W 1839 roku Samuel Fränkel kupił od Barbary Pulzner kamienicę w pierzei prudnickiego Rynku za 3090 talarów i do końca życia mieszkał nad własnym sklepem — jako milioner. Osiem lat później 150 z 240 krosien w mieście należało do niego, a w 1913 roku spółka S. Fränkel zatrudniała 4000 ludzi i wysyłała za granicę 70 procent z 1600 ton rocznej produkcji. Serwety, które projektował dla niej Peter Behrens, leżą dziś w Muzeum Żydowskim w Berlinie. Hale, w których je tkano, stoją w Prudniku bez szyb.
I. KAMIENICA NA RYNKU, JEDNA PRASA, BIELNIK NA TRAWIE
Samuel Fränkel urodził się 22 listopada 1801 roku w Białej. W 1827 przeniósł się do Prudnika i w kamienicy na Rynku otworzył sklep, w którym obok płótna z okolicznych warsztatów sprzedawał porcelanę, parasole i zabawki. Kamienicę wynajmował; kupił ją w 1839 roku za 3090 talarów. W 1843 miał jedną prasę i bielarnię trawnikową, czyli łąkę, na której rozciągnięte płótno tygodniami traciło barwę na słońcu i rosie. Wyroby adamaszkowe, które razem z Isaackiem Mokrauerem pokazał na wystawie w Berlinie w 1844 roku, chwaliła „Preußische Allgemeine Zeitung”. Rok później założył nad rzeką Prudnik fabrykę tkanin lnianych.
Dalej poszło szybko i bezwzględnie. W 1847 roku 150 z 240 krosien pracujących w Prudniku należało do Fränkla, a on sam przejął firmę bankrutującego konkurenta, Augusta Thilla. W 1848 zatrudniał 340 osób, a wartość produkcji rosła: 103 tysiące talarów w 1850 roku, 170 tysięcy w 1855 przy 1700 pracujących. Spółka komandytowa, do której wciągnął chałupników z Głuchołaz, Korfantowa i Kietrza, dała mu to, o co chodziło od początku: monopol na przemysł płócienniczy w rejencji opolskiej.
II. MAŁE MANCHESTER I ARYTMETYKA NAKŁADU
Prudnik nie zaczął tkać razem z Fränklem. Lniany adamaszek wyrabiano na Śląsku już w XVII–XVIII wieku — Fränkel wszedł w gotową kulturę warsztatową i przestawił ją na skalę przemysłową, a miastu przylgnęła nazwa „śląskiego małego Manchesteru”. Arytmetyka nakładu wyglądała tak: w 1869 roku w samym zakładzie pracowało 600 osób, a poza nim kolejnych 5000 — w filiach albo przy warsztatach we własnych domach. Na firmę pracowało 2000 krosien ręcznych i 213 maszynowych. Zdaniem Augustina Weltzla prudnicka fabryka przodowała wówczas wśród niemieckich producentów wyrobów adamaszkowych.
1 grudnia 1864 roku firma stała się otwartą spółką handlową Offene Handelsgesellschaft S. Fränkel; wspólnikami zostali syn Albert i zięć Josef Pinkus. Felix Triest pisał o niej rok później jako o „wiodącym przedsiębiorstwie na Górnym Śląsku”. Po wojnie prusko-austriackiej stanęła tkalnia mechaniczna o powierzchni 30 tysięcy stóp kwadratowych, a w 1876 roku doprowadzono do miasta kolej i fabryka przestała zależeć od furmanek. Majątek spółki rósł skokowo: 8,8 miliona marek w 1874 roku, 16,1 w 1886, wreszcie 29,66 miliona w 1897 — najwyższa wartość w jej historii. Przedstawicieli miała już wtedy w Berlinie, Londynie i Nowym Jorku.
III. WZÓR, KTÓREGO NIE DA SIĘ ZETRZEĆ
Adamaszek bierze nazwę od Damaszku, a technikę — z Chin epoki Han. Nie jest tkaniną drukowaną ani haftowaną: wzór powstaje w konstrukcji materiału. Te same nici raz układają się w satynę osnowową, raz w wątkową, więc motyw i tło to ten sam len, różniący się wyłącznie kierunkiem, w którym odbija światło. Obróć obrus o dziewięćdziesiąt stopni, a herb zamieni się w negatyw samego siebie. Nie da się tego zetrzeć ani wygotować — nie ma powłoki, jest splot.
