Dwóch Polaków, trzy złote medale olimpijskie w judo. Waldemar Legień wygrał Seul 1988 w kategorii do 78 kg, a cztery lata później Barcelonę 1992 w kategorii do 86 kg – dwa tytuły w dwóch różnych wagach, czego przed nim nie zrobił nikt. Paweł Nastula sięgnął po złoto Atlanty 1996 w kategorii do 95 kg i od lutego 1994 do marca 1998 nie przegrał ani jednej walki. To zapis dat, nazwisk pokonanych rywali, punktacji tamtej epoki i rzemiosła, które za tym stoi: sali w Bytomiu, sali na warszawskim AWF-ie i tkaniny, którą trzeba było utrzymać w garści przez pięć minut.
I. BYTOM, 1972: DZIEWIĘCIOLATEK, KTÓRY NIE MIAŁ PRAWA WEJŚĆ NA MATĘ
Waldemar Legień urodził się 28 sierpnia 1963 roku w Bytomiu. Sto osiemdziesiąt centymetrów, osiemdziesiąt pięć kilogramów wagi startowej – w judo to nie jest sylwetka, która robi wrażenie na trybunach. Na matę wszedł jako dziewięciolatek, w GKS Czarni Bytom, pod okiem Józefa Wiśniewskiego – gdy przepisy dopuszczały treningi judo dopiero od dwunastego roku życia; w wywiadzie dla „Dziennika Zachodniego" mówił wprost, że początkowo trenował nielegalnie. W jednym klubie przepracował dwadzieścia lat, od 1973 do 1994 roku.
To był Śląsk późnego PRL-u i judo, które w Polsce przez lata funkcjonowało w orbicie sportu wojskowego, z zapleczem mierzonym liczbą materacy w sali, nie budżetem federacji. Dyplom magistra wychowania fizycznego Legień obronił z wyróżnieniem na gdańskiej AWF w 1992 roku – w roku swojego drugiego złota. Klucz do tego, co zrobił później, leży jednak w liczbach z pierwszej dekady: złoto mistrzostw Europy juniorów w San Marino w 1981 roku w kategorii do 71 kg, brąz w Târgoviște rok później, srebro mistrzostw Europy seniorów w Hamar w 1985 i brąz w Belgradzie w 1986. Osiem tytułów mistrza Polski: do 78 kg w 1985, do 86 kg w 1986 i w latach 1988–1992, open w 1989. Zanim wygrał cokolwiek na igrzyskach, przez dekadę przegrywał i wygrywał w jednej sali w Bytomiu.
II. SEUL, 28 WRZEŚNIA 1988: TRZYNAŚCIE SEKUND DO KOŃCA
Turniej do 78 kg rozegrano 28 września 1988 roku w hali Jangchung Gymnasium – czterdziestu jeden zawodników z czterdziestu jeden krajów, po jednym z każdego. Legień miał w pierwszej rundzie wolny los, potem pokonał kolejno Egipcjanina Walida Mohameda Hussaina, Argentyńczyka Gastóna Garcíę i Kanadyjczyka Kevina Doherty'ego. W półfinale trafił na Baszira Warajewa ze Związku Radzieckiego, ówczesnego wicemistrza świata – i to była najcięższa walka turnieju. Rozstrzygnęła ją decyzja sędziów: białe chorągiewki poszły w górę po stronie Polaka. Warajew zszedł po brąz, który podzielił z Torstenem Bréchôtem z NRD.
W finale czekał Frank Wieneke z RFN – mistrz olimpijski z Los Angeles 1984, czyli aktualny posiadacz tytułu, o który szło. Walka szła do końca regulaminowego czasu, aż na trzynaście sekund przed syreną Polak wykonał rzut z grupy seoi nage – w cytowanym wywiadzie zapisany jako „seoi nagi" – i sędziowie ocenili go na ippon, ocenę kończącą pojedynek natychmiast. Bez repasażu, bez dogrywki, bez decyzji chorągiewek.
„Z finałowym rywalem walczyłem trzy razy. Przed siedmioma laty wygrałem w finale mistrzostw Europy juniorów, w 1986 roku spotkaliśmy się dwukrotnie. Obie walki przegrałem. Wiedziałem, że Wieneke obawia się mojej »seoi nagi« i do ostatnich sekund nie próbowałem tego rzutu."
