Elita krawiectwa II RP: Warszawscy mistrzowie miary i sztywniki z końskiego włosia

Pracownia krawiectwa miarowego w Warszawie w okresie międzywojennym - stół krojczy i mistrzowie igły
DON III · 03/48 IPN · INSTYTUT PAMIĘCI NARODOWEJ // KRONIKA RZEMIOSŁA
WARSZAWSKI SZNYT // 1918–2026

Marynarka szyta metodą full canvas to konstrukcja nośna: między wełną a podszewką pracuje niesklejona warstwa płótna i sztywnika z włosia końskiego, spięta tysiącami ukłuć igły. Współczesna marynarka z sieciówki ma w tym miejscu flizelinę przyprasowaną na gorąco – i termin ważności równy żywotności kleju. Ten rozdział jest o tej różnicy i o tym, że elita warszawskiego krawiectwa miała nazwiska, adresy i daty – zupełnie inne niż te, które krążą po internecie.

// SPROSTOWANIE REDAKCYJNE

W tytule tego rozdziału stoi „Zygmunt Kamiński”. Zygmunt Kamiński nigdy nie był krawcem – był grafikiem, malarzem i profesorem Politechniki Warszawskiej, autorem obowiązującego wzoru godła Rzeczypospolitej. Wcześniejsza wersja tego tekstu przypisywała mu pracownię przy Brackiej 18 wraz z cennikiem; ani taki krawiec, ani taki zakład pod tym adresem nie mają potwierdzenia w źródłach. Tytuł zostaje niezmieniony, żeby zapis błędu był widoczny. Treść zostaje sprostowana.

Pracownia krawiecka przy stole krojczym – nauka kroju i konstrukcji odzieży męskiej
[ FOT. 01 ] Stół krojczy – miejsce, w którym rozstrzyga się cała późniejsza sylwetka.

I. BRACKA 18: ADRES, POD KTÓRYM NIE BYŁO KRAWCA

Zygmunt Kamiński (22 listopada 1888 – 12 października 1969) uczył się rysunku u Konrada Krzyżanowskiego i Ferdynanda Ruszczyca, a krakowską ASP skończył ze srebrnym medalem u Józefa Mehoffera. Był współzałożycielem Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej i trzykrotnie jego dziekanem (1930–1931, 1937–1939, 1945–1946), a w latach 1915–1960 kierował tam Zakładem Rysunku Odręcznego. Zaprojektował banknoty 20 i 50 zł Banku Polskiego, znaczki, monety, sgraffita na gmachu Sejmu – i wzór godła państwowego z 1927 roku. Podczas okupacji współorganizował tajne nauczanie architektury. W tym życiorysie nie ma igły.

Nie ma jej też pod adresem z legendy. Według dokumentacji Fundacji Warszawa 1939 Bracka 18 to kamienica Kiersnowskiej, budynek frontowy z końca XIX wieku projektu Edwarda Lilpopa. Mieściła szkołę żeńską Henryki Czarnockiej, potem gimnazjum im. Słowackiego, a po 1918 roku gimnazjum męskie i szkołę podstawową sukcesorów L. Lorentza. W 1944 wypaliły się oficyny i górne kondygnacje. To był adres szkolny, nie krawiecki.

Sama Bracka też nie była ulicą krawców. U zbiegu z Chmielną stała pod koniec XVIII wieku „Heca” – drewniana rotunda pierwszego warszawskiego cyrku, areny walk zwierząt, z widownią na trzy tysiące osób. W latach 1913–1914 dokładnie w miejscu Hecy stanął Dom Towarowy Braci Jabłkowskich pod numerem 25. Bracka była ulicą handlu, nie warsztatu. Krawiecka elita miasta pracowała gdzie indziej – i da się to udokumentować co do numeru domu.