Żeby taki wzór utkać, trzeba sterować każdą nitką osnowy z osobna. Służy do tego mechanizm żakardowy, opracowany w 1805 roku przez Josepha Marie Jacquarda: otwory w kartach perforowanych kierują zaczepami wybierającymi pojedyncze nitki. Było to pierwsze w dziejach sterowanie maszyny za pomocą programu i bezpośredni pierwowzór pamięci komputera. Prudnicki zakład miał osobną pracownię rysownika, a Max Pinkus, który poprowadził firmę w XX wiek, uczył się w szkole tkackiej w Lyonie — w mieście Jacquarda. W 1931 roku z 1800 krosien fabryki 1500 było żakardowych.
- 1848 — kalander trójwałkowy. Prasowanie między wałkami: nadaje płótnu połysk i zamyka strukturę.
- 1852–1853 — bielarnia w systemie irlandzkim. Nieznanym dotąd na kontynencie; koniec zależności od pogody.
- 1859 — ciągi Beatling Mills. Maszyny do uszlachetniania gotowych tkanin, których nie miał wtedy nikt w Niemczech.
- 1873–1874 — farbiarnia. Wyłącznie najszlachetniejsze barwniki, przede wszystkim czerwień turecka.
- 1875 i 1877 — bielarnia w Podlesiu. Odkupiona i przebudowana na wzór angielski; przetrwała jako przędzalnia do 2009 roku.
- 1907–1908 — elektrownia Siemens-Schuckert. Trzy turbiny parowe i prądnice o mocy 1200 kW, zasilające także miasto.
- 1919–1920 — merceryzacja. Kąpiel bawełny w ługu sodowym przy rozciąganiu: włókno traci matowy naskórek, przekrój robi się okrągły, bawełna świeci jak jedwab.
Merceryzacja nie była kaprysem: po 1918 roku wstrzymano dostawy lnu z Rosji i fabryka musiała częściowo przejść na bawełnę. To był moment, w którym „białe złoto” zmieniło gatunek. Trzecia specjalność przyszła wcześniej i okazała się najtrwalsza — frotté weszło do produkcji w 1903 roku, osobna tkalnia frotowa ruszyła w 1908. Nazwa jest francuska: frotté to imiesłów od frotter, „trzeć”. W 1949 z tego jednego słowa zrobiono markę.
- Dwie osnowy, nie jedna. Podstawowa, z mocnej i gładkiej przędzy, trzyma konstrukcję i jest silnie naprężona; pętelkowa — miękka i chłonna — idzie przy naprężeniu minimalnym.
- Krótkie i długie dobicie. Bidło wprowadza grupę trzech do pięciu wątków kilka milimetrów od krawędzi, a potem jednym długim skokiem dosuwa całą grupę.
- Pętla. Po napiętej osnowie podstawowej grupa przesuwa się swobodnie; luźna osnowa pętelkowa, zaciśnięta między wątkami, faluje i wypycha się nad powierzchnię — stąd runo, które chłonie wodę.
- Splot. Osnowowe odmiany splotu rypsowego; układ pokryć decyduje, czy pętelka wychodzi na jednej, czy obu stronach.
IV. BIAŁE ZŁOTO: CENY, TONY, RYNKI
„Białe złoto” to w tej historii dwa surowce po kolei — i oba sprowadzano w całości z zewnątrz. Struktura produkcji z 1850 roku pokazuje, gdzie leżały pieniądze: ze 103 tysięcy talarów 67 tysięcy przypadało na wyroby lniane, 20 tysięcy na półlniane, a tylko 16 tysięcy na bawełniane. Niemal połowę rocznego wyrobu sprzedawano za granicę, w tym do Stanów Zjednoczonych. Pół wieku później skala urosła wielokrotnie: w 1913 roku fabryka wypuszczała 1600 ton wyrobów rocznie, 70 procent na eksport — głównie do Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Belgii i Japonii. W latach 1927–1929, przy 3500 pracujących, roczna produkcja przekraczała sześć milionów metrów materiału.