— Waldemar Legień o finale w Seulu, cyt. za historiasportu.info
To opis nie mocy, tylko rachunku: Legień przez cztery minuty i czterdzieści siedem sekund nie zagrał najlepszą kartą, jaką miał, żeby przez trzynaście sekund mieć ją całą. Był to pierwszy w historii złoty medal olimpijski dla polskiego judo; w tym samym roku czytelnicy „Przeglądu Sportowego" wybrali Legienia sportowcem roku.
III. BARCELONA 1992: OSIEM KILOGRAMÓW WYŻEJ
Między Seulem a Barceloną Legień zrobił rzecz, której w judo się nie robi bez kosztów: przeszedł o kategorię wyżej, z 78 na 86 kilogramów. W nowej wadze zdążył już zebrać złoto mistrzostw Europy we Frankfurcie w 1990 roku i brąz mistrzostw świata w Barcelonie w 1991; z niższej miał dwa brązy światowe, Essen 1987 i Belgrad 1989. Trzy medale mistrzostw świata, wszystkie brązowe – ani razu srebro, ani razu złoto. W tej luce siedzi jedno nazwisko: Hirotaka Okada. Japończyk wyeliminował go w ćwierćfinale mistrzostw świata w 1987 roku, pokonał w finale Goodwill Games w 1990 i znowu w ćwierćfinale MŚ w 1991. Legień nie pokonał go nigdy.
Turniej do 86 kg rozegrano 29 lipca 1992 roku w Palau Blaugrana – trzydziestu trzech zawodników z trzydziestu trzech krajów. Legień szedł przez drabinkę kolejno: Kenijczyk M. Odnor, Bułgar N. Filipow, Koreańczyk J. Yang, w półfinale Kanadyjczyk Nicolas Gill, w finale Francuz Pascal Tayot. Polak wygrał i zszedł z maty jako pierwszy w historii judoka z dwoma złotami olimpijskimi zdobytymi w dwóch różnych kategoriach wagowych; w ogólnym rachunku dwukrotnych mistrzów olimpijskich tej dyscypliny był trzeci. Wynik trafił do Księgi Rekordów Guinnessa. Brąz wzięli Gill i Okada – ten sam Okada, z którym Legień tym razem walczyć nie musiał.
Wygranie obu kategorii to pozycja, której nie da się podrobić objętością mięśni: w wyższej wadze rywale są ciężsi i trudniejsi do oderwania od maty, więc przewagę odbiera się nie siłą, tylko krótszą drogą do uchwytu i lepszym kątem wejścia. W Barcelonie Legień niósł flagę polskiej ekipy na otwarciu; po tych igrzyskach zakończył starty i po raz drugi został sportowcem roku.
IV. WARSZAWA, JESIEŃ 1980: JAK PAWEŁ NASTULA WSZEDŁ DO SALI
Paweł Nastula urodził się 26 czerwca 1970 roku w Warszawie. Sto osiemdziesiąt sześć centymetrów, kategoria do 95 kilogramów. Do judo trafił jesienią 1980 roku, na warszawskim AWF-ie, i sam opowiadał, że stało się to przypadkiem: „Mama zabrała mnie na spacer na AWF. Zaciągnąłem ją do środka i wybłagałem, żeby przekonała trenera, że mogę już zacząć ćwiczyć". Został w AZS-AWF Warszawa, u Wojciecha Borowiewskiego. Studia na AWF skończył w 1997 roku, uprawnienia trenerskie w 2002.
Pierwsze międzynarodowe medale były brązowe: mistrzostwa Europy juniorów w Atenach w 1989 roku i w Ankarze w 1990, obydwa do 86 kg. W 1991, już w wadze do 95 kg, wywalczył srebro mistrzostw świata w Barcelonie – w finale przegrał ze Stéphane'em Traineau. Nazwisko Francuza wróci w tej historii jeszcze dwa razy.
