Największa polska fabryka koszul nazywała się od ulicy, a ulica nazywała się od wsi. Zakłady Przemysłu Odzieżowego „Wólczanka” powołano w Łodzi 10 października 1948 roku zarządzeniem Ministra Przemysłu i Handlu, na miejscu Ośrodka Konfekcyjnego nr 3, w którym produkcja ruszyła już 25 stycznia 1945 roku – zaraz po tym, jak przez Łódź przeszedł front. W szczycie zakład wypuszczał do 9,7 miliona koszul rocznie i zatrudniał około pięciu tysięcy ludzi.
To nie jest tekst o nostalgii za metką, tylko o tym, jak zbudowana jest koszula – od karczku i szwu podwójnie zakładanego, przez liczbę ściegów na cal, po kołnierzyk, który jako jedyny element tej konstrukcji ogląda się z odległości metra i nie wybacza niczego. Idziemy element po elemencie: co się z czego składa, gdzie realnie mierzy się jakość i dlaczego przez sto lat mężczyźni odpinali sobie kołnierzyk od koszuli.
I. WÓLCZAŃSKA 243: ADRES, KTÓRY DAŁ NAZWĘ
Nazwa nie wzięła się z marketingu. Zjednoczone Zakłady Przemysłu Odzieżowego „Wólczanka” miały adres przy ul. Wólczańskiej 243A w Łodzi, a sama Wólczańska wzięła nazwę od rządowej wsi Wólka nad Jasieniem. Ulicę wyregulowano w latach 1824–1828, przy tworzeniu osady przemysłowej Łódka, przeznaczonej pod osiedlenie tkaczy lnu i bawełny. W 1915 i ponownie w latach 1940–1945 zgermanizowano ją na Spinnlinie, czyli dosłownie „linię przędzalniczą”; w 1945 roku przywrócono Wólczańską. Fabryka koszul stanęła więc na ulicy wytyczonej dla tkaczy, której niemiecka nazwa mówiła wprost, po co ona jest.
Od 1945 roku produkowano tam przede wszystkim asortyment dla wojska, w tym męskie koszule. Rozrost szedł przez teren: w 1965 roku, w ramach aktywizacji województwa łódzkiego, „Wólczanka” wybudowała zakłady w Łasku, Poddębicach i Wieruszowie, a w 1971 roku przyłączono do niej zakłady w Ostrowcu Świętokrzyskim i Opatowie. Sklep branżowy stał przy ul. Piotrkowskiej 8. Skala była fabryczna, nie warsztatowa: do 9,7 miliona koszul rocznie, połowa na eksport – do ZSRR, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji, RFN i państw skandynawskich – przy zatrudnieniu około 5 tysięcy osób. Firma należała do Ogólnopolskiego Zrzeszenia Producentów i Bielizny Osobistej, co samo w sobie mówi, w jakiej kategorii koszula wtedy siedziała.
Ta branża miała w Łodzi konkretną twarz: w powojennym przemyśle odzieżowym miasta zatrudnienie wzrosło dziesięciokrotnie, a ponad 80 procent załóg stanowiły kobiety. Koniec rozłożył się na piętnaście lat. W 1991 roku przedsiębiorstwo przekształcono w spółkę akcyjną notowaną na warszawskiej giełdzie; w 1995 roku zatrudniało 3878 osób i szyło garnitury dla cudzych metek – Azzaro, Fursac, Givenchy, Hugo Boss, Kenzo. 31 sierpnia 2006 roku Vistula S.A. połączyła się z Wólczanką S.A. z siedzibą w Łodzi; spółka nazywała się kolejno Vistula&Wólczanka S.A., od 2008 Vistula Group S.A., a od fuzji z Bytomiem w 2018 roku – VRG. Marka istnieje do dziś jako jej część.