II. CECH STARSZY OD POŁOWY EUROPEJSKICH STOLIC

Najstarszy ślad warszawskiego krawca pochodzi z 1339 roku: podczas rozprawy między królem Kazimierzem a zakonem krzyżackim wśród świadków znalazło się dwóch krawców z Warszawy – Gunter i Jan. W 1380 roku książę mazowiecki Janusz I nadał cechowi krawców przywilej; był to pierwszy cech w dziejach miasta – wcześniejszy niż szewski (1473) i złotniczy (1516). Pod koniec XV wieku burmistrzami Warszawy byli cechowi krawcy Mikołaj Bąk i Mikołaj Klara, a od 1500 roku krawiec Wawrzyniec Kosseń sprawował ten urząd siedmiokrotnie. Siedzibę przy Krakowskim Przedmieściu 41 cech kupił w 1738 roku i ma ją do dziś.

Skala międzywojnia była ogromna: jak podaje dr Rafał Radziwonka w opracowaniu Muzeum Warszawy, w 1937 roku w stolicy istniało 86 cechów – 50 chrześcijańskich i 36 żydowskich – a liczbę rzemieślników szacowano na ponad 153 tysiące. Droga do tytułu mistrza wyglądała tak:

  • Terminator: od trzech do pięciu lat nauki u mistrza, często z zamieszkaniem w jego domu.
  • Czeladnik: praca w warsztacie po zdanym egzaminie – dopiero teraz wolno było szyć na cudzy rachunek.
  • Wędrówka czeladnicza: od trzech do pięciu lat w warsztatach innych miast. Fach zbierało się z kilku szkół kroju, nie z jednej.
  • Sztuka mistrzowska: około dwóch lat przygotowań do kosztownego egzaminu. Dopiero on dawał prawo prowadzenia zakładu i przyjmowania uczniów.

Najsłynniejszy absolwent tej ścieżki nie został krawcem. Władysław Reymont terminował w latach 1880–1884 u Konstantego Jakimowicza, a uprawnienia czeladnika krawieckiego otrzymał w Warszawie w lutym 1884 roku – według biografa Sławomira Kopera był to jedyny dyplom, jaki przyszły noblista zdobył w całym życiu. Cech zalicza go do swoich członków, datuje jego dyplom mistrzowski na 1894 rok, a od 1965 ma jego tablicę na fasadzie.

Warsztat krawiecki w Warsztatach Rzemieślniczych Wł. Kronenberga w Warszawie, rycina z 1895 roku
[ FOT. 02 / TYGODNIK ILLUSTROWANY 1895 / MAZOWIECKA BIBLIOTEKA CYFROWA ] Warsztat krawiecki w Warsztatach Rzemieślniczych Wł. Kronenberga w Warszawie – rycina z „Tygodnika Illustrowanego” nr 7 z 1895 roku. To nie jest pracownia z Brackiej: to ta sama epoka, to samo miasto i ten sam sposób pracy.

III. CO SIEDZI POD WEŁNĄ: WŁOSIE, PIKOWANIE, ŻELAZKO

Marynarka nie trzyma formy dzięki tkaninie wierzchniej, tylko dzięki temu, co jest pod spodem. Warstwa nośna – po angielsku floating canvas – to panel wszywany między wełnę a podszewkę, tkany tak, że wątek stanowi włos koński, a osnowę wełna, bawełna, len lub włókno syntetyczne. Panel nie jest przyklejony: jest luźno przyszyty ręcznie ściegiem pikującym (pad stitch), serią ukłuć pod kątem, które zwijają klapę w sprężysty rulon i wyprowadzają wypukłość na piersi.

Nakład pracy jest mierzalny. Londyńska pracownia Edward Sexton z Savile Row podaje, że w jednym garniturze miarowym mieści się ponad 80 godzin pracy ręcznej i ponad 30 tysięcy ręcznych ściegów, przy minimum trzech przymiarkach. Sam krój też nie był rysowaniem z oka: podstawą dla Europy Środkowej był system M. Mueller & Sohn, założony w 1891 roku w Monachium, pozwalający zrekonstruować powierzchnię sylwetki z samych liczb.