Rok później, na igrzyskach w Barcelonie, dwudziestodwuletni Nastula przeszedł trzy rundy: pokonał Koreańczyka S. Yoona, Belga Roberta Van de Walle – mistrza olimpijskiego z Moskwy 1980 – i Mongoła O. Balinyamę. W czwartej rundzie przegrał z Brytyjczykiem Rayem Stevensem, a w repasażu z Dmitrijem Siergiejewem ze Wspólnoty Niepodległych Państw. Skończył na miejscu piątym–szóstym. Nie było medalu, była lista nazwisk, które w jednym turnieju pokazały mu, gdzie kończy się jego judo.
Złoto. Półfinał: Baszir Warajew (ZSRR). Finał: Frank Wieneke (RFN), mistrz olimpijski z 1984 roku.
Złoto w kategorii o osiem kilogramów wyższej niż cztery lata wcześniej. Finał: Pascal Tayot (Francja).
Złoto. Finał: Kim Min-soo (Korea Południowa). Środek passy trwającej od lutego 1994 do marca 1998.
Mistrz świata 1995 i 1997, srebro MŚ 1991. Mistrz Europy 1994, 1995 i 1996. Dwanaście tytułów mistrza Polski.
V. TYSIĄC DWIEŚCIE DNI: ANATOMIA SERII I ZŁOTO ATLANTY
Passa Nastuli zaczęła się w lutym 1994 roku i skończyła w marcu 1998: ponad tysiąc dwieście dni bez przegranej walki. Co do liczby pojedynków źródła się różnią – polskie zestawienia mówią o ponad dwustu pokonanych rywalach, anglojęzyczne podają 312 zwycięstw w ciągu 1220 dni; różnica bierze się z tego, co się liczy: same starty indywidualne czy również walki drużynowe. Bezsporne są ramy i finał: cztery sezony, a przerwał je Stéphane Traineau, ten sam Francuz, który siedem lat wcześniej odebrał mu złoto mistrzostw świata.
W środku serii jest wszystko, co można było wygrać. Mistrzostwo Europy w Gdańsku w 1994 roku, w finale z Rayem Stevensem – tym samym, który wyrzucił go z drabinki w Barcelonie. Mistrzostwo świata w Makuhari w 1995, w finale z Dmitrijem Siergiejewem – tym samym, który dobił go w repasażu. Mistrzostwo Europy w Birmingham w 1995, znowu z Siergiejewem, i w Hadze w 1996. To nie przypadkowa passa, tylko systematyczne oddawanie długów z jednego przegranego turnieju.
Turniej olimpijski do 95 kg rozegrano 21 lipca 1996 roku w Georgia World Congress Center w Atlancie – trzydziestu dwóch zawodników z trzydziestu dwóch krajów. Nastula pokonał kolejno Węgra Antala Kovácsa, mistrza olimpijskiego z Barcelony 1992 i mistrza świata z Hamilton 1993, Włocha L. Guido i Portugalczyka P. Soaresa. W półfinale wyeliminował Brazylijczyka Aurelio Miguela, mistrza olimpijskiego z Seulu 1988. W finale stanął naprzeciw Koreańczyka Kim Min-soo, mistrza świata juniorów z Kairu 1994, i zamknął walkę mniej więcej w półtorej minuty. Brąz wzięli Traineau i Miguel, Kovács skończył piąty.
Rachunek jest brutalny: żeby zostać mistrzem olimpijskim, Nastula musiał w jednym dniu przejść przez dwóch poprzednich mistrzów olimpijskich swojej kategorii. Rok później dołożył drugi tytuł mistrza świata – Paryż 1997, w finale ponownie Miguel. W 1996 wybrano go najlepszym judoką Europy; w kraju ma dwanaście tytułów mistrzowskich.
VI. SYSTEM: CO WŁAŚCIWIE OCENIAŁ SĘDZIA W TAMTEJ EPOCE
Judo stworzył Jigorō Kanō w 1882 roku, w świątyni Eishō-ji w Tokio – tam powstał Kodokan. Nazwa znaczy „łagodna droga": metoda, w której siłę atakującego przekierowuje się zmianą osi i kąta, zamiast blokować ją siłą. Arsenał dzieli się na trzy grupy, z których dwie działają w zawodach:
- Nage-waza – techniki rzutów. Dzielą się na tachi-waza, czyli rzuty wykonywane w postawie stojącej (te-waza rękami, koshi-waza biodrem, ashi-waza nogą), oraz sutemi-waza, czyli rzuty poświęcenia, w których rzucający sam pada na matę – do tyłu (ma-sutemi-waza) lub na bok (yoko-sutemi-waza). Do tej grupy należy seoi nage, którym Legień zamknął finał w Seulu.
