Zakłady Odzieżowe „Bytom”: od krawiectwa cechowego do konfekcji miarowej

Budynek dawnych Zakładów Odzieżowych Bytom przy ulicy Wrocławskiej 32/34 w Bytomiu
DON III · 45/48 IPN · INSTYTUT PAMIĘCI NARODOWEJ // KRONIKA RZEMIOSŁA
BYTOM // 1945–2026

22 października 1945 roku w ruinach niemieckiej szwalni przy ulicy Wrocławskiej w Bytomiu uruchomiono zakład ze stu dziesięcioma ludźmi i sześćdziesięcioma czterema maszynami. Trzydzieści lat później schodziło stamtąd półtora miliona garniturów rocznie. Między tymi dwiema liczbami leży cała historia polskiej konfekcji męskiej – i cały spór o to, czym różni się ubranie zmierzone od ubrania wyliczonego. Ten rozdział rozbiera marynarkę na części i pokazuje, co siedzi pod wełną.

Budynek dawnych Zakładów Odzieżowych Bytom przy ulicy Wrocławskiej 32/34 w Bytomiu, stan z 2018 roku
[ FOT. 01 / ADRIAN TYNC / CC BY-SA 4.0 ] Budynek przy ulicy Wrocławskiej 32/34 w Bytomiu, stan z 2018 roku. Pod tym adresem uruchomiono w 1945 roku fabrykę konfekcji, z której wyrosła marka „Bytom”.

I. WROCŁAWSKA 32/34: STO DZIESIĘĆ OSÓB, SZEŚĆDZIESIĄT CZTERY MASZYNY

Przedsiębiorstwo powstało jako Fabryka Konfekcji przy ulicy Wrocławskiej 32/34 w miejscu ruin niemieckiej szwalni, która produkowała odzież ochronną. Zakład otwarto 22 października 1945 roku. Na starcie miał 110 pracowników i 64 maszyny do szycia – to skala dużej przedwojennej pracowni, nie fabryki. Fabryką stał się szybko: już w 1952 roku zatrudnienie sięgnęło 1400 osób, a zakład przeszedł na pracę dwuzmianową.

Nazwa zmieniała się razem z ustrojem. Po państwowej fabryce konfekcyjnej przyszły Bytomskie Zakłady Przemysłu Odzieżowego im. gen. Karola Świerczewskiego, a dopiero na końcu tej drogi – handlowe, krótkie „Bytom”. Krzywa produkcji jest jednoznaczna: około 200 tysięcy garniturów rocznie na początku lat 50., milion sztuk w 1970 roku, półtora miliona w 1975. W 1968 roku w halach stało już 1700 maszyn, a zakład wypuścił 152 tysiące ubrań ze znakiem jakości.

Eksport liczono w złotych dewizowych i rósł skokowo: 1,3 miliona w 1965 roku, 22 miliony w 1970, a w planie na następną pięciolatkę 42 miliony. W 1975 roku za granicę szło 800 tysięcy sztuk odzieży. Kierunki podawane są różnie: prasa regionalna wskazuje przede wszystkim ZSRR, opisy encyklopedyczne wymieniają też Niemcy, Francję, Wielką Brytanię, Włochy i USA. Zakład dorobił się filii w Tarnowskich Górach i Radzionkowie, a w 1969 roku przejął tamtejszą szkołę zawodową i technikum, kształcące około 700 uczniów rocznie. Kto chce szyć milion garniturów, musi sobie najpierw wyprodukować krojczych.

Uwaga źródłowa: firmowa oś czasu marki podaje pod rokiem 1972 ubranie polskiej reprezentacji na igrzyska „w Montrealu”. Montreal to 1976, a 1972 to Monachium. Pozycja sama sobie przeczy i nie wchodzi tu jako fakt.

II. MIARA I KONFEKCJA: DWA RÓŻNE ZAWODY POD JEDNĄ NAZWĄ

Krawiec miarowy i fabryka szyją z tej samej wełny, ale rozwiązują dwa różne zadania. Krawiec ma jedno ciało i dowolnie dużo czasu. Fabryka ma nieskończenie wiele ciał i kilkadziesiąt minut na sztukę. Wszystko inne wynika z tej asymetrii.

