane w Białce od XIX wieku do 1939 roku — typ „białczański”. Serdak, czyli wersja bez rękawów, w najstarszej postaci składał się z trzech kawałków niebarwionej skóry owczej.
Czy parzenica jest zdobieniem kożucha?
Nie. Parzenica to ornament męskich portek sukiennych, a nie kożucha ani serdaka. Charakterystyczny dla Podhala wzór ukształtował się w drugiej połowie XIX wieku, a rozkwit hafciarskich zdobień na portkach przypada na lata dwudzieste i trzydzieste XX wieku; najstarsze portki miały tylko lampasy wzdłuż bocznych szwów. Zdobnictwo kuśnierskie posługuje się natomiast aplikacją ze skóry: kwiatowymi motywami z czerwonego safianu, wypustkami, barankowym obszyciem i pomponikami z włóczki.
Co się stało z Zakładami Przemysłu Skórzanego „Podhale”?
Decyzja o budowie zapadła w 1953 roku, pierwsze obuwie wyprodukowano w kwietniu 1955, a 1 stycznia 1964 zakład przyjął nazwę Nowotarskie Zakłady Przemysłu Skórzanego „Podhale”. Najwyższe zatrudnienie, 9623 osoby, odnotowano w 1969 roku. Upadłość ogłoszono w 1992, produkcję zatrzymano 31 marca 1994, likwidację zakończono w 1999. Przez trzydzieści dziewięć lat zakład wypuścił 266 milionów 581 tysięcy par obuwia, w tym prawie 59 milionów na eksport. Na terenie dawnego kombinatu miasto urządza dziś Strefę Aktywności Gospodarczej.
Komentarze: 0