II. ZANIM KOSZULA WYSZŁA NA WIERZCH
Polskie słowo „bielizna” pochodzi od koloru białego i nie jest to ciekawostka językowa, tylko opis funkcji. Koszula przez stulecia była warstwą techniczną: chroniła drogą odzież wierzchnią przed potem i brudem. Szyto ją z lnu, wełny, konopi, bawełny i jedwabiu, zmieniano częściej niż wierzch, a pokazanie się publicznie w samej koszuli uchodziło za nieprzyzwoite. Zapięcie przez cały przód wykształciło się pod koniec XVIII wieku, a około lat czterdziestych XIX wieku pojawiły się zaokrąglone dolne wykończenia i wstawki na przodzie, czyli gorsy. Przełom przyniosła I wojna światowa, gdy żołnierze przywykli do koszuli bez kamizelki.
Z tej logiki – warstwa brudna, warstwa czysta, warstwa widoczna – wynikają wszystkie dziwactwa dawnej koszuli. Gors, czyli usztywniona wstawka na piersi, był tam, gdzie widać go spod kamizelki; mankiet i kołnierzyk tam, gdzie wystają spod rękawa i pod brodą. Reszta mogła być tańsza i szara, bo nikt jej nie oglądał. Nie znaleźliśmy cytowalnego zestawienia międzywojennych polskich domów bieliźniarskich z nazwami i adresami, więc nie podajemy tu żadnych – to luka, nie skrót.
III. KOŁNIERZYK ODPINANY: WYNALAZEK Z BALII
Najbardziej znany element męskiej garderoby XIX wieku wymyślono nie w pracowni krawieckiej, tylko przy praniu. W 1827 roku Hannah Montague z Troy w stanie Nowy Jork odcięła kołnierzyk od koszuli męża i przywiązała go tasiemkami – po to, żeby prać sam kołnierzyk, a nie całą koszulę, kiedy brudny jest tylko kołnierzyk. Pomysł skomercjalizował miejscowy przedsiębiorca, wielebny Ebenezer Brown, a produkcja kołnierzyków odpinanych i pasujących do nich koszul stała się w Troy poważnym przemysłem. Mechanizm był prosty i bezlitosny: biały kołnierzyk był oznaką statusu, utrzymanie go w czystości kosztowało, a odpięcie go od koszuli obniżało ten koszt o rząd wielkości.
Kołnierzyk trzymał się koszuli na spinkach – studs – przechodzących przez otwory w kołnierzyku i w stójce. Dłuższa szła z przodu, krótsza z tyłu. Sztywność brała się z krochmalu: kołnierzyk moczono w roztworze, suszono i prasowano, aż dostawał konsystencję zbliżoną do tektury. Krochmalenie było osobnym rzemiosłem i osobnym rachunkiem – pralnia była w tym układzie równorzędnym uczestnikiem. Pod koniec XIX wieku pojawiły się kołnierzyki celuloidowe, naśladujące len i niewymagające krochmalenia. Całość zaczęła znikać od lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku, gdy młodsze pokolenie wybrało kołnierzyki miękkie i wszyte na stałe. Wtedy problem sztywności przeniósł się z pralni do wnętrza kołnierzyka.
IV. ANATOMIA: Z CZEGO SKŁADA SIĘ KOSZULA
Koszula jest konstrukcją z kilkunastu elementów, a kolejność ich łączenia nie jest dowolna. W praktyce warsztatowej szycie zaczyna się od listwy zapięcia przodu i kieszonki, potem idzie karczek, następnie kołnierz osadzony na stójce, na końcu rękawy z mankietami. Zapasy na szwy są różne dla różnych partii: około 1,5 centymetra przy głównych elementach i około 1 centymetra przy kołnierzu, bo tam każdy nadmiar zamienia się w grubość i falowanie.
- Przód i listwa. Listwa zapięcia to wzmocniony pas z dziurkami. Jest pierwsza w kolejności szycia, bo od jej prostoliniowości zależy, czy zapięta koszula będzie się skręcać na klatce piersiowej.
- Tył i karczek. Karczek to poprzeczna partia na barkach, zwykle podwójna. Przejmuje obciążenie z ramion i jest miejscem, w którym można wprowadzić różnicę między lewym a prawym barkiem – czego rozmiarówka konfekcyjna nie potrafi.
- Rękaw i rozporek. Rozcięcie przy mankiecie zamyka się plisą – wąską i szerszą listewką z zaostrzonym końcem. Plisy szyje się jako pierwszą czynność na rękawie, zanim rękaw pojedzie w bok.