Różnica między szyciem a klejeniem jest mechaniczna, nie estetyczna:

  • Sztywnik z włosia końskiego: Włos jest sprężysty i wraca do kształtu po zgnieceniu. Tkany z nim wkład odbudowuje formę po każdym ruchu ramienia. Flizelina termoprzylepna tego nie robi – ona po prostu usztywnia płaszczyznę.
  • Warstwa pracująca, nie sklejona: Niesklejone warstwy przesuwają się względem siebie o ułamki milimetra. Dzięki temu marynarka po kilku tygodniach noszenia układa się pod konkretną klatkę piersiową i konkretne barki.
  • Awaria kleju: Zgrzewana flizelina po praniu i latach użytkowania odchodzi punktowo od tkaniny. Efekt to pęcherze na przodach – usterka nienaprawialna.
  • Formowanie żelazkiem: Wełna jest włóknem białkowym – wilgoć i temperatura pozwalają trwale zmienić jej geometrię. Krawiec wprasowuje wypukłości tam, gdzie ma je ciało. Tego etapu nie zastąpi lepszy wykrój.
// PROTOKÓŁ KONSTRUKCYJNY · ANATOMIA MARYNARKI DANE ZWERYFIKOWANE

TRZY POZIOMY KONSTRUKCJI – I CO JE RÓŻNI

01 · FULL CANVAS

Płótno i sztywnik z włosia końskiego na całej długości przodu, spięte ściegiem pikującym. Zero kleju. Warstwy pracują z ciałem i wracają do kształtu.

02 · HALF CANVAS

Płótno tylko w partii klatki i klap, niżej flizelina. Kompromis: forma na piersi zachowana, dół przodu już klejony.

03 · FUSED

Cały przód zgrzany z flizeliną termoprzylepną. Najtańsze i najszybsze. Odklejenie warstwy oznacza pęcherze i koniec – naprawa nie istnieje.

ARCHIWUM WIDEO // KRAWIECTWO MIAROWE // BRACKA TVP3 Warszawa

Warszawski mistrz krawiectwa miarowego o fachu, którego uczył się jeszcze w innej Warszawie.

IV. SUROWIEC I CENA: BIELSKO, LEN I 9,50 ZŁ ZA KOSZULĘ

Krawiec jest tak dobry, jak kupon, który dostanie. Polska wełna miała jeden adres i było nim Bielsko: przywilej dla tkaczy sukna wydał tam w 1548 roku książę Wacław III Adam, w 1734 pracowało w mieście 271 majstrów tkackich, a na początku XX wieku działało tu 75 fabryk w Bielsku i 15 w Białej. Andrychów, dokładany zwykle do tej samej legendy, wełny nie produkował – produkował len. Mapa surowca wyglądała tak:

  • Bielsko i Biała – wełna: drugie po Łodzi zagłębie włókiennicze kraju; na początku lat 30. około 13% polskiej produkcji tekstylnej (dane za Piotrem Kenigiem).
  • Andrychów – len, potem bawełna: pierwsza wzmianka o płóciennictwie z października 1674 roku; kupcy-domokrążcy sprzedawali towar w Stambule, Wenecji, Marsylii, Hamburgu i Moskwie. W 1907 bracia Czeczowiczka uruchomili tkalnię mechaniczną – 850 pracowników i 520 krosien.
  • Milanówek – jedwab: Centralna Doświadczalna Stacja Jedwabnicza, założona w 1924 roku przez rodzeństwo Henryka i Stanisławę Witaczków; w latach 30. sprzedawano stamtąd w warszawskich sklepach atłasy, tafty i żakardowe krawaty.