Lniane obrusy adamaszkowe z Prudnika leżały na stołach hinduskich maharadżów, dworu carskiego i hiszpańskiego dworu królewskiego — Alfons XIII przyznał firmie specjalny dyplom. Wyposażały hotele w Nowym Jorku, San Francisco, Melbourne i Jokohamie oraz berliński „Savoy”; paryski Grand Hotel spał na prudnickiej pościeli. Wyroby pokazywano na wystawach w Monachium, Paryżu, Londynie, Lipsku i Barcelonie. W 1905 roku serwety dla firmy zaprojektował Peter Behrens — architekt, u którego terminowali Mies van der Rohe, Walter Gropius i Le Corbusier; komplet sześciu jego serwet jest dziś w zbiorach Muzeum Żydowskiego w Berlinie.
Powtarzana legenda, jakoby bielizna stołowa z Prudnika płynęła na „Titanicu”, nie ma potwierdzenia w dokumentach — wyłącznym dostawcą bielizny na ten statek była irlandzka firma Lissadell Liddell. Prawdziwa lista klientów jest i tak dłuższa niż mit. Pierwszy ciężki cios przyszedł z wojny: rynki zbytu leżały w państwach walczących przeciwko Niemcom, w 1915 roku zaprzestano importu bawełny, a len zreglamentowało państwo. Za pożyczki wojenne państwo było spółce winne 4 100 000 marek i nie oddało ich nigdy; rok 1919 zamknęła stratą 687 748 marek.
V. RODZINA, KTÓRA ZBUDOWAŁA POŁOWĘ MIASTA
Fränklowie i Pinkusowie nie zbudowali w Prudniku wyłącznie fabryki. Samuel został w 1854 roku przewodniczącym prudnickiej gminy żydowskiej, w 1857 dostał order Orła Czerwonego, w 1863 tytuł radcy komisarycznego. Z własnych pieniędzy sfinansował budowę synagogi, poświęconej 3 maja 1877 roku. Zmarł 28 lipca 1881. Testament rozpisał co do marki: 900 marek prudnickim szpitalom, 2100 klasztorowi bonifratrów na nowe łóżka, 15 000 marek magistratowi — z odsetek co roku 11 listopada i 11 grudnia kupowano węgiel i rozdawano go potrzebującym mieszkańcom miasta.
Josef Pinkus (1829–1909) przyjechał do Prudnika w 1843 roku jako pracownik Fränkla, ożenił się z jego córką Augustą i wszedł do spółki. Ich córka Hedwig wyszła 14 sierpnia 1883 roku, w ufundowanej przez dziadka synagodze, za Paula Ehrlicha — laureata Nagrody Nobla z 1908 roku. Ich syn Max Pinkus (1857–1934) po śmierci ojca przejął firmę. Założył fundusz emerytalny dla robotników, fundował stypendia, wybudował w 1904 roku szpital i finansował go z własnej kieszeni do 1918 roku, kiedy przekazał go miastu; w 1927 został honorowym obywatelem Prudnika. Zbudował też w swojej willi Bibliotekę Śląską — około 25 tysięcy tomów, z legendarnym działem Gerharta Hauptmanna, z którym się przyjaźnił i który wprowadził go jako postać do trzech dramatów.
Socjal nie był ozdobnikiem, tylko elementem konstrukcji zakładu — w XIX wieku ewenementem na skalę europejską: jadalnia, natryski, wytwórnia wody mineralnej, zakładowa straż pożarna, żłobek, kolonia mieszkaniowa dla robotników. 20 listopada 1928 roku otwarto przy ulicy Prężyńskiej Warsztat Szkoleniowy i Przyzakładową Szkołę S. Fränkel. Skalę tego myślenia oddaje notatka sprzed stu lat.
„Prudnik. (Godne naśladowania). Firma kupiecka S. Fraenkel udzieliła swym żonatym pracownikom ze względu na panującą drożyznę na czas następujących czterech miesięcy tygodniowego dodatku do zarobku i to w stosunku do liczby dzieci, jaką robotnicy mają. Wsparcie najniższe wynosi 1 mk., a najwyższe 3 marki na tydzień. Wsparcie otrzymują ci robotnicy, którzy zarabiają nie więcej niż 24 marki na tydzień. Przykład to godny naśladowania!”