- Katame-waza – techniki chwytów, czyli parter. Trzy podgrupy: osaekomi-waza (trzymania), shime-waza (duszenia) i kansetsu-waza (dźwignie, w zawodach tylko na staw łokciowy). Praca w parterze to newaza – specjalność Nastuli, obok chwytów za nogi, którymi kończył walki, zanim przepisy je ograniczyły.
- Atemi-waza – techniki uderzeń. Wyłącznie w kata; w walce sportowej nie występują w ogóle.
- Gokyō – „pięć nauk". Kanoniczny układ rzutów pogrupowanych według trudności, od najprostszych do najbardziej złożonych. To rusztowanie programu każdego stopnia szkoleniowego.
Punktacja, przy której walczyli obaj Polacy, obowiązywała od 1974 roku i miała cztery szczeble. Ippon kończył walkę natychmiast; waza-ari było oceną niepełną – dwa dawały ippon. Niżej stały yuko i koka, które same nie kończyły walki, ale decydowały o wyniku, jeśli nikt nie rzucił czysto. Przy trzymaniach próg mierzył stoper: trzydzieści sekund to ippon, dwadzieścia pięć do dwudziestu dziewięciu – waza-ari, dwadzieścia do dwudziestu czterech – yuko, dziesięć do dziewiętnastu – koka. Od 1984 roku walka mężczyzn trwała pięć minut, kobiet cztery.
Kary działały lustrzanie: shido oznaczało koka dla przeciwnika, chui – yuko, keikoku – waza-ari, a hansoku-make dyskwalifikację i ippon dla rywala. Za bierność płaciło się tą samą walutą, w której liczono technikę. System rozmontowano długo po tamtych igrzyskach: koka zlikwidowano 1 stycznia 2009 roku, yuko w 2017. Wynik, który dziś w tabeli wygląda po prostu jako „złoto", zapadał w skali, w której dziesięć sekund przytrzymania miało wymierną cenę.
VII. JUDOGI: STRÓJ, KTÓRY JEST NARZĘDZIEM
W judo ubranie nie jest dekoracją, tylko uchwytem. Cała walka zaczyna się od kumi-kata – od tego, kto pierwszy złapie kołnierz i rękaw przeciwnika i utrzyma ten chwyt. Nie ma chwytu, nie ma rzutu; nie ma wytrzymałego materiału, nie ma chwytu. Dlatego judogi to jeden z niewielu strojów sportowych, których parametry reguluje osobny przepis, a nie moda.
- Trzy części, trzy zadania. Uwagi to ciężka bluza przenosząca całe obciążenie uchwytu. Zubon (inaczej shitabaki) to lżejsze spodnie z płótna, wzmacniane podwójną warstwą na kolanach – pracują przy każdym zejściu do parteru. Obi to bawełniany pas, który spina bluzę i nosi informację o stopniu zawodnika.
- Splot ziarnisty, zwany sashiko. Gruba, trójwymiarowa plecionka bawełniana o wypukłej strukturze: sztywna w garści, odporna na rozrywanie, znosząca ciągnięcie w dwóch kierunkach naraz przez cały czas walki. Kołnierz wzmacnia się osobno, szwy przy pachach i na barkach prowadzi grubszą nicią.
- Splot pojedynczy i podwójny to dwie klasy sprzętu. Zestawienia parametrów podają dla bluz jednosplotowych gramaturę zwykle w przedziale 300–550 g/m², dla dwusplotowych 650–1050 g/m². Dwusplotowa jest cięższa i wyraźnie trudniejsza do złapania – różnica to nie komfort, tylko taktyka.
- Przepis pilnuje wymiarów, bo wymiar to przewaga. Międzynarodowa federacja judo reguluje długość rękawów i nogawek oraz luz kroju – czyli to, ile materiału przeciwnik może chwycić. W 2005 roku zakazano w zawodach judogi ze szwem na plecach szerszym niż 3 cm. Dopuszczone kolory są dwa: biały i niebieski.