- Mankiet. Dwie warstwy tkaniny plus wkład. Wariant jednowarstwowy z guzikiem albo mankiet podwójny, zamykany spinkami – ten drugi wymaga dokładnie równej długości obu połówek, bo jest złożony w widocznym miejscu.
- Kołnierz i stójka. Dwa osobne podzespoły. Kołnierz to wierzch, spód i wkład; stójka to pas, który go łączy z dekoltem. Kołnierz montuje się przed rękawami, bo źle wszyta stójka przekreśla całą sztukę.
- Guziki i dziurki. W koszulach wyższej klasy standardem jest masa perłowa; guzik pod kołnierzykiem robi się celowo cieńszy, żeby nie odpychał węzła krawata.
V. ŚCIEG NA CAL: GDZIE MIERZY SIĘ JAKOŚĆ
Koszula ma dwie techniki szwu, które wynikają wprost z tego, że była bielizną: szew francuski i szew podwójnie zakładany, zwany też bieliźnianym. Oba mają ten sam cel – schować surową krawędź tkaniny w środku szwu, żeby nie strzępiła się przy praniu i nie drażniła skóry. Szew francuski zamyka krawędzie wewnątrz kanału; szew podwójnie zakładany zawija je i przeszywa drugi raz, dając od zewnątrz dwie równoległe stębnówki. To on trzyma boki i wszycie rękawa, i to on odróżnia koszulę uszytą jak bielizna od koszuli obrzuconej overlockiem na skróty.
Twarda miara jakości jest jednak liczbowa: ściegi na cal, w skrócie SPI. Cal to 2,54 centymetra, więc wszystko poniżej sprowadza się do tego, jak gęsto igła schodzi w materiał. Producenci nici podają dla koszul wizytowych i bluzek 14–20 ściegów na cal, dla odzieży swobodnej 10–14. Powód jest mechaniczny, nie estetyczny. Przy nici o wytrzymałości 2,6 funta szew ma około 23,4 funta przy 6 ściegach na cal, około 39 funtów przy 10 ściegach i około 46,8 funta przy 12 – wytrzymałość rośnie wprost z gęstością. Wyższe SPI pozwala też użyć cieńszej nici, co ogranicza marszczenie szwu.
3 LICZBY, KTÓRYCH METKA NIE POKAZUJE
Zakres podawany przez producentów nici dla koszuli wizytowej. Poniżej tego szew traci wytrzymałość liniowo, nie umownie.
Szew podwójnie zakładany chowa surową krawędź w środku. Overlock na boku koszuli to skrót produkcyjny, nie wariant.
O tym, jak kołnierzyk stoi przy szyi, rozstrzyga warstwa, której nie widać: wkład klejony albo wszywany między wierzch a spód.
VI. KOŁNIERZYK: SEDNO RZEMIOSŁA
Kołnierzyk to jedyny element koszuli oglądany z odległości metra, przy twarzy, na tle skóry i węzła krawata. Jest też najgęstszym technicznie podzespołem, bo składa się z trzech osobnych rzeczy sklejonych albo zszytych w jedną. Warstwa pierwsza: wierzch – ta widoczna. Warstwa druga: spód – ta, która dotyka szyi. Między nimi wkład, i to on wykonuje całą robotę. Kołnierz osadza się następnie na stójce, czyli wąskim pasie, który przechodzi wokół szyi i łączy kołnierz z dekoltem koszuli. Stójka odpowiada za wysokość, na jakiej kołnierz stoi, i za to, czy koszula podchodzi pod brodę, czy się od niej odsuwa.
Wkłady dzielą się na dwie rodziny. Klejony, czyli fliselina termozgrzewalna, przyprasowuje się do tkaniny; daje równą, gładką powierzchnię i tanieje przy skali, ale po latach prania potrafi odspoić się plamami i wtedy kołnierzyk pęcherzy. Wkład wszywany, niesklejony, zachowuje się inaczej: jest bardziej miękki, żyje z tkaniną, wolniej się zużywa i nie odkleja się nigdy, bo nie był klejony. Poradniki krawiectwa męskiego wskazują wkłady niemieckie i szwajcarskie jako referencyjne. Historyczną trzecią drogą było usztywnianie od zewnątrz – krochmal – oraz proces trubenizacji, w którym usztywniającą warstwę wprowadzano na stałe do wnętrza kołnierzyka, tak by uzyskać sztywność bez balii pełnej skrobi. To ten wynalazek, a nie zmiana mody, zabił kołnierzyk odpinany: gdy sztywność zamieszkała w środku, nie było już po co odpinać.