  • Co robi krawiec miarowy: zdejmuje kilkanaście do kilkudziesięciu wymiarów, rysuje wykrój indywidualny, wykłada go na kupon z uwzględnieniem asymetrii pleców i barków, fastryguje ubranie „na żywo”, przymierza, rozpruwa, poprawia i dopiero potem szyje na czysto.
  • Czego konfekcja nie robi: nie widzi klienta. Nie wie, że jedno ramię jest niżej, że plecy są zaokrąglone, że kark wypadł do przodu. Wykrój jest gotowy, zanim ktokolwiek go przymierzy, a jedyną korektą po fakcie są poprawki krawieckie.
  • Co konfekcja robi lepiej: powtarzalność i cenę. Ta sama marynarka w rozmiarze 50 wychodzi identyczna w Bytomiu w poniedziałek i w czwartek. Krawiec tego nie gwarantuje i nigdy nie gwarantował.
  • Co jest pośrodku: szycie na wymiar (made to measure), czyli modyfikacja gotowego, sprawdzonego wykroju bazowego pod konkretne wymiary. To nie jest miara – to konfekcja z regulacją.

Ta droga nie zaczęła się w Polsce. Masową produkcję gotowej odzieży wypchnęły mundury: w USA podczas wojny 1812 roku, potem wojny secesyjnej. Pierwszą fabrykę gotowej odzieży założono w Nowym Jorku w 1831 roku. Pod koniec lat 60. XIX wieku gotowa była jedna czwarta odzieży produkowanej w USA, w 1890 roku – 60 procent, a w 1951 roku – 90 procent. Armia nauczyła przemysł, że ludzi da się pogrupować.

Krojczy przy stole krojczym w polskiej pracowni krawieckiej okresu międzywojennego, fotografia Henryka Poddębskiego
[ FOT. 02 / HENRYK PODDĘBSKI / NAC / DOMENA PUBLICZNA ] Krojczy przy pracy, polska pracownia krawiecka okresu międzywojennego. Fotografia z cyklu „Rzemiosła” Henryka Poddębskiego. To nie jest zakład w Bytomiu – to ten sam zawód dekadę przed jego powstaniem.

III. SKĄD SIĘ WZIĘŁA ROZMIARÓWKA

Rozmiarówka to nie tabela wymyślona przez handel, tylko wynik pomiaru populacji. Żeby uszyć milion garniturów, trzeba wiedzieć, ilu jest w kraju ludzi o obwodzie klatki 96 i wzroście 176 – i ilu z nich ma przy tym talię 88, a ilu 100.

Polska policzyła to sobie w połowie lat 50. „Zdjęcie antropometryczne Polski” objęło pomiary dorosłej ludności z lat 1955–1956: łącznie 27 859 osób, w tym 13 807 mężczyzn i 14 052 kobiety. Średni wzrost mężczyzny wynosił wtedy 167,2 cm, kobiety – 155,6 cm. Materiał opracował i wydał Stanisław Górny w 1972 roku. Drugą nogą tej pracy było wzornictwo: w 1964 roku w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego powstał Zakład Badań Ergonomicznych, który wydał „Mały atlas antropometryczny” (1972, 70 cech) i „Atlas antropometryczny dorosłej ludności Polski” (1974, 158 cech); trzecia edycja, opisywana w 1987 roku przez Annę Batogowską, miała obejmować 200 cech zgodnie z normalizacją ISO.

Z takiego materiału buduje się siatkę. Klasyczny europejski rozmiar odzieży męskiej to po prostu połowa obwodu klatki piersiowej w centymetrach: klatka 100 cm to rozmiar 50. Do tego dochodzą warianty sylwetki liczone z rozmiaru podstawowego – krótki, długi i brzuszny – oraz druga oś: wzrost. Handlowa siatka wzrostów w polskiej konfekcji męskiej biegnie zwykle co sześć centymetrów: 164, 170, 176, 182, 188, 194. Trzecim wymiarem jest różnica między obwodem klatki a obwodem pasa, w branży nazywana dropem – to ona decyduje, czy sylwetka jest „slim”, czy „regular”, i to ona najczęściej nie zgadza się z rzeczywistym ciałem.