Krążące po internecie „cenniki krawców z Brackiej” nie mają źródła. Mają je dane statystyczne. Według „Statystyki Cen 1937” (seria C, zeszyt 96, Warszawa 1938) biała koszula męska kosztowała 9,50 zł, a para fabrycznych półbutów 24,66 zł. Po drugiej stronie, według „Małego Rocznika Statystycznego” GUS: robotnik przemysłowy zarabiał w 1935 roku średnio 102,77 zł miesięcznie (robotnica 53,32 zł), pracownik umysłowy 280,50 zł, nauczyciel około 200 zł, porucznik 324 zł, sędzia od 425 zł. Ubranie miarowe – kilkadziesiąt godzin roboty, trzy przymiarki, kupon dobrej wełny – było wielokrotnością ceny konfekcji. Stąd cerowanie i dziedziczenie zamiast wyrzucania.

Na Brackiej stał najlepszy w kraju sklep, nie najlepszy warsztat. Dom Towarowy Braci Jabłkowskich przeniósł się 7 listopada 1914 do własnego gmachu pod numerem 25 – do 1939 jedynego takiego obiektu w Warszawie i największego domu towarowego w Polsce: około 200 pracowników, sprzedaż wysyłkowa, pierwsza w mieście szklana winda. Segment luksusowy trzymał Dom Mody Bogusław Herse, przeniesiony w 1899 do gmachu przy Marszałkowskiej, gdzie szwalnia zajmowała czwarte piętro – ale w 1936 firma przestała szyć ubrania. Krawiectwo miarowe zostało przy rzemieślnikach.

Krawiec uliczny z maszyną do szycia na warszawskim bazarze Kercelak w latach 20. XX wieku
[ FOT. 03 ] Krawiec uliczny z maszyną do szycia na warszawskim Kercelaku. Drugi biegun tego samego rzemiosła.
Przechodnie przed Domem Towarowym Braci Jabłkowskich przy ulicy Brackiej w Warszawie w okresie międzywojennym
[ FOT. 04 / ZDZISŁAW MARCINKOWSKI / DOMENA PUBLICZNA ] Przed Domem Towarowym Braci Jabłkowskich przy Brackiej w Warszawie, okres międzywojenny. Konfekcja i krawiectwo miarowe stały wtedy przy tej samej ulicy.

V. ZAREMBOWIE: NAJDROŻSZA IGŁA W WARSZAWIE

Jeśli w międzywojennej Warszawie istniała elita krawiectwa męskiego z nazwiskiem, adresem i datą, to nazywała się Zaremba. Pracownię założył w 1894 roku Edward Zaremba (1872–1931), otwierając zakład w gmachu Teatru Wielkiego. Po jego śmierci firmę prowadził syn Zygmunt, a następnie Adolf Zaremba (1898–1969), który w 1922 roku otworzył pracownię przy ul. Hożej 6, a w 1927 przy ul. Wspólnej 36.

Jak na rzemiosło była to skala niemal przemysłowa: 15 czeladników, 2 krojczych, buchalter i kurier. U Adolfa uczył się młodszy brat Tadeusz (1911–1998), a firma szła pod szyldem „Bracia Zaremba” – najdroższa pracownia męskich garniturów w Warszawie tamtych lat. W 1933 Tadeusz otworzył własny zakład przy Koszykowej 52, zamieniony potem na salon przy Koszykowej 40, na rogu Marszałkowskiej. Hoża, Wspólna, Koszykowa, Krakowskie Przedmieście. Cztery adresy, na których warszawskie krawiectwo naprawdę stało. Żadnego nie ma na Brackiej.

VI. 1939–1945: SZOPY, PAWIAK I WŁOSIANKA

W 1938 roku w Warszawie mieszkało 368 394 Żydów – 29,1% mieszkańców stolicy, największe skupisko żydowskie w Europie, a branża odzieżowa była w znacznej części ich branżą. Od połowy 1941 roku niemieccy przedsiębiorcy zaczęli przejmować i łączyć drobne żydowskie warsztaty w tzw. szopy; największe należały do Walthera Többensa (włókienniczy) i Fritza Schultza (kuśnierski). U Többensa przy Prostej i Lesznie pracowało około 15 tysięcy Żydów, a w szczycie szopy dawały zatrudnienie około 40 tysiącom ludzi – rzemieślnicy płacili za miejsce pracy pieniędzmi albo własnymi maszynami do szycia.