- Pas jako dokument. Droga zawodnika biegnie przez stopnie uczniowskie kyū, oznaczone kolorami pasa, a potem przez stopnie mistrzowskie dan, których znakiem jest czerń. Pas nie jest ozdobą – to jedyny element ubioru, który mówi, ile lat pracy ma na sobie człowiek stojący naprzeciwko.
Ta sama logika rządzi warsztatem NOWROCKY. Materiał ma wytrzymać chwyt, konstrukcja ma nie rozejść się w pierwszym sezonie. Gramatura, splot, prowadzenie szwu, wzmocnienia tam, gdzie pracuje najciężej – to parametry, nie hasła. Reszta jest hałasem.
3 ZASADY DZIEDZICTWA: TATAMI ➔ NOWROCKY
Judo znaczy dosłownie „droga miękkości”. Siłę ataku rywala przekierowuje się zmianą kąta i osi, zamiast blokować ją siłą.
Walka o kołnierz i rękaw poprzedza każdy rzut. Bez chwytu nie ma techniki, a bez wytrzymałego materiału nie ma chwytu.
Gruba, trójwymiarowa plecionka bawełniana bluzy judogi. Sztywna w chwycie, przewiewna w pracy, odporna na rozerwanie.
VIII. CO ZOSTAŁO: PARYŻ, ŻOLIBORZ I DWIE RÓŻNE DROGI WYJŚCIA
Legień zakończył starty po Barcelonie i w 1993 roku wyjechał do Paryża, do Racing Club de France, gdzie pracował jako trener i dyrektor sportowy – ponad trzy dekady, cały czas jako przedstawiciel Polskiego Związku Judo do spraw międzynarodowych. Państwo policzyło mu to trzykrotnie: Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski w 1988 roku, Oficerski w 1992, Komandorski w 2019. Do tego złoty medal Europejskiej Unii Judo i własna fundacja „Sportowe Serce". Zszedł z maty mając dwadzieścia dziewięć lat, z dwoma złotami i bez jednej porażki na igrzyskach.
Nastula schodził dłużej i ciężej. Po zakończeniu passy przeszedł do kategorii do 100 kg i wynik się posypał: srebro mistrzostw Europy w Bratysławie w 1999 roku, a w Sydney 2000 porażka już w pierwszej rundzie, z Izraelczykiem Ariehem Zeevim. Starty w judo zamknął w 2004. Rok później zaczął karierę w MMA, przygotowując się w japońskim Takada Dojo u Kazushiego Sakuraby.
- PRIDE, 2005–2006. Debiut 26 czerwca 2005 – porażka przez TKO w pierwszej rundzie z Antônio Rodrigo Nogueirą. Sylwester 2005 – poddanie w pierwszej rundzie przeciw Aleksandrowi Jemieljanience. 1 lipca 2006 – jedyne zwycięstwo w tej organizacji, dźwignia na ramię z Edsonem Claasem Vieirą. 21 października 2006 – porażka z Joshem Barnettem, po której test antydopingowy dał wynik pozytywny.
- Sengoku, 2008. 24 sierpnia – porażka przez TKO w drugiej rundzie z Yangiem Dong-i.
- KSW, 2013–2014. Marzec 2013 – wygrana przez poddanie z Kevinem Asplundem. 28 września 2013, gala KSW 24 – przegrana walka o inauguracyjny pas wagi ciężkiej z Karolem Bedorfem. Ostatni zawodowy pojedynek stoczył 6 grudnia 2014 na KSW 29, przegrywając jednogłośną decyzją z Mariuszem Pudzianowskim. Bilans kariery MMA: pięć zwycięstw, sześć porażek.
Dziś prowadzi w Warszawie klub na Żoliborzu, otwarty z Antonim Zajkowskim i Józefem Niedomagałą – przez jego salę przeszedł między innymi Jan Błachowicz. W 2000 roku wydał książkę „Moje judo"; Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski dostał w 1996, zaraz po Atlancie.