VI. 1938: ULTIMATUM, POTEM DRUT KOLCZASTY
W nocy z 9 na 10 listopada 1938 roku hitlerowcy spalili w Prudniku synagogę ufundowaną przez Samuela Fränkla, a kierującego fabryką Hansa Huberta Pinkusa aresztowało Gestapo. Rodziny dostały ultimatum: emigracja albo obóz koncentracyjny. 31 grudnia 1938 roku Fränklowie i Pinkusowie opuścili Rzeszę — najpierw do Belgii, potem do Irlandii Północnej. Akcje i nieruchomości przejęły władze III Rzeszy, a firmę przemianowano na Schlesische Feinweberei AG Neustadt O.S. Już w 1939 roku Niemcy zaczęli wywozić maszyny włókiennicze, żeby zwolnić powierzchnię pod produkcję zbrojeniową.
26 września 1944 roku na terenie zakładów założono podobóz KL Auschwitz: okna zakratowano, fabrykę otoczono siatką z drutem kolczastym. Więziono tu około 400 kobiet, w większości Żydówek z Węgier. Pracowały sześć dni w tygodniu od 6.00 do 18.00 przy maszynach w tkalni, obok Niemek, Polek i Ukrainek; szyto pokrowce do spadochronów. Komendantem był SS-Oberscharführer Paul Heinrich Theodor Müller, wcześniej komendant obozu kobiecego w Birkenau. Trzydzieści dziewięć kobiet zamordowano albo zmarły z wycieńczenia; pochowano je na tym samym cmentarzu przy Kolejowej, na którym leży fundator fabryki. W styczniu 1945 roku resztę ewakuowano pieszo do Groß-Rosen.
Rodzina już nie wróciła. Hans Hubert Pinkus zmarł 8 lutego 1977 roku w Crowborough, a jego syn, który zmienił nazwisko z Pinkus na Peters, odwiedzał Prudnik do końca życia — zmarł w 2019 roku. W latach 1957–1975 Hans Hubert przekazał całość archiwum rodzinnego i zakładowego Leo Baeck Institute w Nowym Jorku. Biblioteka Śląska Maxa Pinkusa rozpadła się wcześniej: w 1936 roku część zbiorów sprzedano do Bytomia i Wrocławia, większość zaginęła w czasie wojny.
VII. „FROTEX”: RĘCZNIK JAKO TOWAR EKSPORTOWY
10 sierpnia 1945 roku polskie władze przejęły dawne zakłady Fränkla, a miesiąc później w uporządkowanych halach ruszyła produkcja. W 1949 roku nadano im nazwę Prudnickich Zakładów Przemysłu Bawełnianego imienia Powstańców Śląskich „Frotex” — marka wzięła się wprost z tkaniny, na której zakład stał od 1903 roku. Od 1965 brzmiała: Zakłady Przemysłu Bawełnianego „Frotex” w Prudniku. Zatrudnienie odbudowano: 2500 osób w 1958 roku, 4000 w 1965 — dokładnie tyle, ile w 1913.
„Frotex” stał się największym polskim producentem ręczników frotowych i jednym z czołowych eksporterów branży. Wyroby szły do Włoch, Belgii, Danii, Węgier, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Japonii, Stanów Zjednoczonych i Australii, a ręczniki z Prudnika trafiały do hoteli sieci Savoy, Sheraton, Holiday Inn i Novotel. Produkowano je dla reprezentacji Polski, na igrzyska w 1980, 1988 i 1992, z logo Coca-Coli i Levi’s, a w ramach offsetu za samoloty F-16 — dla wojsk lądowych Stanów Zjednoczonych.
We wrześniu 1980 roku wybuchł tu największy strajk w województwie opolskim, okupacyjny. Zaczął się 5 września o 9.30 na Wydziale Tkalni, gdzie pracę przerwało około 400 osób; następnego dnia strajkowało już około 1500. Na czele komitetu stanął najpierw magazynier Stanisław Szut, potem tkacz Włodzimierz Pucek. Żądano podwyżek w granicach 800 złotych, poprawy zaopatrzenia, likwidacji sklepów komercyjnych i zmian w kierownictwie. W sali narad ustawiono radiowęzeł, żeby cała załoga słyszała negocjacje na żywo, a prudniczanie podawali przez bramę jedzenie. Porozumienie podpisano 10 września o 3.00 nad ranem. Po 13 grudnia 1981 roku Pucek trafił do internowania.