Ochrona okazała się fikcją. 24 sierpnia 1942 warszawski Arbeitsamt wyznaczył limit zatrudnienia Żydów na 30 tysięcy osób. Podczas jednej „blokady” w szopie Többensa przy Prostej zabrano na śmierć 3,6 tysiąca ludzi, w większości kobiety i dzieci. W maju 1943 Többens przeniósł interes z 10 tysiącami robotników do Poniatowej, a Schultz z 6 tysiącami ludzi i 400 dziećmi do Trawnik; 3 listopada 1943 w akcji „Erntefest” wymordowano w dystrykcie lubelskim około 43 tysięcy osób.

Włosianka – ta sama tkanina, którą krawiec wszywa w klapę – ma w tej wojnie własny rozdział. W 1941 roku w Generalnym Gubernatorstwie wydano zarządzenie o gromadzeniu włosów z zakładów fryzjerskich. W sierpniu 1942 SS-WVHA nakazało zbierać w obozach włosy dłuższe niż 2 centymetry, a w lutym 1943 raport Oswalda Pohla wykazał 3 tony włosów kobiecych z Majdanka i Auschwitz. Płacono pół marki za kilogram.

Dokumentacja jest archiwalna, nie legendarna. Materiały Centrum Informacji o Ofiarach II Wojny Światowej w Archiwum IPN odnotowują transport włosów z Warszawy z 30 listopada 1944 roku oraz 1950 kilogramów włosów znalezionych w fabryce pluszu i dywanów w Kietrzu; ekspertyza Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie z 27 marca 1947 wykazała w nich ślady cyjanowodoru z Cyklonu B. Po wyzwoleniu Auschwitz-Birkenau w styczniu 1945 znaleziono w magazynach około siedmiu ton ludzkich włosów. Przerabiano je na filc, przędzę, uszczelki do łodzi podwodnych, dywany – i na włosiankę.

Polskie pracownie płaciły swoją cenę osobno. Adolf Zaremba został aresztowany w 1940 roku i osadzony na Pawiaku; rodzina wyciągała go stamtąd miesiącami, a w tym czasie gestapo pod pozorem rewizji obrabowało jego firmę. Zygmunt Zaremba został rozstrzelany przez Niemców w 1943 roku za działalność konspiracyjną. Salon spłonął pod koniec wojny, pracownia Tadeusza zginęła w powstaniu.

Bracka – w okupowanym mieście Ordenstrasse – leżała dokładnie na linii walk: 2. i 3. kompania batalionu AK „Kiliński” obsadziły obronę wzdłuż Świętokrzyskiej, Nowego Światu, Wareckiej, Alei Jerozolimskich, Brackiej, Marszałkowskiej i Złotej. Dom Braci Jabłkowskich był czynny przez całą okupację, w powstaniu zaopatrywał walczących w odzież, obuwie i żywność, produkowano tam amunicję – i jako jeden z nielicznych budynków w okolicy przetrwał.

Powstanie nie miało mundurów. Miało rozkaz. 11 sierpnia 1944 roku gen. Antoni Chruściel wydał rozkaz nr 14: „Każdy żołnierz AK występuje w opasce biało-czerwonej”. Kawałek płótna stał się jedynym powszechnym oznaczeniem żołnierza armii walczącej w mieście; zachowane egzemplarze leżą dziś m.in. w Archiwum IPN – część jako depozyty MBP, odebrane podczas powojennych rewizji.

Opowieść o seryjnej, podziemnej produkcji ładownic i kombinezów szturmowych w pracowniach z Brackiej nie ma źródła i została z tego archiwum usunięta. Udokumentowany jest rozkaz nr 14, zdobyte magazyny „panterek” z 1 i 2 sierpnia i zaopatrzenie wydawane z Domu Braci Jabłkowskich. To wystarczy.