Europa próbowała to uporządkować dopiero pod koniec XX wieku. W 1996 roku komitet CEN/TC 248/WG 10 rozpoczął prace nad normą EN 13402 „Oznaczanie wielkości odzieży”, opartą na wymiarach ciała w centymetrach, na układzie metrycznym, na badaniach antropometrycznych populacji europejskiej z końca lat 90. i na istniejących normach ISO. Norma opisuje też, jak mierzyć: obwód klatki przy normalnym oddechu, taśmą przez łopatki i pod pachami, obwód szyi – dwa centymetry poniżej jabłka Adama. Wdrożenie okazało się nierówne i rynek do dziś posługuje się starymi oznaczeniami. Dlatego rozmiar 50 u dwóch producentów bywa dwoma różnymi ubraniami.

ARCHIWUM WIDEO // ANATOMIA MARYNARKI // KRAWIECTWO MIAROWE KRAWIEC WIŚNIEWSKI

Polski mistrz krawiecki rozbiera marynarkę na elementy – ten sam wykład, który w fabryce zamienia się w kartę technologiczną.

IV. MARYNARKA ROZŁOŻONA NA CZĘŚCI

Marynarka ma kilkadziesiąt elementów, ale jej szkielet to cztery grupy. Z przodu: dwa przody z zapasem na zakład i listwę zapięcia. Z tyłu: dwie połowy zszyte szwem środkowym. Po bokach boczki – wąskie kliny, dzięki którym da się wyprowadzić talię bez psucia linii pachy. Do tego dwuczęściowe rękawy i kołnierz z klapami.

Sylwetkę robią wcięcia – zaszewki biegnące od piersi w dół, zabierające nadmiar materiału na wysokości pasa. Klasycznie zaszewka przechodzi przez kieszeń z patką, co pozwala zabrać więcej tkaniny bez widocznego zaciągnięcia. Kieszeń piersiowa to listwa naszywana skośnie, żeby optycznie podnieść klatkę; kieszenie dolne bywają z patką, wpuszczane bez patki albo uzupełnione małą kieszonką biletową nad prawą. Klapy występują w trzech odmianach: marynarkowa (z wycięciem), szpiczasta i szalowa – ta ostatnia bez wcięcia, zarezerwowana dla smokingu.

Najtrudniejszy element to rękaw dwuszwowy. Składa się z części górnej i dolnej, zszytych szwem przednim i tylnym, co pozwala wygiąć rękaw zgodnie z naturalnym ustawieniem ramienia – rękaw jednoszwowy tego nie potrafi i dlatego wisi. Główka rękawa jest szersza od obwodu pachy; ten nadmiar trzeba wposadzić, czyli rozłożyć równomiernie i wparować, aż zniknie bez fałd. Kąt wszycia decyduje o tym, czy przy opuszczonej ręce pojawią się załamania na przodzie. Na dole są rozporki: jeden środkowy, dwa boczne albo żaden. Boczne pozwalają usiąść i sięgnąć do kieszeni spodni bez wypychania tyłu – dlatego przetrwały.

Krawcy przy pracy nad marynarkami w warsztacie Henry Poole and Co. na Savile Row w Londynie w 1944 roku
[ FOT. 03 / MINISTRY OF INFORMATION / IMPERIAL WAR MUSEUMS / DOMENA PUBLICZNA ] Warsztat Henry Poole and Co. na Savile Row w Londynie, 1944. Krawcy siedzą na stołach z ubraniami na kolanach – tak wygląda praca, której nie da się przenieść na taśmę.

V. WNĘTRZE: WŁOSIANKA, PLASTRON, PIKOWANIE

Tu jest sedno. Wełna wierzchnia nie utrzyma kształtu – nie ma takiej sztywności. Kształt trzyma warstwa nośna wszyta między tkaninę a podszewkę, a jej rdzeniem jest włosianka: tkanina, w której wątek stanowi włos koński, a osnowę bawełna (w wariantach także wełna, len lub włókno syntetyczne). Włos koński jest sprężysty mechanicznie – zgnieciony wraca do kształtu. Na tym stoi cała klasyczna marynarka. Historycznie usztywniano trzema materiałami: włosianką, wiganem i buckramem; dziś doszła flizelina.