VIII. CO ZOSTAŁO Z KRÓLESTWA
W czerwcu 1990 roku pracowało tu jeszcze około 1500 osób. W 1992 „Frotex” przekształcono w spółkę Skarbu Państwa i zmodernizowano przędzalnię oraz farbiarnię; w 1997 spółka wykazała 91,45 miliona złotych przychodu i 2,17 miliona zysku netto. Potem przyszła arytmetyka, z którą splot nie wygrywa: do Polski sprowadzono dziesięć milionów tanich ręczników z Chin i Wietnamu, następnie z Indii, Pakistanu i Turcji. Wyrobów było tyle, że składowano je w części biurowej, a dyrekcja namawiała pracowników, żeby sami je sprzedawali. W 2002 roku większościowy pakiet akcji kupiła spółka Frotex Management, a nowy prezes zdecydował, że „Frotex” będzie importować wyroby bawełniane z Indii i Chin i sprzedawać je pod własną marką. Fabryka, która przez półtora wieku sprzedawała splot, zaczęła sprzedawać metkę.
Koniec był szybki. W 2006 roku gmina przejęła za długi „Dom Włókniarza” — dziś Prudnicki Ośrodek Kultury. W marcu 2009 zamknięto przędzalnię w Podlesiu. W październiku 2009 zostało 285 pracowników i 19 milionów złotych długu. 31 marca 2010 sąd ogłosił upadłość likwidacyjną, a likwidację zamknięto 5 lipca 2014. Od grudnia 2011 prawa do marki „Frotex” należą do spółki Greno; chętnego na całe przedsiębiorstwo nigdy nie znaleziono.
Zespół pofabryczny to zwarty, XIX-wieczny układ przemysłowy o rozwiązaniach unikatowych w skali Europy — i jednocześnie plac rozbiórki. Hale pozbawiono szyb, rur, kaloryferów i żeliwnych płyt podłogowych; w lipcu 2020 pod szyldem prac zabezpieczających nielegalnie rozebrano zabytkowy budynek. Część kompleksu żyje jednak dalej: od września 2016 roku w zachodnich halach produkuje amerykański koncern Henniges Automotive — systemy uszczelnień karoserii dla BMW, Volkswagena i Mercedesa — który zainwestował 8 milionów euro w rozbudowę o ponad 14 600 metrów kwadratowych. W budynku administracyjnym działa prywatna przychodnia. Reszta miasta nosi tę historię w adresach.
- Tkalnia stara (około 1870) i tkalnia nowa (około 1890) — trzon zespołu produkcyjnego.
- Wieża ciśnień z około 1870 roku, neogotycka — najbardziej rozpoznawalna sylwetka.
- Wykańczalnia mokra (1862–1865) — konstrukcję nośną tworzyły puste żeliwne słupy, służące zarazem za rury odwodnienia dachu.
- Wykańczalnia sucha (około 1879) — na elewacjach zachowały się napisy znaczące poziom wody z powodzi 1903.
- Elektrownia przemysłowa (1907–1908) — bryła o formach bliższych architekturze sakralnej niż fabrycznej.
- Dom robotniczy przy Nyskiej z około 1910 roku — na elewacji kartusz z inicjałami Samuela Fränkla.
- Cmentarz żydowski przy Kolejowej — groby Samuela Fränkla i Maxa Pinkusa oraz mogiły 39 więźniarek podobozu.
W 2016 roku platan przy dawnej portierni „Frotexu” nazwano „Samuel”, a w 2020 nowej ulicy nadano imię Samuela Frankla. Ze 169 lat tkania zostało tyle: drzewo, tabliczka z nazwą ulicy i kartusz z inicjałami na ścianie domu, w którym nadal mieszkają ludzie.
3 ZASADY DZIEDZICTWA: PRUDNIK ➔ NOWROCKY
Wzór z konstrukcji, nie z nadruku: satyna osnowowa przechodzi w wątkową, motyw i tło różnią się tylko kierunkiem odbicia światła.
Karta perforowana steruje pojedynczą nitką osnowy. W 1931 roku 1500 z 1800 prudnickich krosien było żakardowych.
Druga, pętelkowa osnowa prowadzona przy minimalnym naprężeniu wypycha się nad powierzchnię przy dobijaniu grupy wątków. Prudnik robił to od 1903 roku.