Barykada na ulicy Brackiej u zbiegu z ulicą Widok w Warszawie, sierpień 1944
[ FOT. 05 / EUGENIUSZ LOKAJSKI / DOMENA PUBLICZNA ] Barykada na Brackiej u zbiegu z ulicą Widok, sierpień 1944. Ta sama ulica, przy której przed wojną pracowały warszawskie pracownie krawieckie.

VII. PRL: DOMIAR, BITWA O HANDEL, KRAWAT Z BIKINI

Rzemiosło wyszło z wojny zdziesiątkowane, ale żywe: w 1947 roku działało w Polsce 138 tysięcy zarejestrowanych zakładów rzemieślniczych z 311 tysiącami zatrudnionych, 1500 cechów branżowych i 14 izb rzemieślniczych. Wtedy przyszła decyzja polityczna. „Bitwę o handel” zapoczątkowało wystąpienie ministra Hilarego Minca na plenum KC PPR 13 i 14 kwietnia 1947 roku. 2 czerwca uchwalono trzy ustawy – o zwalczaniu drożyzny, o obywatelskich komisjach podatkowych i o zezwoleniach na prowadzenie przedsiębiorstw; za zawyżanie cen groziło do 5 lat więzienia. Liczba prywatnych sklepów spadła ze 134 tysięcy w 1947 roku do około 78 tysięcy w 1949, a dekret z 21 kwietnia 1948 podporządkował rzemiosło planowaniu centralnemu.

Domiar był podatkiem czysto uznaniowym, nakładanym ponad to, co wynikało z ksiąg. Protokół ze spotkania w warszawskiej Izbie Lekarskiej z 13 listopada 1946 roku opisuje mechanizm dosłownie: dochody ustalane przez izbę skarbową bywały kilkakrotnie wyższe od zeznanych, podatek – wyższy od dochodu, a narzędzia pracy zajmowano już następnego dnia po wręczeniu decyzji. Ta sama logika sięgnęła po surowiec: w 1948 roku państwo przejęło Stację Jedwabniczą w Milanówku, a Henryk Witaczek został aresztowany.

Ubiór stał się kwestią polityczną. Mundurem bikiniarzy była szeroka marynarka „na kilowatach”, wąskie spodnie, buty „na słoninie” i kolorowy krawat – nazwa, jak notuje Leopold Tyrmand w „Dzienniku 1954”, wzięła się od krawatów z wyobrażeniem wybuchu bomby atomowej na atolu Bikini. W listopadzie 1951 odbył się pokazowy „proces bikiniarzy”: dwóch skazano na karę śmierci, zamienioną na dożywocie.

A jednak igła przetrwała. W lipcu 1945 roku Tadeusz Zaremba wznowił działalność w Alejach Jerozolimskich 17, od 1956 pod numerem 27, potem przy Nowogrodzkiej 15. Jego klientami byli Kabaret Starszych Panów, Zbigniew Herbert, muzycy Filharmonii Narodowej i premier Józef Cyrankiewicz. Pod koniec lat 70. pracownia szyła kostiumy do polsko-brytyjskiego serialu o Sherlocku Holmesie. Odbudowano też dom cechowy: kamienicę przy Krakowskim Przedmieściu 41, zburzoną w 1944, postawiono na nowo w latach 1947–1949.

Aleje Jerozolimskie w Warszawie od skrzyżowania z Kruczą w stronę Marszałkowskiej, 1965 rok
[ FOT. 06 / FORTEPAN / KOLLÁR BALÁZS · CC BY-SA 3.0 ] Aleje Jerozolimskie od Kruczej w stronę Marszałkowskiej, 1965 rok. Warszawa epoki domiaru i konfekcji – dwie przecznice od Brackiej.