Warstwa nośna nie jest jednolitym kawałkiem. To plastron – pakiet zestawiony z kilku materiałów o różnej sztywności, ułożonych tak, żeby twardsze siedziało tam, gdzie potrzebna jest forma, a miękkie tam, gdzie potrzebne jest ułożenie. Przez plastron przechodzi ręczny ścieg pikujący – setki drobnych ukłuć pod kątem, które nie tyle łączą warstwy, co je zakrzywiają. Igła wchodzi i wychodzi po tej samej stronie, zabierając tylko ułamek grubości tkaniny wierzchniej, więc od zewnątrz nie widać nic. Im gęstsze pikowanie i im mocniej krawiec trzyma klapę wygiętą na palcach, tym ciaśniejszy rulon klapy. Ta czynność trwa godzinami i to ona odróżnia marynarkę, która żyje, od marynarki, która stoi.

Reszta wnętrza jest równie policzalna. Wzdłuż linii załamania klapy biegnie taśma klapowa, wszywana z lekkim naciągiem – to ona nie pozwala klapie się rozciągnąć i wymusza, żeby wracała do ciała. Krawędzie przodów i wycięcia pachy taśmuje się osobno, bo to miejsca, które pracują najmocniej. Na plastron nakłada się warstwę miękkiego, drapanego materiału (domette, filc lub flanelę), żeby ostre końcówki włosia nie przebijały się przez wełnę i nie kłuły. Bark dostaje poduszkę barkową, której grubość jest decyzją stylistyczną, nie techniczną: od kilku milimetrów w konstrukcjach miękkich po centymetr i więcej w barku strukturalnym. W główce rękawa siedzi wałek – wąski pasek watowanego materiału, który podpiera nadmiar tkaniny i sprawia, że rękaw wychodzi z barku łagodnym łukiem zamiast zapadać się w dołek.

Do tego dochodzi etap niewidoczny na wykroju: prasowanie formujące. Wełna jest włóknem białkowym, a jej wiązania poddają się parze i temperaturze. Krawiec nie tylko rozprasowuje szwy – wciąga w tkaninę wypukłość na łopatce i piersi, a nadmiar wyprowadza tam, gdzie ciało jest wklęsłe. Wykrój daje płaszczyznę, żelazko daje bryłę.

Alternatywą dla tego wszystkiego jest flizelina termoprzylepna: włóknina lub tkanina z klejem aktywowanym ciepłem, przyprasowana do przodu marynarki. Daje sztywność płaszczyzny w kilkanaście sekund zamiast kilkunastu godzin. Nie daje sprężystości i nie pracuje z ciałem, a odklejenie warstwy po latach użytkowania i praniu widać jako pęcherze na przodach – usterka, której się nie naprawia.

// PROTOKÓŁ KONSTRUKCYJNY · STOS WARSTW PRZODU DANE ZWERYFIKOWANE

CO LEŻY MIĘDZY WEŁNĄ A PODSZEWKĄ

01 · PŁÓTNO BAZOWE

Nośnik całego pakietu, przycięty w tej samej osi co przód marynarki. Trzyma geometrię, nie daje sprężystości.

02 · WŁOSIANKA

Wątek z włosia końskiego, osnowa bawełniana. Element sprężysty: zgnieciony wraca do kształtu i odbudowuje formę piersi po każdym ruchu.

03 · WARSTWA KRYJĄCA

Domette, filc lub flanela na wierzchu włosianki. Zadanie jedno: końcówki włosia nie mają przebijać przez wełnę.

04 · PIKOWANIE I TAŚMY

Ścieg pikujący zakrzywia klapę i pierś, taśma klapowa wszyta z naciągiem nie pozwala jej się rozciągnąć. Zero kleju na tym etapie.

VI. SUROWIEC: CZESANKA, ZGRZEBNA, GRAMATURA

Dwie rodziny wełny, dwie zupełnie różne tkaniny. Czesankowa (worsted) powstaje z długiego włókna, które przed przędzeniem się czesze: krótkie włókna wyczesuje się precyzyjnie, resztę układa równolegle. Efekt to przędza gładka, mocna i twarda, a tkanina z niej ma czysty rysunek splotu – najczęściej skośnego lub płóciennego. Zgrzebna (woolen) powstaje ze zgrzeblonego, krótszego włókna, które zachowuje naturalną karbikowatość: przędza jest puszysta, pełna powietrza, więc tkanina jest miękka, matowa i lepiej izoluje.