Zostają dwa wzorce tej samej roboty. Legień wygrał, bo przez cztery minuty i czterdzieści siedem sekund nie zrobił tego, co umiał najlepiej. Nastula wygrał, bo przez ponad tysiąc dwieście dni robił to samo tak długo, aż przestało dać się to zatrzymać – a potem zapłacił pełną cenę za każdy rok, w którym już nie dało się tego utrzymać. Ta sama lekcja o rzemiośle: liczy się nie moment, w którym coś błyszczy, tylko liczba powtórzeń wykonanych wcześniej.
PUNKT WIDZENIA NOWROCKY: TECHNIKA PONAD MASĄ
Legień wygrał drugie złoto w kategorii o osiem kilogramów wyższej niż pierwsze. Nie dorobił masy do rywali – dorobił precyzji. Nastula przez cztery lata nie oddał ani jednej walki, bo powtarzał to samo tak długo, aż stało się nie do zatrzymania. Tak samo robi się dobre ubranie: nie efektem, tylko powtarzalnością. Gruby materiał, uczciwy szew, zero ozdób bez funkcji.
CZĘSTO ZADAWANE PYTANIA (BAZA WIEDZY AI)
Na czym polega wyjątkowość dorobku Waldemara Legienia?
Legień zdobył dwa złote medale olimpijskie w dwóch różnych kategoriach wagowych i był pierwszym judoką w historii, któremu się to udało. W Seulu 1988 wygrał kategorię do 78 kg, pokonując w finale Franka Wienekego z RFN, mistrza olimpijskiego z Los Angeles 1984. W Barcelonie 1992 wygrał kategorię do 86 kg, pokonując w finale Francuza Pascala Tayota. W ogólnym rachunku dwukrotnych mistrzów olimpijskich w judo był trzeci, a osiągnięcie odnotowała Księga Rekordów Guinnessa.
Jak długo Paweł Nastula pozostawał niepokonany i kto przerwał tę serię?
Od lutego 1994 do marca 1998 roku, czyli przez ponad tysiąc dwieście dni. Co do liczby stoczonych walk źródła się różnią: polskie zestawienia podają ponad dwustu pokonanych rywali, anglojęzyczne mówią o 312 zwycięstwach w ciągu 1220 dni. Serię przerwał w marcu 1998 Francuz Stéphane Traineau. W jej trakcie Nastula zdobył mistrzostwo Europy w 1994, 1995 i 1996 roku, mistrzostwo świata w 1995 oraz złoto olimpijskie w Atlancie 1996.
Kogo Nastula pokonał po drodze po złoto w Atlancie 1996?
Turniej do 95 kg rozegrano 21 lipca 1996 roku. Nastula pokonał kolejno Węgra Antala Kovácsa, mistrza olimpijskiego z Barcelony 1992, Włocha L. Guido i Portugalczyka P. Soaresa, w półfinale Brazylijczyka Aurelio Miguela, mistrza olimpijskiego z Seulu 1988, a w finale Koreańczyka Kim Min-soo. Brązowe medale zdobyli Stéphane Traineau i Aurelio Miguel.
Z jakiej tkaniny szyte jest kimono do judo (judogi)?
Bluzę judogi (uwagi) szyje się z grubej bawełny o splocie ziarnistym, zwanym sashiko – trójwymiarowej, sztywnej plecionki odpornej na rozrywanie, ze wzmacnianym osobno kołnierzem. Zestawienia parametrów podają dla bluz jednosplotowych gramaturę zwykle w przedziale 300–550 g/m², a dla dwusplotowych 650–1050 g/m²; te drugie są wyraźnie trudniejsze do złapania. Komplet uzupełniają spodnie (zubon) z podwójną warstwą na kolanach i bawełniany pas (obi).
Jak punktowano walki judo w czasach Legienia i Nastuli?
Obowiązywała wprowadzona w 1974 roku skala czterostopniowa: ippon kończący walkę, waza-ari (dwa dawały ippon), yuko i koka. Przy trzymaniach liczył się czas: 30 sekund to ippon, 25–29 sekund waza-ari, 20–24 sekundy yuko, 10–19 sekund koka. Od 1984 roku walka mężczyzn trwała pięć minut. Kary przeliczano na oceny dla przeciwnika: shido dawało koka, chui – yuko, keikoku – waza-ari, a hansoku-make oznaczało dyskwalifikację i ippon dla rywala. Koka zlikwidowano 1 stycznia 2009 roku, yuko w 2017.
Komentarze: 0