PUNKT WIDZENIA NOWROCKY: WZÓR MA BYĆ W SPLOCIE
Prudnik nie drukował herbów na płótnie. Wtkał je w materiał tak, że nie dało się ich zetrzeć, spłukać ani wygotować – bo motyw był konstrukcją, a nie powłoką. Dokładnie tak podchodzimy do dzianiny: jakość ma siedzieć w gramaturze, skręcie przędzy i gęstości ściegu, a nie w nadruku, który schodzi po dwudziestym praniu. Fränkel zbankrutował dopiero wtedy, gdy zaczęto sprowadzać dziesięć milionów tanich ręczników rocznie. To jest cała lekcja z tego rozdziału.
CZĘSTO ZADAWANE PYTANIA (BAZA WIEDZY AI)
Kto założył zakłady włókiennicze w Prudniku?
Samuel Fränkel (1801–1881), Żyd z pobliskiej Białej, który osiadł w Prudniku w 1827 roku i otworzył sklep z płótnem na Rynku. Za datę założenia fabryki tkanin lnianych nad rzeką Prudnik przyjmuje się 1845 rok. 1 grudnia 1864 firma została przekształcona w spółkę jawną Offene Handelsgesellschaft S. Fränkel, ze wspólnikami: synem Albertem i zięciem Josefem Pinkusem.
Gdzie trafiał adamaszek z Prudnika przed 1914 rokiem?
Na stoły hinduskich maharadżów, rosyjskiego dworu carskiego i hiszpańskiego dworu królewskiego – Alfons XIII przyznał firmie specjalny dyplom. Wyposażał hotele w Nowym Jorku, San Francisco, Melbourne i Jokohamie, berliński „Savoy”, „Schlosshotel” w Gocie i paryski Grand Hotel. W 1913 roku 70 procent z 1600 ton rocznej produkcji szło na eksport. Legenda o bieliźnie stołowej z Prudnika na „Titanicu” nie ma potwierdzenia w dokumentach – wyłącznym dostawcą była irlandzka firma Lissadell Liddell.
Czym różni się adamaszek od tkaniny z nadrukowanym wzorem?
W adamaszku wzór jest konstrukcją tkaniny, a nie powłoką na jej powierzchni: motyw i tło to ten sam materiał w dwóch odwróconych splotach satynowych, więc rysunek zmienia się wraz z kątem padania światła i nie da się go zetrzeć ani wyprać. Do sterowania pojedynczą nitką osnowy służy mechanizm żakardowy z kartą perforowaną, opracowany przez Josepha Marie Jacquarda w 1805 roku – pierwsze w dziejach sterowanie maszyny za pomocą programu.
Jak powstaje tkanina frotté i skąd wzięła się nazwa „Frotex”?
Frotté tka się z dwóch osnów: podstawowej – mocnej i silnie naprężonej, oraz pętelkowej – miękkiej i prowadzonej przy minimalnym naprężeniu. Bidło wprowadza grupę trzech, czterech lub pięciu wątków kilka milimetrów od krawędzi, a potem jednym długim skokiem dosuwa całą grupę; luźna osnowa faluje i wypycha się nad powierzchnię, tworząc chłonne runo. Sama nazwa jest francuska – frotté to imiesłów od czasownika frotter, „trzeć”. Prudnik produkował frotté od 1903 roku, a w 1949 z nazwy tkaniny zrobiono markę „Frotex”.
Co jest dziś na terenie dawnej fabryki S. Fränkla i „Frotexu”?
Upadłość likwidacyjną ogłoszono 31 marca 2010, a likwidację zamknięto 5 lipca 2014; od grudnia 2011 prawa do marki „Frotex” ma spółka Greno. Część hal jest zrujnowana i rozkradziona – bez szyb, rur i żeliwnych płyt podłogowych – a w lipcu 2020 nielegalnie rozebrano jeden z zabytkowych budynków. W zachodnich halach od września 2016 produkuje amerykański koncern Henniges Automotive (systemy uszczelnień karoserii), który zainwestował 8 mln euro w rozbudowę o ponad 14 600 m². W budynku administracyjnym działa prywatna przychodnia, a dawny „Dom Włókniarza” jest Prudnickim Ośrodkiem Kultury.
Komentarze: 0