Trzecim mechanizmem są fiszbiny. To gładkie listewki, zaokrąglone z jednej strony i zaostrzone z drugiej, wsuwane w kieszonki po spodzie kołnierza, tuż przy rogach. Robi się je z metalu – mosiądzu, stali nierdzewnej, srebra – z rogu, z masy perłowej, z tworzywa, a historycznie z fiszbinu wielorybiego, od którego nazwa. Wersje metalowe trzymają lepiej niż plastikowe, które z czasem odkształcają się od ciepła. Część koszul ma fiszbiny wszyte na stałe i nie da się ich wyjąć; wersje zdejmowane wyjmuje się przed czyszczeniem, bo pod prasą potrafią odcisnąć swój kształt na wierzchu. Bez fiszbiny róg kołnierzyka zaczyna podwijać się do góry po kilku godzinach noszenia – i to jest jedyny defekt koszuli, który widać z drugiego końca pokoju.
Geometria kołnierzyka to trzy parametry: wysokość stójki, długość rogów i rozstaw, czyli kąt między nimi. W polskich opracowaniach konstrukcyjnych stójkę męskiej koszuli rysuje się zwykle na około 2,5 centymetra wysokości, a rogi kołnierza na 5–6 centymetrów. Rozstaw decyduje o reszcie: im szerszy, tym więcej miejsca zostaje na węzeł krawata i tym niżej opada linia klap marynarki na tym tle. Typy nie są ozdobą, tylko rozwiązaniami geometrycznymi tego samego problemu.
- Klasyczny (Kent). Wąski rozstaw, długie rogi. Najbardziej formalny z codziennych; pracuje pod każdą marynarką i pod każdym węzłem.
- Półwłoski. Rozstaw pośredni. Kompromis, który znosi zarówno węzeł prosty, jak i szerszy.
- Włoski (cutaway). Szeroki rozstaw, rogi odchylone niemal poziomo. Wymaga grubszego węzła, bo inaczej odsłania stójkę i wygląda na pusty.
- Button-down. Rogi przypinane guzikami do przodu koszuli. Trzyma się bez fiszbin, ale traci na formalności – to kołnierzyk, który sam siebie usztywnia.
- Na spinkę i na patkę. Rogi spina się poprzeczną szpilką albo krótkim paskiem pod węzłem. Węzeł zostaje wypchnięty do przodu i uniesiony – efekt czysto konstrukcyjny.
- Frakowy (wing). Stójka z odgiętymi skrzydełkami, dziedzictwo kołnierzyka odpinanego. Do stroju wieczorowego, nie do biura.
VII. TKANINA: NUMER PRZĘDZY, SPLOT, WŁÓKNO
Numeracja przędzy to liczba, którą sprzedawcy podają najczęściej i tłumaczą najrzadziej. Zapisy 50s, 80s, 100s, 120s, 140s, 170s opisują grubość przędzy: im wyższa liczba, tym cieńsza nitka i gładsza tkanina. Do koszul biznesowych typowo używa się zakresu 80–120. Komplikacja zaczyna się przy skręcie: w systemie dwustopniowym dwie przędze skręca się w jedną nić, którą dopiero się tka – stąd zapisy w rodzaju 80/2 x 80/2, oznaczające trwalszą przędzę dwustopniową w osnowie i wątku. Sama liczba nie rozstrzyga więc niczego, dopóki nie wiadomo, czy dotyczy pojedynczej przędzy, czy skrętu – w praktyce wartości powyżej 100 zwykle oznaczają przędzę dwustopniową.