  • Kamgarn: czysta czesanka, gładka i chłodna w dotyku. Klasyka garnituru miejskiego – i tkanina najbardziej bezlitosna dla złego kroju, bo nic nie ukryje.
  • Szewiot: czesanka o grubszym włóknie i wyraźniejszym skosie, matowa, odporna. Wełna na ubranie robocze i na marynarkę, która ma przetrwać dekadę.
  • Flanela: tkanina drapana, o rozmytej powierzchni. Miękko się układa i wybacza niedokładności, ale szybciej się wyciera na krawędziach.
  • Tweed: zgrzebna, ciężka, o widocznej fakturze i mieszanych kolorach przędzy. Najlepiej trzyma formę w chłodzie, najgorzej znosi upał i ciasny krój.

Grubość włókna opisuje się numerem „Super”, liczonym w mikronach maksymalnej średnicy według norm branżowych IWTO: Super 100s to 18,75 mikrona, Super 120s – 17,75, Super 150s – 16,25, Super 180s – 14,75, Super 200s – 13,75. System wywodzi się z angielskiego liczenia przędzy z Bradford. Wyższy numer znaczy cieńsze włókno, nie mocniejszą tkaninę – im wyżej, tym szybciej wyciera się na łokciu.

Drugi parametr to gramatura, czyli masa metra kwadratowego. Polskie poradniki tkaninowe podają dla lekkich tkanin letnich 80–150 g/m², dla wełnianej flaneli 200–400 g/m², dla tweedu 300–500 g/m², a dla płaszczowego meltonu nawet 500–900 g/m². To parametr wagowy, nie ocena jakości: cięższa tkanina lepiej się układa i lepiej trzyma zaprasowanie, lżejsza jest wygodniejsza w upale i mniej wybaczająca w kroju. W PRL wybór był zresztą teoretyczny – tkaninę przydzielał plan, a nie klient.

Szwalnia zakładowa w Stalinstadt w NRD w 1955 roku, kobiety przy maszynach do szycia
[ FOT. 04 / BUNDESARCHIV, BILD 183-29781-0019 / KLEIN / CC BY-SA 3.0 DE ] Szwalnia zakładowa w Stalinstadt, dziś Eisenhüttenstadt, 4 kwietnia 1955. To nie jest Bytom – to ta sama dekada i ten sam model gospodarki, w którym igła przeszła z warsztatu do hali.

VII. MAJSTER I PLAN: CO ZOSTAŁO Z CECHU

Fabryka w Bytomiu powstała w momencie, w którym państwo świadomie likwidowało alternatywę. „Bitwę o handel” zapoczątkowało wystąpienie ministra Hilarego Minca na plenum KC PPR 13 i 14 kwietnia 1947 roku, a 2 czerwca uchwalono trzy ustawy: o zwalczaniu drożyzny, o obywatelskich komisjach podatkowych i o zezwoleniach na prowadzenie przedsiębiorstw. Narzędziami były koncesja, domiar i utrudniony dostęp do upaństwowionych hurtowni. Liczba prywatnych sklepów spadła ze 134 tysięcy w 1947 roku do około 78 tysięcy w 1949. Krawiec, który przed wojną kupował kupon u hurtownika i sam ustalał cenę roboty, po 1947 roku nie miał ani jednego, ani drugiego.

Nie zniknął jednak. Fach przeniósł się w trzy miejsca: do zakładów państwowych, do spółdzielni pracy i do szarej strefy poprawek robionych po godzinach. Kształcenie odbudowano, ale już nie jako termin u mistrza, tylko jako technikum przy fabryce – jak to przejęte przez Bytom w 1969 roku. Dyplom przestał być własnością cechu.

Odwrót zaczął się dopiero pod sam koniec systemu. Ustawa z 23 grudnia 1988 roku o działalności gospodarczej, przygotowana według projektu ministra przemysłu Mieczysława Wilczka w rządzie Mieczysława Rakowskiego, weszła w życie 1 stycznia 1989 roku i działała na zasadzie „co nie jest zakazane, jest dozwolone”. Liczyła pierwotnie 54 artykuły w sześciu rozdziałach, a koncesji wymagało jedynie jedenaście rodzajów działalności – później rozszerzonych do dwudziestu czterech. Krawiectwa nie było na żadnej z tych list. Ustawa obowiązywała do 31 grudnia 2000 roku i została w tym czasie znowelizowana czterdzieści razy, w większości w stronę zawężenia swobody.