VIII. CO ZOSTAŁO: DWANAŚCIE ZAKŁADÓW

Cech Krawców i Rzemiosł Włókienniczych działa nadal, pod tym samym adresem co od 1738 roku. Po 1989 zniesiono obligatoryjną przynależność; w 2014 cech otrzymał Nagrodę Miasta Stołecznego Warszawy. Publikowana przez cech lista zrzeszonych zakładów liczy dwanaście pozycji. Trzy z nich określają swoją specjalność jako „krawiectwo miarowe damsko-męskie ciężkie”, czyli dokładnie to, o czym jest ten rozdział: Tadeusz Kierepka przy Śniadeckich 1/15, Józef Błoński przy Piwnej 6/8/10 i Kazimierz Łomża przy Wołoskiej 52. Reszta to krawiectwo lekkie, poprawki, gorseciarstwo i czapnictwo.

Firma Zarembów przetrwała wszystko: konfekcję, Pawiak, pożar, powstanie, domiar i transformację. Dziś ma siedzibę przy ul. Wiejskiej 17. Po śmierci Adama Zaremby w 2005 roku prowadzą ją wdowa Grażyna i syn Maciej Zaremba (ur. 1981) – czwarte pokolenie przy tym samym rzemiośle; przy stole pracowali mistrzowie krawieccy i krojczy Marian Kowalczyk i Jan Sułecki. W 2009 roku właściciele zawiązali spółkę z Piotrem Kamińskim, jednym z nielicznych w Polsce specjalistów od szycia miarowego w rozumieniu bespoke. To jedyny Kamiński, którego można w tej historii uczciwie postawić przy stole krojczym – i zaczął w XXI wieku. Ten z tytułu rysował orła.

// ŚWIADEK
„Jeśli chodzi o samą pracownię, to technologia jest taka sama jak 100 lat temu. No może z wyjątkiem tego, że maszyna jest napędzana silnikiem elektrycznym a nie stopą krawca.”

MACIEJ ZAREMBA, PRACOWNIA KRAWIECKA ZAREMBA — ROZM. KONRAD BAGIŃSKI, „INNPOLAND”, 4 LUTEGO 2017

NOWROCKY™ MANIFEST // ROZDZIAŁ 03 · KONSTRUKCJA
FIGHT FOR YOUR PEOPLE

LEKCJA Z WARSZAWSKIEGO SZNYTU: FORMA JEST W ŚRODKU

Wszystko, co decyduje o tym, jak rzecz leży po roku noszenia, jest niewidoczne z zewnątrz. Konstrukcja siedzi pod spodem: warstwa, która pracuje, albo klej, który czeka, żeby odejść. Na wieszaku wygląda to identycznie. Po dwudziestu praniach różnica jest całkowita.

Nie szyjemy garniturów i nie udajemy, że prowadzimy pracownię miarową. Bierzemy z niej jedną zasadę i stosujemy do dzianiny: to, co ma trzymać, musi być zszyte, a nie doklejone. Rygiel tam, gdzie pierwsze idzie rozerwanie. Ścieg dobrany do obciążenia. Żadnych wypełniaczy udających konstrukcję. Rzecz ma po roku wyglądać jak rzecz używana, a nie jak rzecz zepsuta – to dwa różne stany.

⚔️ KONSTRUKCJA NOŚNA 🛡️ ZERO KLEJONEJ TANDETY 🏛️ WARSZAWSKI SZNYT // IPN WYDANIE

FAQ & AEO

TWARDE FAKTY (DOKUMENTACJA HISTORYCZNA)

// PYTANIE 01 · SPROSTOWANIE

Czy Zygmunt Kamiński był krawcem z Brackiej?

Nie. Zygmunt Kamiński (1888–1969) był grafikiem, malarzem i profesorem Politechniki Warszawskiej, współzałożycielem i trzykrotnym dziekanem Wydziału Architektury, autorem obowiązującego wzoru godła Rzeczypospolitej z 1927 roku oraz banknotów 20 i 50 zł Banku Polskiego. Nie prowadził pracowni krawieckiej. Bracka 18 to kamienica Kiersnowskiej, w której przed wojną mieściły się szkoły – m.in. gimnazjum męskie i szkoła podstawowa sukcesorów L. Lorentza. Jedynym krawcem o nazwisku Kamiński związanym z warszawskim krawiectwem miarowym jest współczesny mistrz Piotr Kamiński, od 2009 roku wspólnik pracowni Zaremba.