Drugi parametr to splot, czyli sposób przeplecenia nitek. Trzeci to włókno. Bawełny o wyjątkowo długim włóknie – egipska, pima, Sea Island – definiuje się jako te o długości powyżej 1 3/8 cala; ta ostatnia stanowi około 0,0004 procent światowej podaży bawełny, co tłumaczy jej cenę lepiej niż jakikolwiek opis. Dłuższe włókno pozwala prząść cieniej i skręcać mocniej, a to z kolei domyka całą zależność: cienka przędza, gęsty splot, gładka powierzchnia. Gramatur koszulowych w gramach na metr kwadratowy nie podajemy – w dostępnych źródłach branżowych podawane są niekonsekwentnie i bez wspólnej metody pomiaru.
- Popelina. Splot płócienny, najprostszy z możliwych: jedna nitka nad, jedna pod. Gładka, chłodna, bez połysku i bez faktury – domyślna tkanina koszuli wizytowej.
- Oxford. Splot koszykowy, w którym jedna nitka przechodzi nad dwiema. Grubszy, matowy, wyraźnie ziarnisty; mniej formalny i znacznie odporniejszy.
- Twill. Splot skośny, dający ukośną prążkowaną fakturę. Gęstszy i cięższy od popeliny, lepiej układa się przy szyi i mniej się gniecie.
- Batyst i tkaniny przezierne. Cienkie sploty płócienne z bardzo drobnej przędzy. Lekkie i chłodne, ale kruche – tam, gdzie kończy się wytrzymałość, zaczyna się przewiewność.
- Żakard i royal oxford. Sploty wzorzyste, w których deseń powstaje na krośnie, a nie z nadruku. Dają fakturę widoczną pod światło i grają na blasku, nie na kolorze.
W PRL ten sam problem rozwiązywano innym zestawem. „Wólczanka” szyła z popeliny, flaneli, płótna, jedwabiu, lnu i wełny, ale też z elanobawełny, dzianiny typu non-iron, tkaniny pętelkowej, elanolinu, malipolu i torlenu – nazw, które dziś brzmią jak spis chemikaliów, a wtedy oznaczały koszulę, której nie trzeba prasować. Oferta wychodziła poza koszulę: krawaty, muchy i spinki do mankietów, od lat osiemdziesiątych bluzki damskie. Z których przędzalni i tkalni brano do tego tkaniny, nie udało się ustalić na podstawie źródeł, które da się zacytować.
PUNKT WIDZENIA NOWROCKY: JAKOŚĆ SIEDZI W WARSTWIE, KTÓREJ NIE WIDAĆ
Koszulę ocenia się przy szyi i przy nadgarstku – wszędzie tam, gdzie tkanina musi stać sama. O tym, czy stoi, decyduje wkład, gęstość ściegu i to, czy krawędź jest schowana w szwie, czy obrzucona na skróty. Żadnej z tych trzech rzeczy nie widać na zdjęciu produktowym i żadnej nie ma na metce. Dlatego u nas liczy się to, co zostaje po pięćdziesiątym praniu: szew, który się nie rozłazi, i róg, który nie podwija się do góry.
VIII. ROZMIARÓWKA I TO, CO ZOSTAŁO
Rozmiar koszuli to jedyna liczba w męskiej garderobie, która oznacza dokładnie to, co mówi: obwód szyi w centymetrach. Numery od 38 do 45 to nie umowna skala, tylko pomiar; do zdjętego obwodu dolicza się około centymetra luzu, a kontrolą są dwa palce mieszczące się pod zapiętym kołnierzykiem. Drugi wymiar to długość rękawa, mierzona od barku do nasady kciuka; sprawdzianem jest mankiet wystający około 1–1,5 centymetra spod rękawa marynarki. Trzeci parametr to krój: prosty regular albo węższy slim. Konfekcja daje więc dwie liczby i jeden przymiotnik na cały tors.
Miarowe krawiectwo koszulowe w Polsce nie umarło – w Warszawie i Krakowie działają pracownie szyjące koszule na wymiar – ale to rynek pojedynczych warsztatów, nie zawodu z własną drogą kształcenia. W Łodzi działa Zespół Szkół Przemysłu Mody przy ul. Naruszewicza 35, tyle że jego dzisiejszy profil to grafika, fotografia, stylizacja i projektowanie odzieży. Potwierdzonego programu uczącego koszulnictwa jako osobnej specjalizacji nie znaleźliśmy.