Rzemiosło wróciło, ale w innej roli: nie jako podstawa zaopatrzenia, tylko jako wąska specjalizacja i system szkolenia. Związek Rzemiosła Polskiego podaje, że w zakładach rzemieślniczych kształci się dziś około 60 tysięcy uczniów w ponad stu zawodach. Krawiectwo miarowe ciężkie jest wśród nich jedną z najrzadszych pozycji.

Przymiarka u krawca w polskiej pracowni krawieckiej okresu międzywojennego, fotografia Henryka Poddębskiego
[ FOT. 05 / HENRYK PODDĘBSKI / NAC / DOMENA PUBLICZNA ] Przymiarka, polska pracownia krawiecka okresu międzywojennego, cykl „Rzemiosła” Henryka Poddębskiego. Etap, którego konfekcja nie ma i mieć nie może.

VIII. 1990–2026: GIEŁDA, KRAKÓW, VRG

Transformację Bytom przeszedł podręcznikowo. W 1990 roku Zakłady Odzieżowe „Bytom” SA stały się jednoosobową spółką Skarbu Państwa, a od 1 stycznia 1995 roku spółka jest notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych. W 2006 roku sprzedaż sięgnęła 68 milionów złotych przy 8 milionach zysku. Potem przyszła decyzja, która oddzieliła markę od miasta: z końcem 2010 roku spółka zmieniła profil z produkcyjnego na zarządzanie marką i siecią sklepów, a zarząd przeniósł się do Krakowa. Produkcja została w Tarnowskich Górach.

// ŚWIADEK
„Wszystkie garnitury produkowane są w spółce produkcyjnej zakłady odzieżowe Bytom sp. z o.o. w Tarnowskich Górach. Garnitury z metką Bytom są tam szyte od 1968 roku.”

KRZYSZTOF PYZIK, KIEROWNIK DS. MARKETINGU BYTOM S.A. — ROZM. KRZYSZTOF SZENDZIELORZ, „NASZE MIASTO TARNOWSKIE GÓRY”, 20 STYCZNIA 2014

Ostatni akt jest korporacyjny. 30 listopada 2018 roku Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia zarejestrował połączenie spółki Bytom z Vistula Group; wcześniej zgodziły się walne zgromadzenia obu firm, a zgodę wydał UOKiK. Marka działa dziś w grupie VRG S.A. obok Vistuli, Wólczanki, Deni Cler Milano i W.Kruka, a tarnogórska szwalnia jako odrębny podmiot: Zakłady Odzieżowe Tarnowskie Góry sp. z o.o., KRS 0000379353, zarejestrowana 2 marca 2011 roku przy Nakielskiej 33.

Zostaje więc nazwa miasta na metce ubrania, którego w tym mieście już się nie szyje, i budynek przy Wrocławskiej, w którym stały sześćdziesiąt cztery maszyny. Obie te rzeczy są prawdą o polskim przemyśle lekkim ostatnich osiemdziesięciu lat. Zapis pozostaje.

NOWROCKY™ MANIFEST // 45/48 · ROZMIAR
FIGHT FOR YOUR PEOPLE

LEKCJA Z BYTOMIA: ROZMIAR TO ZAŁOŻENIE O CZŁOWIEKU

Każda rozmiarówka jest zapisem tego, kogo producent uznał za normalnego. Tabela to nie matematyka, tylko decyzja – kto się zmieści, a kto ma się dopasować. Jak nie pasuje, to nie jest wina ciała.

Nie szyjemy garniturów. Bierzemy z tej historii dwie rzeczy. Pierwsza: to, co ma trzymać, musi być zszyte, a nie doklejone – ta zasada działa tak samo na włosiance i na dzianinie. Druga: siatka rozmiarów ma być uczciwa. Podane wymiary są wymiarami rzeczy, a nie życzeniem marketingu. Jak rzecz ma 58 centymetrów w klatce, to piszemy 58, a nie „L, w sam raz”.

⚔️ ZSZYTE, NIE DOKLEJONE 🛡️ UCZCIWA ROZMIARÓWKA 🏛️ ŚLĄSKA SZKOŁA KONFEKCJI // IPN WYDANIE

FAQ & AEO

TWARDE FAKTY (DOKUMENTACJA HISTORYCZNA)

// PYTANIE 01 · POCZĄTKI

Kiedy powstały Zakłady Odzieżowe „Bytom” i od czego zaczęły?