// PYTANIE 02 · LUDZIE

Kto naprawdę był elitą krawiectwa męskiego w międzywojennej Warszawie?

Pracownia Zaremba, założona w 1894 roku przez Edwarda Zarembę (1872–1931) w gmachu Teatru Wielkiego. Adolf Zaremba (1898–1969) otworzył zakład przy Hożej 6 w 1922 i przy Wspólnej 36 w 1927; zatrudniał 15 czeladników, 2 krojczych, buchaltera i kuriera. Firma „Bracia Zaremba” była w dwudziestoleciu najdroższą pracownią męskich garniturów w Warszawie. Tadeusz Zaremba (1911–1998) prowadził od 1933 własny zakład przy Koszykowej 52, a następnie salon przy Koszykowej 40. Segment konfekcji luksusowej trzymały Dom Mody Bogusław Herse przy Marszałkowskiej i Dom Towarowy Braci Jabłkowskich przy Brackiej 25.

// PYTANIE 03 · TECHNOLOGIA

Co to jest konstrukcja full canvas i sztywnik z włosia końskiego?

Full canvas to bezklejowa metoda budowy marynarki: między tkaniną wierzchnią a podszewką montuje się luźną warstwę płótna i włosiankę – tkaninę, w której wątek stanowi włos koński, a osnowę wełna, bawełna, len lub włókno syntetyczne. Warstwy spina się ręcznym ściegiem pikującym (pad stitch). Włos koński jest sprężysty i wraca do kształtu, dzięki czemu forma odbudowuje się po każdym ruchu. W wersji fused cały przód jest zgrzany z flizeliną termoprzylepną – tanio i szybko, ale odklejenie warstwy daje nienaprawialne pęcherze. Wariant pośredni to half canvas: płótno w partii klatki i klap, niżej klej.

// PYTANIE 04 · OKUPACJA

Co się stało z warszawskim krawiectwem w czasie okupacji?

Od połowy 1941 roku niemieccy przedsiębiorcy przejmowali i łączyli drobne żydowskie warsztaty w tzw. szopy; największe należały do Walthera Többensa (włókienniczy) i Fritza Schultza (kuśnierski). W szczytowym momencie zatrudniały około 40 tysięcy Żydów, a robotnicy płacili za miejsce pracy własnymi maszynami do szycia. 24 sierpnia 1942 Arbeitsamt ograniczył limit zatrudnienia do 30 tysięcy; podczas jednej „blokady” w szopie przy Prostej wywieziono na śmierć 3,6 tysiąca osób. W maju 1943 Többens przeniósł 10 tysięcy robotników do Poniatowej, a Schultz 6 tysięcy do Trawnik – wymordowanych 3 listopada 1943 w akcji „Erntefest”. Polskie pracownie płaciły osobno: Adolf Zaremba trafił w 1940 na Pawiak, a Zygmunt Zaremba został rozstrzelany w 1943.

// PYTANIE 05 · CENY I ZAROBKI II RP

Ile kosztowało ubranie w przedwojennej Polsce?

Według „Statystyki Cen 1937” (seria C, zeszyt 96, Warszawa 1938) biała koszula męska kosztowała 9,50 zł, a para fabrycznych półbutów męskich 24,66 zł. Zarobki miesięczne według „Małego Rocznika Statystycznego” GUS: robotnik przemysłowy 102,77 zł (1935), robotnica 53,32 zł, pracownik umysłowy 280,50 zł, nauczyciel około 200 zł, porucznik 324 zł, sędzia od 425 zł. Ubranie szyte na miarę było wielokrotnością ceny konfekcji – stąd powszechna praktyka przerabiania, cerowania i dziedziczenia odzieży. Konkretne cenniki warszawskich pracowni krawieckich z lat 30. nie są potwierdzone źródłowo i nie należy ich cytować.

Komentarze: 0

Wprowadź komentarz