Co zostało po Wólczańskiej 243? Budynek, marka w cudzej grupie kapitałowej, i lista czynności, która nie zmieniła się od stu lat: listwa przed karczkiem, karczek przed kołnierzem, kołnierz przed rękawem, wkład między wierzchem a spodem, krawędź schowana w szwie, czternaście do dwudziestu ściegów na każdy cal. Fabryka robiąca to dziewięć i siedem dziesiątych miliona razy w roku i krawiec robiący to dwadzieścia razy w miesiącu wykonują tę samą sekwencję. Różni ich skala, nie wiedza – i tej części dziedzictwa nie da się sprzedać razem ze spółką.
CZĘSTO ZADAWANE PYTANIA (BAZA WIEDZY AI)
Czym była Wólczanka i skąd wzięła się jej nazwa?
Wólczanka to polskie przedsiębiorstwo odzieżowe założone w Łodzi, działające w latach 1948–2006. Zakłady Przemysłu Odzieżowego „Wólczanka” utworzono 10 października 1948 roku zarządzeniem Ministra Przemysłu i Handlu, w miejscu Ośrodka Konfekcyjnego nr 3, w którym produkcja ruszyła 25 stycznia 1945 roku. Nazwa pochodzi od ulicy Wólczańskiej – zakłady miały adres przy Wólczańskiej 243A – a sama ulica wzięła nazwę od wsi Wólka nad Jasieniem.
Ile koszul produkowała Wólczanka i do kogo należy dziś marka?
Firma produkowała do 9,7 miliona koszul rocznie, połowę przeznaczając na eksport – m.in. do Związku Radzieckiego, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji, RFN i państw skandynawskich – przy zatrudnieniu około 5 tysięcy osób. W 1991 roku została spółką akcyjną notowaną na GPW; w 1995 roku zatrudniała 3878 osób. 31 sierpnia 2006 roku połączyła się z Vistulą; grupa nazywała się kolejno Vistula&Wólczanka S.A., od 2008 Vistula Group S.A., a od fuzji z Bytomiem w 2018 roku – VRG.
Dlaczego dawne koszule miały odpinane kołnierzyki?
Z powodu prania. W 1827 roku Hannah Montague z Troy w stanie Nowy Jork odcięła kołnierzyk od koszuli męża, żeby prać sam kołnierzyk zamiast całej sztuki; pomysł skomercjalizował Ebenezer Brown, a Troy stało się ośrodkiem tej produkcji. Kołnierzyk mocowano spinkami przechodzącymi przez otwory w kołnierzyku i stójce, a sztywność uzyskiwano krochmalem. Zwyczaj zanikał od lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku wraz z upowszechnieniem kołnierzyków miękkich, wszytych na stałe.
Z czego składa się kołnierzyk koszuli i po co są fiszbiny?
Z wierzchu, spodu i wkładu pomiędzy nimi; całość osadzona jest na stójce, czyli pasie obejmującym szyję. Wkład bywa klejony (fliselina termozgrzewalna) albo wszywany – ten drugi jest miększy i nie odspaja się z czasem. Fiszbiny to listewki z metalu, rogu, masy perłowej lub tworzywa, wsuwane w kieszonki po spodzie kołnierza przy rogach; bez nich rogi podwijają się w trakcie noszenia. Wersje zdejmowane wyjmuje się przed czyszczeniem, część koszul ma fiszbiny wszyte na stałe.
Co oznacza numer przędzy 100s i co znaczy rozmiar koszuli 40?
Numer przędzy opisuje jej grubość: im wyższa liczba, tym cieńsza nitka; do koszul biznesowych typowo używa się zakresu 80–120. W systemie dwustopniowym dwie przędze skręca się w jedną nić (zapis w rodzaju 80/2 x 80/2), co daje tkaninę trwalszą; wartości powyżej 100 zwykle oznaczają właśnie przędzę dwustopniową. Rozmiar koszuli to natomiast obwód szyi w centymetrach – 40 znaczy 40 centymetrów, przy czym do pomiaru dolicza się około centymetra luzu.
Komentarze: 0