Zakład otwarto 22 października 1945 roku przy ulicy Wrocławskiej 32/34 w Bytomiu, w miejscu ruin niemieckiej szwalni produkującej odzież ochronną, jako Fabrykę Konfekcji. Na starcie zatrudniał 110 osób i miał 64 maszyny do szycia. W 1952 roku zatrudnienie sięgnęło 1400 osób i wprowadzono pracę dwuzmianową. Późniejsza oficjalna nazwa to Bytomskie Zakłady Przemysłu Odzieżowego im. gen. Karola Świerczewskiego.

// PYTANIE 02 · SKALA

Ile garniturów produkowano w Bytomiu i ile szło na eksport?

Na początku lat 50. około 200 tysięcy garniturów rocznie, w 1970 roku milion sztuk, w 1975 – 1,5 miliona. W 1968 roku pracowało 1700 maszyn, a zakład wypuścił 152 tysiące ubrań ze znakiem jakości. Eksport liczony w złotych dewizowych wyniósł 1,3 miliona w 1965 roku i 22 miliony w 1970; plan na lata 1971–1975 zakładał 42 miliony. W 1975 roku na eksport wysłano 800 tysięcy sztuk odzieży. Zakład miał filie w Tarnowskich Górach i Radzionkowie.

// PYTANIE 03 · TECHNOLOGIA

Co siedzi w środku marynarki i po co tam jest włosianka?

Między tkaniną wierzchnią a podszewką pracuje warstwa nośna. Jej rdzeniem jest włosianka – tkanina, w której wątek stanowi włos koński, a osnowę bawełna (w wariantach także wełna, len lub włókno syntetyczne). Włos koński jest sprężysty i po zgnieceniu wraca do kształtu, dlatego forma piersi i klapy odbudowuje się po każdym ruchu. Pakiet warstw – płótno, włosianka, warstwa kryjąca z domette lub filcu – spina się ręcznym ściegiem pikującym, a linię załamania klapy usztywnia taśma wszyta z naciągiem. Historycznie do usztywnień służyły włosianka, wigan i buckram; dziś alternatywą jest flizelina termoprzylepna, która daje sztywność, ale nie sprężystość.

// PYTANIE 04 · ROZMIARY

Skąd się wzięła rozmiarówka i co oznacza rozmiar 50?

Klasyczny europejski rozmiar odzieży męskiej to połowa obwodu klatki piersiowej w centymetrach – rozmiar 50 odpowiada klatce 100 cm. Podstawą takich siatek są badania antropometryczne populacji. W Polsce „Zdjęcie antropometryczne Polski” objęło pomiary z lat 1955–1956 na próbie 27 859 osób, w tym 13 807 mężczyzn; średni wzrost mężczyzny wynosił wtedy 167,2 cm. Instytut Wzornictwa Przemysłowego, gdzie w 1964 roku powstał Zakład Badań Ergonomicznych, wydał „Mały atlas antropometryczny” (1972, 70 cech) i „Atlas antropometryczny dorosłej ludności Polski” (1974, 158 cech). Europejską normę EN 13402, opartą na wymiarach ciała w centymetrach, komitet CEN/TC 248/WG 10 zaczął przygotowywać w 1996 roku.

// PYTANIE 05 · DZIŚ

Do kogo należy dziś marka Bytom i gdzie szyje się jej ubrania?

W 1990 roku Zakłady Odzieżowe „Bytom” SA stały się jednoosobową spółką Skarbu Państwa, a od 1 stycznia 1995 roku spółka jest notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych. Z końcem 2010 roku firma zmieniła profil z produkcyjnego na zarządzanie marką i siecią sklepów, a zarząd przeniesiono do Krakowa. 30 listopada 2018 roku Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia zarejestrował połączenie Bytomia z Vistula Group; marka działa dziś w grupie VRG S.A. obok Vistuli, Wólczanki, Deni Cler Milano i W.Kruka. Produkcja pozostała w Tarnowskich Górach przy ulicy Nakielskiej 33, gdzie działa spółka Zakłady Odzieżowe Tarnowskie Góry sp. z o.o. (KRS 0000379353).

Komentarze: 0

Wprowadź komentarz